Kraje porozumienia naftowego OPEC+ zdecydowały się na dobrowolne ograniczenie podaży ropy o ponad milion baryłek dziennie, wśród nich Arabia Saudyjska i Rosja. Mogą obawiać się kryzysu finansowego, a ich ruch ma podnieść ceny baryłki oraz paliw na stacjach.
Dzień przed posiedzeniem połączonej komisji monitorującej ministrów (JMMC) porozumienia naftowego OPEC+ doszło do niespodziewanej decyzji państw układu, w tym Arabii Saudyjskiej i Rosji o łącznym ograniczeniu podaży ropy o 1,6 mln baryłek od maja do końca 2023 roku. Główny ciężar cięć wzięły na siebie wspomniane państwa – po pół miliona.
Dodatkowe cięcia podaży mogą być ruchem przewidującym spadek popytu ze względu na kryzys finansowy, którego obawiają się inwestorzy lub spowolnienie gospodarcze w Chinach. Oznaczałoby to, że potęgi naftowe zamierzają podnieść znów cenę baryłki ograniczając podaż i podnosząc ceny produktów ropopochodnych, jak olej napędowy czy benzyna.
Ropa Brent była notowana w piątek, 31 marca w cenie około 80 dolarów za baryłkę. Oddziaływanie decyzji OPEC+ będzie widoczne w notowaniach z poniedziałku, 3 kwietnia, w dniu posiedzenia JMMC, podczas którego dojdzie do uzasadnienia decyzji tej grupy.
Wojciech Jakóbik
Jakóbik: Czy Polsce pomoże paliwowy Krzysztof Jarzyna ze Szczecina?