Polska chce przekonać Budapeszt i Bratysławę do odejścia od rosyjskiego gazu i ropy. Warszawa wskazuje na własną infrastrukturę, LNG, Baltic Pipe i Naftoport, jako realne wsparcie dla południowych sąsiadów.
Węgry i Słowacja pozostają jedynymi krajami UE, które wciąż blokują pełne odejście wspólnoty od rosyjskich paliw kopalnych. Oba państwa utrzymują wieloletnie kontrakty z Gazpromem i kupują ropę przez południową nitkę ropociągu Przyjaźń. Jak podkreślił wiceszef MSZ Ignacy Niemczycki podczas spotkania unijnych ministrów w Brukseli, Polska oferuje im konkretne alternatywy i wsparcie w dywersyfikacji importu.
Rosyjski gaz i ropa wciąż dominują
Dane pokazują, że Budapeszt i Bratysława nie zmniejszyły znacząco zależności od Moskwy. Węgry w pierwszej połowie 2025 roku sprowadziły 2,78 mln ton ropy i 4,5 mld m³ gazu – odpowiednio o 5,3 i 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Słowacja w tym samym okresie kupiła 2,1 mld m³ gazu, co odpowiada połowie jej zużycia, i 2,1 mln ton ropy. Oba państwa argumentują, że alternatywne kierunki są zbyt drogie i nie gwarantują bezpieczeństwa dostaw.
Polska: mamy możliwości i infrastrukturę
Warszawa przekonuje, że sytuacja wygląda inaczej. Polska dysponuje rozbudowaną siecią infrastruktury, w tym terminalem LNG w Świnoujściu, Baltic Pipe, interkonektorem Polska–Słowacja oraz Naftoportem w Gdańsku. W planach są także dwie jednostki FSRU na Zatoce Gdańskiej, które mogą zwiększyć przepustowość gazu skroplonego do ponad 10 mld m³ rocznie.
– Polska może zaopatrywać południowych sąsiadów zarówno w gaz, jak i ropę. Już dziś realizujemy kontrakty, m.in. poprzez Orlen, który dostarcza gaz słowackiej spółce ZSE Energia – przypomina Marianna Sobkiewicz z Polskiego Instytutu Ekonomicznego w rozmowie z money.pl.
Potencjał unijny i wspólne zakupy
Eksperci wskazują, że kluczem może być także wykorzystanie mechanizmów unijnych, w tym wspólnych zakupów gazu i ropy, które zwiększyłyby siłę negocjacyjną państw regionu wobec dostawców.
– Na poziomie UE uzasadnione jest wzmocnienie mechanizmów agregacji popytu i rozważenie wprowadzenia mechanizmów wspólnego zakupu – podkreśla Sobkiewicz.
Zarówno w przypadku Węgier, jak i Słowacji, decyzja o dalszym imporcie z Rosji jest, jak zauważa Warszawa, kwestią wyboru politycznego i korzystnych interesów, a nie braku alternatywy. Polska deklaruje gotowość, by tę alternatywę zapewnić, ale kluczowa będzie wola polityczna Budapesztu i Bratysławy.
Money.pl / Hanna Czarnecka


