Marszałkowski: Złoty spaw nie kończy budowy Nord Stream 2 (ANALIZA)

14 czerwca 2021, 07:35 Energetyka
Castoro 10 podczas operacji AWTI fot.Gazprom
Castoro 10 podczas operacji AWTI fot.Gazprom

10 czerwca spółka Nord Stream 2 AG poinformowała o przeprowadzeniu tzw. „złotego spawu” na budowanej nitce B gazociągu Nord Stream 2. Oznacza to, że 1234 km jednej z dwóch nitek stanowi już integralną całość. Jednak operacyjne uruchomienie nawet jednej nitki wcale nie nastąpi tak szybko, jakby przekonuje w swych przekazach Gazprom – pisze Mariusz Marszałkowski, redaktor BiznesAlert.pl.

Czym jest złoty spaw?

Budowa Nord Stream 2, tak jak i Nord Stream 1, odbywała się w kilku etapach, przy zastosowaniu kilku różnych jednostek układaniowych. Aby poszczególne odcinki stały się integralną magistralą, wymagane jest ich połączenie. Na każdej z dwóch nitek zrealizowano trzy „złote spawy” – dwa w wodach niemieckich i jeden w wodach rosyjskich.

W odróżnieniu od metody połączenia podwodnego UDTI (Underwater Tie-In) gazociągu Nord Stream w latach 2010-2012, w przypadku Nord Stream 2 zdecydowano się zastosować procedurę napowietrznego „złotego spawu”, czyli AWTI  (Above Water Tie-In). Związane jest to z odmienną metodą „oczyszczania” wnętrza rur przed rozpoczęciem procedury napełniania gazociągu gazem. W pierwszym Nord Stream zastosowano metodę „mokrą”, czyli oczyszczenia rur przy wykorzystaniu wody, natomiast w przypadku Nord Stream 2 odbędzie się to „na sucho”, przy użyciu sprężonego azotu. Na nagraniu poniżej przedstawiony jest proces łączenia dwóch odcinków rur metodą UDTI zastosowaną podczas układania pierwszego Nord Stream.

AWTI przy Nord Stream 2

Łączenie przy wykorzystaniu AWTI polega na podniesieniu dwóch odcinków ułożonego na dnie gazociągu i jest to proces, który wymaga odpowiedniego przygotowania sprzętowego, organizacyjnego, ale także odpowiednich warunków pogodowych.

 

Linia fioletowa oznacza gazociąg leżący na dnie, linia czerwona gazociąg znajdujący się nad powierzchnią wody, fot. Mariusz Marszałkowski

Linia fioletowa oznacza gazociąg leżący na dnie, linia czerwona to gazociąg znajdujący się nad powierzchnią wody w momencie wykonywania złotego spawu fot. Mariusz Marszałkowski

Na początku konieczne jest zainstalowanie na leżących równolegle do siebie odcinkach rur specjalnych komór wypornościowych, które przytwierdzane są zaciskami do rur. Komory te instalowane są na rurze w miejscach przygotowanych na pokładzie jednostki już w trakcie układania ich na dnie. Są instalowane za pomocą tzw. „ramy depresyjnej”, która opuszcza komorę ze statku na dno morza, gdzie przy asyście nurków dochodzi do jej montażu na magistrali.  Poza komorami wypornościowymi, sam odcinek przygotowany jest już wcześniej do operacji AWTI.

Ostatnie 350 metrów rur jest powleczone cieńszą warstwą betonu – 70 mm (przy normalnym poziomie 115 mm). Ma to na celu zmniejszenie wagi podnoszonego nad wodę odcinka gazociągu. Warto pamiętać, że na taki odcinek składa się 28 odcinków rur, każda o wadze ponad 18 ton.

Pozycjonowanie barki nad końcówkami dwóch części rurociągu, fot. NS2 AG

Pozycjonowanie barki nad końcówkami dwóch części rurociągu, fot. Nord Stream 2 AG

Po zainstalowaniu komór, barka układaniowa (w tym przypadku Fortuna) pozycjonuje się bezpośrednio nad dwoma odcinkami gazociągu, i przy wykorzystaniu sześciu żurawi zamontowanych na burcie, podnosi oba odcinki rur ponad powierzchnię wody. W operacji tej liny żurawi przymocowywane są przez nurków do dedykowanych zacisków. Potem następuje podnoszenie każdego odcinka magistrali po kolei.

Kiedy oba odcinki rur znajdują się ponad powierzchnią wody, na platformie zainstalowanej na burcie barki są umiejscawiane końcówki rurociągu. Nie są to rury, a betonowe „czopki”, które służą do zabezpieczenia końcówek rur przed dostaniem się wody do wnętrza rur, czy uszkodzeniem mechanicznym.

Podnoszenie obu odcinków rur przez burtowe żurawie, fot. NS2 AG

Podnoszenie obu odcinków rur przez burtowe żurawie, fot. Nord Stream 2 AG

Końcówki te są odcinane, a oba krańce dwóch odcinków rur są dopasowywane do siebie, spawane, badane, a następnie zabezpieczane poprzez nałożenie powłoki wypełnionej polipropylenem. Tak zespawany rurociąg układany jest na dno poprzez ruch samej barki i obniżanie lin żurawi.

Opuszczanie zespawanych rur na dno poprzez manewrowanie barki, fot. NS2 AG

Opuszczanie zespawanych rur na dno poprzez manewrowanie barki, fot. Nord Stream 2 AG

Po przeprowadzonej operacji następuje usunięcie komór wypornościowych przez nurków, inspekcja ułożonych na dnie rur oraz zabezpieczenie miejsca połączenia poprzez zwałowanie w to miejsce materiału skalnego.

Cała operacja AWTI trwa od dwóch do trzech tygodni, w zależności od warunków meteorologicznych panujących na morzu.

Na poniższym wideo widoczna jest symulacja operacji AWTI przy wykorzystaniu barki Fortuna.

AWTI to nie koniec prac

Jednak nawet pomyślne przeprowadzenie złotego spawu nie oznacza, że lada dzień przez położoną rurę popłynie gaz. W przypadku Nord Stream 2 trudno jednak wskazać, jakie jest zaawansowanie prac poukładaniowych na poszczególnych odcinkach magistrali. Operator tego projektu z oczywistych powodów nie udostępnia wielu szczegółów realizowanych prac. Co ciekawe, pomimo iż budowa rosyjskim sumptem trwa od lutego, dotychczas na pokładzie barki Fortuna ani Akademika Czerskiego nie zawitała żadna ekipa rosyjskiej telewizji państwowej, co zdarzało się często, kiedy budowę realizowały korporacje zachodnie.

Nie ma precyzyjnych informacji dotyczących odcinków, na których dokonano już zwałowania materiału skalnego w celu stabilizacji czy zabezpieczenia leżących rur. Nie ma też informacji jak i kto wkopie rury w dno na niektórych odcinkach, np. w duńskiej strefy budowy, w której te muszą być wkopane na odcinku 4 km.

To są etapy, które powinny być realizowane już teraz, po ułożeniu rur. Część zadań, m.in. zwałowanie skał, zapewne realizują licznie obecne na Bałtyku rosyjskie jednostki wsparcia budowy. Z racji tego, że nie są one dedykowane do tego typu prac, istnieje ryzyko, że nie zrobią tych prac z należytą starannością. Po przeprowadzeniu wszystkich działań następujących po ułożeniu rur, nastąpi etap inspekcji całej długości rurociągu. Trzeba pamiętać, że prace nad nim realizowane są na różnych odcinkach od maja 2018 roku. To powoduje m.in. konieczność uaktualnienia informacji na temat stanu dna morza w miejscu ułożenia rur, stanu samego rurociągu, miejsc krzyżowania z innymi podmorskimi instalacjami. Takie testy trwają w normalnych warunkach około dwóch-trzech tygodni.

Jakóbik: Układ o Nord Stream 2 na horyzoncie

Certyfikacja i dyrektywa gazowa pozostają niewiadomą

Po nich powinien nastąpić etap certyfikacji. Tu pojawiają się największe wątpliwości. W założeniu certyfikację przed rozpoczęciem napełniania rur gazem powinna wykonać niezależna, renomowana firma. Chodzi o zweryfikowanie i dokonanie audytu budowy zgodnie z wydanymi pozwoleniami i normami. Z racji ryzyka wprowadzenia sankcji amerykańskich na taki podmiot, może dojść do sytuacji, że gazociąg ten mimo jego fizycznego ułożenia i zakończenia prac konstrukcyjnych nie zdoła znaleźć „odważnego”, który przeprowadzi taką certyfikację. Możliwe, że właśnie w tej sprawie toczą się rozmowy pomiędzy Amerykanami a Niemcami. O ile zablokować budowy poprzez sankcje się nie udało, to wciąż gazociąg może nie zacząć funkcjonować bez amerykańskiego przyzwolenia na jego certyfikację.

Jeżeli Nord Stream 2 AG uda się uzyskać certyfikację gazociągu, to nastąpi cała reszta prac związanych z jego przygotowaniem do napełnienia gazem, czyli m.in. oczyszczenie rur wewnątrz oraz przeprowadzenie inspekcji wewnątrz rur poprzez specjalne tłoki, które pod wpływem wpuszczonego powietrza „podróżują” wewnątrz rury od tłoczni w Ust-Łudze do wyjścia w Lubminie. Tłoki te mają wykryć ewentualne mikropęknięcia oraz zweryfikować stan rur od wewnątrz.

Ostatnim etapem oddawania gazociągu do użytku jest napełnienie gazem. Aby mógł on pełnić swoją rolę transportową, wewnątrz musi znajdować się odpowiednio wysokie ciśnienie. Ta operacja potrwa od 10 do 14 dni. Jednak wciąż pozostaje kwestia dostosowania Nord Stream 2 do znowelizowanej dyrektywy gazowej, a więc m.in. wyodrębnienia osobnego operatora do zarządzania 50-kilometrowego odcinka magistrali na morzu terytorialnym Niemiec, czyli formalnie na terenie UE, w której ta dyrektywa obowiązuje. Ten proces zapewne nie napotka problemów organizacyjnych po stronie niemieckiego regulatora BNetzA, jednak nadal nie ma publicznie dostępnych informacji na temat ewentualnych działań Nord Stream 2 AG w tej sprawie.

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, wykonanie złotego spawu to ważny kamień milowy całego projektu Nord Stream 2. Jednak nie jest to zakończenie żmudnych prac nad jego ukończeniem, a biorąc pod uwagę różne czynniki, które mogą pojawić się po drodze, nie jest to wcale łatwiejszy proces niż sama budowa. Realnym terminem oddania operacyjnego nitki B gazociągu Nord Stream 2 jest zatem grudzień 2021 roku, jednak nie jest to data krańcowa. Sprawa walki z Nord Stream 2 przechodzi z Morza Bałtyckiego w zacisza gabinetów dyplomatów, polityków i urzędników nie tylko w Europie, ale również Waszyngtonie. Warto abyśmy o tym pamiętali. Z pewnością pamięta o tym kanclerz Niemiec Angela Merkel, stąd jej wizyta u prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena zaplanowana na 15 lipca.

Marszałkowski: Baltic Pipe, cała naprzód! Jak będzie wyglądać budowa? (ANALIZA)