font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 16 maja, 2018 godz. 7:31   

Jakóbik: PGNiG jak Shell? Polska na globalnym rynku LNG

Metanowiec LNG Clean Ocean w Świnoujściu. Fot. PGNiG Metanowiec LNG Clean Ocean w Świnoujściu. Fot. PGNiG

Informacja o tym, że polskie spółki mogą zainwestować w złoża gazu lub terminal LNG w USA pojawiła się dzień po kolejnych przygotowaniach do budowy spornego Nord Stream 2 w Niemczech i dzień przed wizytą prezydenta RP w Stanach Zjednoczonych – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Polskie firmy – lub firma – mogłyby zainwestować w budowę terminala gazu skroplonego w USA – powiedział we wtorek pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski cytowany przez Polską Agencję Prasową.

www.biznesalert.pl/lng-usa-terminal-polska-inwestycje/

Tymczasem portal BiznesAlert.pl ustalił, że PGNiG rozważa inwestycję w złoża gazu ziemnego w USA. To ciekawa perspektywa. Udziały pozwoliłyby, jak w przypadku złóż w Norwegii, zoptymalizować koszty i zaoferować lepszą cenę gazu. Tym razem jednak skala byłaby większa niż Polska. Londyńskie biuro polskiej firmy pozwoliłoby oferować LNG z USA w całej Europie. Wydobycie w USA pozwoliłoby także kompensować zwyżki cen gazu skroplonego w Polsce. PGNiG „odbijałby sobie” wyższą cenę w zyskach z większego wydobycia w Stanach.

Jeżeli dodatkowo firma polska – na przykład Gaz-System – zyskałaby udziały w terminalu eksportowym, Polacy zyskaliby udziały w całym łańcuchu dostaw LNG z USA. To nie mrzonka. Warto pamiętać, że PKN Orlen posiada już akcje projektu Goldboro LNG w Kanadzie. Ciąg USA-Polska-Ukraina, o którym pisałem jeszcze przed pierwszą dostawą gazu skroplonego z Ameryki zostałby istotnie rozbudowany na odcinku amerykańskim, co pozwoliłoby na rozbudowę na odcinku wykraczającym poza Polskę. Paczki LNG dla Ukraińców to scenariusz realizowany już teraz.

W przyszłości Polacy mogliby się włączyć w globalny handel LNG, niczym holendersko-brytyjski Shell, który w tym celu przejął BG Group z całym biznesem na gaz skroplony. Przy zachowaniu odpowiedniej skali dałoby to szanse na wejście PGNiG na rynek globalny, co będzie firmie potrzebne po 2022 roku do walki o udziały rynkowe w dobie rosnącej konkurencji, której nie będzie już hamował kontrakt jamalski z Gazpromem. To z tego względu PGNiG przygląda się koncepcji „wirtualnych gazociągów”, czyli możliwości rezerwowania dostaw jeszcze na etapie wydobycia w USA.

PGNiG przygląda się „wirtualnym gazociągom” LNG z USA. Wejdzie w złoża?

Być może ten temat zostanie poruszony podczas wizyty prezydenta RP Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych. Prezydencka koncepcja Trójmorza została wsparta przez ministerstwo spraw zagranicznych i włączona do polityki energetycznej. Był to główny temat konferencji branżowej GAZTERM 2018 w Międzyzdrojach, której strategicznym partnerem był BiznesAlert.pl. W wymiarze energetycznym koncepcja zakłada, że Polska stanie się dawcą bezpieczeństwa energetycznego dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, między innymi za pośrednictwem terminalu LNG w Świnoujściu. Będzie to korzystne politycznie, bo zwiększy współpracę gospodarczą w regionie, ale i ekonomicznie, bo da zarobić firmom.

Według byłego prezesa Cheniere Energy, który zasiada na czele spółki Tellurian, Charifa Soukiego, branża LNG w USA potrzebuje inwestycji na sumę 100 mld dolarów, aby wykorzystać swój potencjał.

Zdaniem Soukiego, chociaż wydobycie gazu ziemnego w USA rośnie, to może pojawić się problem z jego doprowadzeniem do terminali eksportowych. Uważa on, że należy wydać 70-100 mld dolarów na nowe gazociągi, aby możliwe było dostarczenie surowca ze złóż Marcellus i Utica na wybrzeże Zatoki Meksykańskiej, gdzie znajdują się projekty LNG.

Kolejne 100 mld dolarów należy wydać, aby powstały terminale niezbędne do obsłużenia wolumenu przeznaczonego na eksport. Zdaniem Soukiego trudno będzie znaleźć odpowiedni model finansowy do realizacji tego celu, a obecny nie będzie efektywny. Przypomniał, że obecnie branża LNG planuje inwestycje na relatywnie skromne 10-15 mld dolarów.

Wyzwaniem będzie fakt, że w okresie istotnej podaży rynek nie wysyła sygnałów inwestycyjnych. W przeszłości takim sygnałem było zamówienie z rynku na 4 mln ton LNG rocznie, które zapewniłoby 600-700 mln dolarów rocznie przez dwadzieścia lat. Tymczasem obecnie premiowane są kontrakty spotowe.

Polskie PGNiG negocjuje z dostawcami amerykańskimi warunki kontraktu terminowego na dostawy LNG do Polski. Wyzwaniem pozostaje cena, która musi być atrakcyjna z punktu widzenia rynku polskiego. Czy Polacy zainwestują w USA w zamian za tańszy gaz?

Tym ambitnym planom towarzyszą przygotowania do budowy spornego gazociągu z Rosji do Niemiec o nazwie Nord Stream 2. Spółka odpowiedzialna za projekt poinformowała o przygotowaniach do budowy. Czeka na komplet zgód i możliwe jest opóźnienie, choć potwierdzenia tego faktu nie znajdziemy w komunikatach prasowych. Trwają zabiegi dyplomatyczne Polski i innych krajów zainteresowanych co najmniej opóźnieniem kontrowersyjnej inwestycji w celu przeforsowania propozycji rewizji Dyrektywy Gazowej przedstawionej przez Komisję Europejską. Pozwoliłaby ona podporządkować projekt prawu antymonopolowemu Unii Europejskiej. Byłoby to minimum pozwalające na uczciwą konkurencję, w której do gry przeciwko duetowi niemiecko-rosyjskiemu staną chętni z Europy Środkowo-Wschodniej na czele z Polakami.

Jakóbik: Układ Polska-Ukraina-USA na zakup LNG?