Stacje tankowania wodoru sieci Neso planowane w Szczecinie, Gliwicach, Częstochowie, Łódzi oraz Katowicach raczej nie powstaną. PAK-PCE Stacje H2, operator sieci pośrednio kontrolowany przez polskiego miliardera Zygmunta Solorza zawiesił prace przy tym projekcie, mimo że otrzymał 14,9 mln euro bezzwrotnego unijnego grantu. Nowe stacje nie mają bowiem szansy na to, by być rentowne. Byłyby więc kolejnym obciążeniem dla firmy, która już teraz ponosi duże straty.
PAK-PCE Stacje H2, operator ogólnodostępnych stacji do tankowania wodoru Neso to spółka należąca pośrednio do dwóch spółek notowanych na warszawskiej giełdzie: medialnej Cyfrowy Polsat i energetycznej ZE PAK, obu kontrolowanych przez polskiego miliardera Zygmunta Solorza. Firma miała zbudować sieć 30 takich stacji w Polsce, będąc częścią łańcucha gospodarki wodorowej, który miał powstać kosztem 500 milionów złotych. Obejmować miał on m.in. projektowanie i produkcję elektrolizerów, wytwarzanie zielonego wodoru jakości automotive z wykorzystaniem OZE, sprzedaż takiego paliwa oraz produkcję autobusów na wodór. Wygląda na to, że nie wszystko idzie zgodnie z planem.
Największy operator wodorowych stacji na rozstaju
PAK-PCE Stacje H2 działa od września 2020 roku. Komercyjną sprzedaż wodoru uruchomiono trzy lata później na dwóch ogólnodostępnych stacjonarnych obiektach. Pierwsza ruszyła stacja Neso w Warszawie przy ul. Tango we wrześniu 2023 roku. Kolejna w październiku w Rybniku przy ul. Budowlanych. Były to pierwsze tego typu instalacje w Polsce, przeznaczone dla zarówno dla pojazdów ciężkich (autobusów komunikacji miejskiej, tankowanie z dyspensera pod ciśnieniem 350 bar), jak i dla klientów indywidualnych, korzystających z samochodów osobowych (700 bar). Są to stacje samoobsługowe, czynne całą dobę.
Kolejne trzy stacje Neso koniński operator uruchomił w 2024 roku w: Gdańsku (ul. Jabłoniowa), Gdyni (ul. Starochwaszczyńska) oraz Lublinie (ul. Plewińskiego). Ostatnia z sześciu instalacji została oddana do użytkowania w marcu 2025 roku we Wrocławiu (ul. Obornicka). PAK-PCE Stacje H2 jest największym operatorem w Polsce, ale w ciągu blisko pięciu lat plan rozwoju zrealizowano tylko w 20 procentach.
Operator korzysta również z mobilnych stacji tankowania wodoru. Pierwsza została dostarczona w 2023 roku, i po pozytywnych testach została uruchomiona komercyjnie w 2024 roku. Na koniec 2024 roku w eksploatacji znajdowały się cztery mobilne stacje, a firma dostarczała za ich pośrednictwem paliwo wodorowe m.in. w Koninie oraz Chełmie.
Przez duże straty operator ma ujemne kapitały
W 2024 roku, jak wynika ze sprawozdania zarządu zamieszczonego w Krajowym Rejestrze Sądowym operator stacji Neso uzyskał 6,69 miliona złotych przychodów ze sprzedaży wodoru (oraz pozostałych), wobec 0,82 miliona złotych wcześniej. To oznacza wzrost o 716 procent w porównaniu do 2023 roku. Koszty operacyjne wyniosły 17,75 miliona złotych, wobec 5,28 miliona złotych wcześniej.
Największy udział miały w tym: koszt własny sprzedanego wodoru (4,64 miliona złotych), amortyzacja, utrata wartości i likwidacja (3,38 miliona złotych), usługi prawne, doradcze, konsultingowe (2,76 miliona złotych) oraz koszty utrzymania nieruchomości (1,92 miliona złotych). Wartość rzeczowych aktywów trwałych zwiększyła się 43,62 miliona złotych do 146,91 miliona złotych, czyli na tyle można ocenić nakłady inwestycyjne na rozwój sieci.
Po uwzględnieniu pozostałych przychodów i kosztów, finansowych oraz odliczeniu podatku dochodowego PAK-PCE Stacje H2 zakończyła rok 2024 stratą netto w wysokości 14,17 miliona złotych, wobec 2,58 miliona straty rok wcześniej (ma być pokryta z zysków lat następnych).
Było to efektem ciągle relatywnie niewielkiej skali działalności (przychodów ze sprzedaży paliwa na 10 stacjach) oraz wysokich kosztów operacyjnych a także finansowych (3,08 miliona złotych). To odsetki jakie operator musi płacić od pięciu pożyczek (na rozwój) udzielonych mu przez spółki wchodzące w skład Grupy Polsat Plus (289,1 miliona złotych, w tym do wykorzystania pozostało 171,9 miliona złotych).
Spółka, w związku z nierozliczeniem strat miała ujemne kapitały własne, co oznacza, że oprócz wsparcia w postaci pożyczek będzie musiała zostać dokapitalizowana.
Nie chcą potężnych dotacji, bo nakłady się nie zwrócą?
W ocenie zarządu PAK-PCE Stacje H2 aktualne tempo rozwoju rynku wodoru w Polsce, odbiega od zakładanego wcześniej, na wyższym poziomie. Dlatego dokonano rewizji strategii rozwoju łańcucha wodorowego w Grupie Polsat Plus. Spółka zatrzymała realizację projektu dofinansowanego w ramach programu „CEF 2 Transport – Aletrnative Fuel Infrastructure Facility”, prowadzonego przez Europejską Agencję do spraw Klimatu, Środowiska i Infrastruktury (CINEA).
Chodzi o podpisaną w październiku 2024 roku umowę pomiędzy konsorcjum PAK-PCE Stacje H2 oraz PAK-PCE Biopaliwa i Wodór (producent zielonego wodoru) a CINEA dotyczącą budowy pięciu ogólnodostępnych stacji tankowania wodoru, zlokalizowanych przy drogach i w węzłach miejskich transeuropejskiej sieci transportowej TEN-T. Projekt przewidywał również budowę instalacji do produkcji zielonego wodoru o łącznej mocy 5 MW. Spółki otrzymały na realizację tych inwestycji 64 milionów złotych (14,9 milionów euro) bezzwrotnego dofinansowania, co miało stanowić 50 procent wartości zadeklarowanych nakładów na rozwój tej infrastruktury (128 milionów złotych).
Nowe stacje Neso miały być zbudowane w odległości od 10 km od dróg europejskiej sieci TEN-T w naszym kraju (w Szczecinie, Gliwicach, Częstochowie) lub w miejskich węzłach jej bazowej części (w Łodzi i Katowicach). Ale raczej nie powstaną. Przynajmniej nie w najbliższych latach.
PAK-PCE Stacje H2 nie odbierze 64 milionów dofinansowania, ale też nie będzie musiał wydawać 64 milionów złotych na instalacje, z których korzystać będzie niewiele pojazdów. Operator ma się teraz skoncentrować na maksymalizacji korzyści z już posiadanych zasobów oraz planowaniu inwestycji w lokalizacjach gwarantujących odbiór wodoru na satysfakcjonującym poziomie rentowności. Lokalizacje stacji tankowania wodoru narzucone przez unijne przepisy (chodzi o rozporządzenie AFIR) takiej gwarancji najwyraźniej nie dają.
Dwie stacjonarne stacje Neso, ale z dotacjami?
Zarząd PAK-PCE Stacje H2 rozważa budowę kolejnych stacji w Chełmie i Koninie, w związku ze wzrostem zapotrzebowania na wodór ze strony miejskich spółek obsługujących transport publiczny w tych miastach. Ale przy (możliwym) wsparciu finansowym w postaci bezzwrotnych dotacji. Warto pamiętać, że pięć z sześciu oddanych do użytku stacjonarnych stacji Neso (oprócz tej w Warszawie) operator zbudował z udziałem 20 miliona złotych bezzwrotnych dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (przy koszcie projektu na poziomie 57,4 miliona złotych). Dofinansowanie wyniosło więc 34,8 procent.
Flota NesoBusów (produkowanych przez siostrzaną spółkę PAK-PCE Autobusy Wodorowe) jeżdżących po ulicach Chełma ma liczyć 26 sztuk. W Koninie na razie będzie jeździć 10 wodorowców (5 NesoBusów i 5 przegubowych Solaris Urbino 18 IV Hydrogen, które trafią do MZK Konin za pół roku), ale miasto liczy, że kupi kolejnych 10 autobusów na wodór z dotacją z unijnego Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji. Takie floty pojazdów mogą zapewnić sprzedaż paliwa na poziomie gwarantującym rentowność obiektów.
Następnie spółka kontrolowana pośrednio przez miliardera Zygmunta Solorza chce się skupić na optymalizacji posiadanej sieci i jej dalszym rozwoju w zależności od potrzeb rynkowych.Spośród sześciu lokalizacji stacji Neso autobusy wodorowe są używane w trzech miastach: Rybniku, Lublinie, Gdańsku. Z zakupu 25 pojazdów mimo dotacji sięgającej 90 procent zrezygnował Wrocław, wybierając ostatecznie bateryjne autobusy z napędem elektrycznym. Optymalizacja dotyczyć będzie więc połowy placówek.
Niepewna przyszłość mimo przymusu zakupu autobusów
Według zarządu PAK-PCE Stacje H2, dalszemu rozwojowi floty wodorowej może sprzyjać wprowadzony przez obecny rząd (nowelizacją ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych z grudnia 2024 roku), obowiązek zakupu przez miasta liczące powyżej 100 tysięcy mieszkańców wyłącznie autobusów zeroemisyjnych (a więc elektrycznych i wodorowych). Takich miast jest obecnie 36, przy czym Chorzów (100,01 tysięcy mieszkańców) i Włocławek (100,13) są na granicy.
Problem w tym, że dotacje na autobusy z programu Zielony Transport Publiczny, w tym pochodzące z Krajowego Planu Odbudowy zostały już przyznane, a samorządów nie stać na ich samodzielny zakup, ze względu na wysokie ceny. Pozostaje jedynie Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji. Ale dotacje z tego worka (o wartości 17,5 miliaeda euro, a dla całej UE) przyznawane są regionom o wysokiej intensywności emisji dwutlenku węgla, mających duże zatrudnienie w przemyśle oraz wydobyciu węgla kamiennego i brunatnego.
Dlatego takie wsparcie dostał Wałbrzych i Konin. Może na nie liczyć około tylko 10 miast spośród 36, które muszą kupować tylko zeroemisyjne autobusy. Nie jest powiedziane, że będą chciały kupić wodorowce, a nie elektryki.
Tomasz Brzeziński


