Riley: Istnieje różowy scenariusz w związku z budową Nord Stream 2

21 listopada 2019, 10:00 Energetyka
Castoro Sei: Offshore Pipelaying
Castoro Sei. Fot. Nord Stream AG

Projekt rurociągu Nord Stream 2 wywoływał ogromne kontrowersje, odkąd prezydent Putin zainicjował projekt wspólnie z niemieckimi partnerami biznesowymi w czerwcu 2015 roku. Wbrew pragnieniom niemieckiego rządu większość państw członkowskich UE z Europy Środkowo-Wschodniej wystąpiła przeciwko niemu. Sama UE formalnie rozszerzyła prawo energetyczne UE na rurociągi importowe, takich jak Nord Stream 2, a polskie władze wszczęły postępowanie antymonopolowe przeciwko projektowi. Niemniej jednak do tej pory był on kontynuowany. Do końca października 2019 roku ukończono około 80 roku trasy rurociągu. Duńska Agencja Energetyczna ostatecznie udzieliła również pozwolenia na trasę, które pozwoli na ułożenie ostatnich 300 km rurociągu na wodach duńskich od początku grudnia 2019 roku – pisze prof. Alan Riley z Atlantic Council.

Czy sankcje mogą zatrzymać Nord Stream 2?

Zwolennicy Nord Stream 2 twierdzą, że po duńskim zatwierdzeniu rurociągu nie będzie można już zatrzymać. Wniosek ten byłby jednak przedwczesny. Przed Nord Stream 2 stoją dwa główne problemy. Pierwszy wiąże się z perspektywą szybkiego nałożenia sankcji przez USA. Drugi może bardzo dobrze trafić w projekt z Brukseli. Istnieje duża szansa, że ​​Komisja Europejska nałoży ograniczenia przepustowości znacznie ograniczające przepływy gazu przez rurociąg. Może się okazać, że duża część rurociągu nie może być faktycznie wykorzystana.

Kongres USA dąży do przyjęcia ukierunkowanych sankcji na Nord Stream 2, na firmy układające podmorskie rurociągi. Niewiele firm oferuje takie usługi i wszystkie one zależą od współpracy z amerykańskimi lub powiązanymi z USA firmami energetycznymi. Nic więc dziwnego, że obecni kontrahenci Nord Stream 2 zasugerowali, że przestaną działać w momencie, gdy władze USA nałożą sankcje. Ponieważ projekt sankcji został już zatwierdzony w odpowiednich komisjach parlamentarnych i senackich, głosowanie w obu izbach może zostać zwołane w dowolnym momencie, co wstrzyma budowę projektu. Oczywiście zawsze istnieje możliwość weta Trumpa, ale jest jednak mało prawdopodobne, aby prezydent zagrożony impeachmentem chciał zdenerwować któregokolwiek z senatorskich jurorów, którzy mogą go odwołać. Unijne przepisy dotyczące sankcji doprowadziłyby do zatrzymania projektu w ciągu kilkuset kilometrów od jego fizycznego ukończenia. Później trudno byłoby szybko zakończyć projekt.

Dyrektor naczelny Nord Stream 2, Matthias Warnig, omówił z Der Spiegel opcję spawania rurociągów razem na lądzie, a następnie rozmieszczenia nurków w celu umieszczenia odcinków rurociągu na miejscu. Takie podejście, choć wydaje się sprytne, rodzi szereg problemów praktycznych, związanych z bezpieczeństwem i harmonogramem, które przynajmniej poważnie opóźnią projekt. Nord Stream 2 może rzeczywiście poprosić swojego właściciela o pomoc Gazpromu w modernizacji istniejących rosyjskich statków do układania rurociągów, aby mogły układać rury Nord Stream 2 na Morzu Bałtyckim. To może być bardziej praktyczne rozwiązanie, ale zajmie to również sporo czasu.

Jednak Nord Stream 2 ma mało czasu. Nadchodzą inne źródła zaopatrzenia, które mogą równie dobrze zacząć blokować Nord Stream 2 poza częściami rynku Europy Środkowo-Wschodniej. Na przykład Polska powiadomiła już Gazprom o rozwiązaniu rosyjskiego kontraktu gazowego do końca 2022 roku. Do tego czasu Warszawa będzie mieć gazociąg Baltic Pipe o przepustowości 10 mld m sześc., dostarczający norweski gaz po znacznie niższych cenach niż Gazprom oferuje Polsce i innym krajom Europy Środkowo-Wschodniej. Do końca 2022 roku Polska znacznie zwiększy również zdolności importowe LNG.

Pomijając siły rynkowe, 10 września Sąd UE w sprawie T-883/16 nałożył na państwa członkowskie UE i Komisję Europejską istotny obowiązek solidarności energetycznej. Sprawa dotyczyła gazociągu OPAL. Zasadniczo Trybunał UE nałożył szeroki obowiązek na każdy organ regulacyjny państwa członkowskiego stosujący prawo energetyczne UE. Nie wystarczy, by członkowie UE po prostu brali pod uwagę własne interesy, ponieważ muszą brać pod uwagę interesy wszystkich państw członkowskich, a także całej Unii Europejskiej. Stosowanie unijnego prawa energetycznego, w szczególności dyrektywy gazowej do gazociągu takiego jak OPAL lub Nord Stream 2, wymaga od organu regulacyjnego rozważenia wpływu, jaki gazociąg miałby na trzy czynniki – konkurencję na rynku gazu w UE, bezpieczeństwo dostaw i funkcjonowanie rynku gazu. Jeżeli niemiecki organ regulacyjny ds. energii, który nie jest autonomiczny, ale nadzorowany przez Komisję Europejską, musi uwzględnić interesy wszystkich państw członkowskich i Unii jako całości na podstawie kryteriów bezpieczeństwa i rynkowych, wówczas Nord Stream 2 będzie miał kłopoty .

Biorąc pod uwagę, że Gazprom już w 2014 i 2015 roku starał się ograniczyć przepływy gazu do niektórych państw Europy Środkowej i Wschodniej za pośrednictwem Nord Stream 1 i OPAL, istnieje już problem bezpieczeństwa dostaw, który zostałby zaostrzony przez Nord Stream 2. Ponadto jednym z celów projektu Nord Stream 2 było zakończenie istniejącej trasy rurociągu Braterstwo, który przebiega przez Ukrainę. Ponieważ jednak Braterstwo ma większą przepustowość niż Nord Stream 2 i nie jest kontrolowany przez Gazprom i jego sojuszników, jego utrata zmniejszyłaby konkurencyjność i zwiększyłaby dominację rynkową Gazpromu. W takich okolicznościach niemiecki organ nadzoru, przy wsparciu i nadzorze Komisji Europejskiej, może nie mieć innej alternatywy, jak nałożyć ograniczenia przepustowości na Nord Stream 2. Na obecnym etapie rurociąg OPAL podlega obecnie ograniczeniu przepustowości o 50 procent, aby pomóc w utrzymaniu konkurencji i bezpieczeństwa dostaw na rynku. Podobne ograniczenie przepustowości również miałoby sens w odniesieniu do Nord Stream 2.

Najlepszym scenariuszem dla Nord Stream 2 może być to, że po tych wszystkich kosztach, kontrowersjach i udrękach rurociąg jest ostatecznie budowany, po nałożeniu sankcji i z pewnym opóźnieniem. Jednak w trakcie procesu powstanie konkurencja, taka jak Baltic Pipe i nowe obiekty LNG w regionie, które generują jeszcze większą konkurencję. Istnieje różowy scenariusz. To byłaby z pewnością dobra wiadomość dla całej Unii Europejskiej: Nord Stream 2 może stać się czynnikiem wyzwalającym tworzenie nowych tras i różnorodności dostaw na rynku gazu ziemnego w UE. Ponadto może zmusić Gazprom do obniżenia cen i zmniejszenia dominacji rynkowej. Prawdopodobnie nie taki był plan prezydenta Putina, kiedy rozpoczął projekt w 2015 roku.

Źródło: The Globalist

Przedterminowe wybory parlamentarne na Ukrainie to szansa dla Nord Stream 2