Zarówno w Rumunii jak i Węgrzech doszło do pożaru rafinerii przetwarzających rosyjską ropę. W przypadku pierwszego obiektu jest on powiązanych z rosyjskim Łukoil. Oprócz wspomnianych krajów straci na tym Serbia, która była głównym odbiorcom Rafinerii Dunaj. Kraj już boryka się z problemami energetycznymi na skutek amerykańskich sankcji.
W dwóch europejskich rafineriach doszło do pożaru. Pierwsza z nich Petroel-Lukoil znajduje się w Ploiești, na południu Rumunii. Należy do spółki zależnej rosyjskiego Łukoil. Obiekt był wyłączony z użytku od 17 października, z powodu planowanej kontroli technicznej. W wyniku zdarzenia 57-letni pracownik doznał poważnych obrażeń głowy i nóg. Został przewieziony do szpitala.
Węgierska gazeta Vilaggazdasaga podaje, że Węgry rozważają czy nie była to akcja Ukrainy, wymierzona w rosyjski sektor naftowy. Jednak za równie prawdopodobny ma być brany pod uwagę scenariusz z błędem ludzkim lub awarią techniczną. Do tej pory Ukraina atakowała rosyjskie obiekty z sektora naftowego leżące na terenie kraju.
Największa węgierska rafineria
Druga z eksplozji wydarzyła się w Rafinerii Dunaj leżący w Szazhalombatta. Jest to największy obiekt tego typu na Węgrzech położony około 27 kilometrów od Budapesztu i należących do węgierskiego koncerny MOL. Do rafinerii jest dostarczana ropa z Rosji rurociągiem Przyjaźń.
Pożar został poprzedzony eksplozją. Węgry badają przyczyny wybuchu. Poinformowano, że nikt nie został ranny. Rozpoczęto proces wznawiania pracy rafinerii, ale według doniesień częściowo może pozostać zamknięty. Analitycy banku Erste szacują, że obiekt mógł utracić około 40 procent mocy przerobowych na kilka miesięcy. Wiktor Orban, premier Wegier, zapewnił, że zajście jest szczegółowo badane.
Do obu zdarzeń doszło 20 października. W pierwszym przypadku w godzinach południowych, a w drugim w wieczornych.
Serbia bez ropy i gazu
Rafineria Dunaj dostarczała paliwo do Serbii. Kraj już wcześniej miał problemy z sektorem naftowym. Od początku października w życie weszły sankcje USA wobec serbskiego NIS, w którym 50 procent udziałów ma Gazprom Nieft a 6,15 procent Gazprom. Jest to właściciel jedynej rafinerii w Serbii. Na skutek sankcji chorwacka spółka JANAF wstrzymała transport surowca.
Z uwagi na wybuch w węgierskiej rafinerii i trudną sytuację serbskiej Serbia stanie się w trudnej sytuacji.
Erste zwraca uwagę, że nie tylko serbski sektor naftowy jest w trudnym stanie. Gazprom nie przedłużył umowy na dostawy gazu ziemnego i będzie go dostarczał tylko do końca roku. Zdaniem analityków Erste Serbia nie ma realnych alternatyw, co odbija się na tamtejszym bezpieczeństwie energetycznym. Belgrad jest w trakcje negocjacji nowej umowy z Moskwą.
The Kyiv Independent / Biznes Alert / OSW / PAP / Marcin Karwowski


