font_preload
PL / EN
Energetyka OZE 16 kwietnia, 2018 godz. 15:15   
REDAKCJA

Pikus: Polska chce ochronić rynek przed Nord Stream 2

Nord Stream 1 fot. Nord Stream AG

Podczas III Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej: „Polityka energetyczna. Filary i perspektywa rozwoju” wystąpił przedstawiciel ministerstwa energii, który tłumaczył, że Polska toczy walkę z czasem w sprawie projektów dywersyfikacyjnych i głównego zagrożenia dla nich, czyli spornego projektu gazociągu Nord Stream 2.

– Mamy dwa tykające zegary: niezależności i dominacji. Trwa między nimi wyścig i zobaczymy który zadzwoni pierwszy – powiedział Paweł Pikus z ministerstwa energii. – Aby zatriumfowała niezależność, to trzeba zwrócić uwagę na potrzebę strategii pozytywnej. Mamy do czynienia ze strategią immunizacji, czyli szukania instrumentów, które pozwolą Polsce i regionowi immunizować się na jakąkolwiek dominację energetyczną.

– Natomiast Nord Stream 2 jest jednym z instrumentów, który ma zapewnić, że zegar dominacji będzie chodził szybciej i ta dominacja zwycięży. Nie sprzeciwiamy się temu gazociągowi, bo uważamy, że gaz z Rosji jest zły. Gdyby ten gazociąg, jak mówią jego zwolennicy, służył jedynie zasileniu Europy Zachodniej, którego nie ma przez wyczerpywanie się złóż, my jako region nie moglibyśmy mieć nic do zarzucenia – powiedział. – Ten projekt jest nakierunkowany na Europę Wschodnią. Po jego wybudowaniu zależność od dostaw z kierunku rosyjskiego wzrośnie do ponad 40 procent, co powodować będzie wzrost presji monopolistycznej i możliwości wywierania nacisku na państwa europejskie.

– Sprzeciwiamy się mu także dlatego, że nie chcemy Europy opartej o jednej hub gazowy. W chwili obecnej strategia europejska oparta na dywersyfikacji i konkurencyjności zakłada wielość hubów – przypomniał Pikus. – To pozwoli stworzyć optymalną mieszankę cen i źródeł tak, aby były optymalne. Po budowie Nord Stream 2 wykształci się jeden dominujący hub gazowy, a wszystkie inne będą się odnosić do niego ceną. Nie taki był cel przyświecający integracji energetycznej Europy.

– Po jego zbudowaniu będziemy mieli do czynienia z podwyżkami cen w Europie, bo aktualne drogi dostaw, czyli koszty poniesione, będziemy musieli zamienić na dodaktowe inkrementalne koszty budowy tego gazociągu i infrastruktury odprowadzającej ten gaz po Europie. Jeśli spojrzeć na plan rozbudowy sieci niemieckiej, nakłady zwiększają się dwukrotnie, co podniesie koszt stawki przesyłowej na gazociągach niemieckich, a co za tym idzie wzrost cen dla odbiorców europejskich – ostrzegał przedstawiciel ministerstwa.

– Dostawca będzie mógł grać ceną i obniżać ją poniżej cen europejskich. Można powiedzieć, że to jest korzystne zjawisko. Tak, ale tylko krótkoterminowo. Długoterminowo monopolista zawsze dąży do wzmocnienia pozycji monopolistycznej. Doprowadzi do podwyżki ceny – powiedział.