Orzeł: Pandemia i kryzys są argumentem za, a nie przeciw wymianie kopciuchów (ROZMOWA)

19 stycznia 2022, 07:35 Energetyka
Bartłomiej Orzeł. Fot. Narodowy Instytut Wolności. Grafika: Gabriela Cydejko.
Bartłomiej Orzeł. Fot. Narodowy Instytut Wolności. Grafika: Gabriela Cydejko.

– W mojej ocenie pandemia wbrew pozorom przyspieszyła wymianę źródeł ciepła. Po początkowym okresie niepewności z początku 2020 roku ludzie, którzy nie mogli wydawać pieniędzy na mobilność, jak wizyty w restauracji, inwestowali w środki trwałe, podnosząc na przykład standard energetyczny domu – ocenia Bartłomiej Orzeł, pełnomocnik rządu ds. programu Czyste Powietrze, w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Czy problemy Polskiej Spółki Gazownictwa z przyłączeniami gazowymi to klęska urodzaju programu Czyste Powietrze, który zachęca do wymiany kotłów węglowych na gazowe?

Bartłomiej Orzeł: Myślę, że tak. Liczba przyłączeń w poprzednich latach jest rekordowa. Pojawiło się około 200 tysięcy nowych kotłów gazowych, a PSG wyczerpało swój budżet. Będziemy szukać rozwiązania pozwalającego przyłączać kolejne domy. Około 45 procent wniosków z Czystego Powietrza jest składanych na kotły gazowe i nie możemy zahamować tego programu.

Co odpowiedzieć tym, którzy twierdzą, że przejście z węgla na gaz było błędem bo ten jest w dobie kryzysu energetycznego rekordowo drogi?

W mojej ocenie to sytuacja przejściowa i wynika z pewnej gry politycznej Rosji. Poza tym węgiel także podrożał w skupach prawie dwa razy, są już analizy, że ogrzanie domu gazem jest tańsze niż ekogroszkiem. Badania Polskiego Alarmu Smogowego wskazują, że nawet 33 procent domów w Polsce nie jest w ogóle ocieplone. 69 procent z nich ma ocieplenie tylko do 10 centymetrów. Mamy zatem dużą lekcję do odrobienia w domach indywidualnych. Budynek bez ocieplenia zużywa 2,5 razy więcej energii niż ocieplony. Docieplenie pozwala nagle obniżyć rachunki za ogrzewanie. „Kopciuchy” węglowe czy na drewno – jak taki, który znajdował się kilka lat temu w moim domu rodzinnym – nie mogą być regulowane, co zmusza do otwierania okien i wypuszczania energii cieplnej w powietrze. Kotły gazowe czy nowoczesne pelletowe są zarządzane elastycznie i pozwalają oszczędzać. Mamy wreszcie też szereg rozwiązań mających obniżyć uderzenie podwyżek cen gazu –  obniżka VAT, dodatek osłonowy dla słabiej uposażonych. To dowód na to, że jeśli Polacy będą się zwracać ku bardziej ekologicznym paliwom, później uzyskają wsparcie państwa w razie trudnej sytuacji.

Czy może lepiej pójść krok dalej i inwestować w OZE oraz pompę ciepła?

Ze wszystkich dokumentów unijnych wynika, że pompy ciepła będą podstawowym źródłem ciepła w gospodarstwach domowych w 2050 roku. Mamy już 250 tysięcy pomp ciepła, instalujemy 60-70 tysięcy rocznie. Mamy dużo lepsze wyniki niż w Wielkiej Brytanii dopłacającej nawet 5000 funtów do pompy. To technologia rozwijająca się dynamicznie, ale z określonymi ograniczeniami rynkowymi. Potrzebuje zaplecza technologicznego, bo to nie są takie proste urządzenia jak kotły. Ich montaż jest skomplikowany. Powinni się za to brać wyspecjalizowani monterzy. Inaczej będziemy słyszeć, że pompy są awaryjne i się nie zwracają. Nie będzie problemu z produkcją pomp ciepła, ale istnieje wąskie gardło montażu oraz serwisowania. Ten rynek rozwijał się o sto procent rocznie. Teraz te zmiany będą mniej dynamiczne, ale nadal będą postępować.

Co dalej z programem Czyste Powietrze w dobie pandemii i kryzysu energetycznego?

Myślę, że pandemia wbrew pozorom przyspieszyła wymianę źródeł ciepła. Po początkowym okresie niepewności z początku 2020 roku ludzie, którzy nie mogli wydawać pieniędzy na mobilność, jak wizyty w restauracji, inwestowali w środki trwałe, podnosząc na przykład standard energetyczny domu.  To widać po liczbach w „Czystym Powietrzu”. Kryzys energetyczny jest w mojej ocenie tymczasowy. Popandemiczny popyt gospodarki chińskiej „zasysa” wszystko, podnosząc ceny towarów i paliw – to sprzyja inwestowaniu w środki trwałe. Myślę, że globalny rynek wróci do równowagi i ceny gazu oraz węgla będą niższe.  Do tego dochodzi polityczna gra Rosji. Mogę zapewnić, że jeśli takie kryzysy będą się powtarzać, obywatele, a szczególnie najmniej zamożni, nie będą wystawieni na ryzyko ubóstwa energetycznego. Także dlatego musimy inwestować w termomodernizację, aby nie dopłacać na subsydia tam, gdzie nie jest to konieczne. Ten aspekt zostanie wzmocniony w naszym programie.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik

ZEW Kogeneracja przeznaczyła prawie pół miliona złotych na lokalne działania pomocowe