Rajewski: Brytyjczycy osiągnęli porozumienie z inwestorami zainteresowanymi atomem

22 października 2013, 10:15 Atom
Adam Rajewski

– Jak informuje dziś serwis BBC News, rząd osiągnął oczekiwane od kilku miesięcy porozumienie z konsorcjum firm energetycznych zainteresowanych budową elektrowni jądrowej Hinkley Point C. Na czele tego konsorcjum stoi, zgodnie z oczekiwaniami, EDF Energy – pisze na swoim blogu na portalu NaTemat.pl ekspert od energetyki jądrowej Adam Rajewski.

– To co bardziej zaskakujące, to udział w konsorcjum również inwestorów chińskich: mniejszościowymi udziałowcami mają zostać China National Nuclear Corporation oraz China General Nuclear Power Corporation – pisze.

Zdaniem eksperta  umowa jest sukcesem dla inwestora, który od dawna zabiegał o uzyskanie konkretnych gwarancji finansowych, trudniej jednak o zgodną ocenę ugody od strony brytyjskiej.

– Naturalnie rząd uważa ją za sukces. Wg szefa brytyjskiego resortu energetyki Edwarda Daveya koszty są „konkurencyjne” w stosunku do innych możliwych projektów dostarczających czystej energii na dużą skalę. Jednocześnie minister podkreśla, że nowa elektrownia będzie pierwszą w historii brytyjską elektrownią jądrową, do której budowy bezpośrednio nie dorzuci się brytyjski podatnik – informuje Rajewski.

– Niezależnie od oceny „kto wygrał” na samej umowie, można jednak stwierdzić, że nie tylko jej warunki, ale sam fakt prowadzenia podobnych negocjacji jest znaczącym symbolem poważnej porażki na poziomie politycznym. Porażki koncepcji wolnego rynku energii w Unii Europejskiej. Koncepcja ta, jak na skalę energetyki, jest relatywnie nowa – pisze Rajewski.

– Sama koncepcja wolnego rynku w energetyce, a przynajmniej wolnego rynku we współczesnym wydaniu, ma bowiem kilka fundamentalnych wad. Jedną z nich jest zysk. Energetyka państwowa swoimi przychodami musiała zasadniczo pokryć własne, nieopytmalne rzecz jasna koszty, przy tym miała taryfy regulowane ściśle przez państwo, które na ogół sprzeciwiało się nadmiernemu wzrostowi mogącemu zaszkodzić wizerunkowi rządu. Energetyka działająca na zasadach rynkowych musi nie tylko pokryć koszty (które może i są niższe), ale także wypracowuje zysk. Już samo to może zniweczyć pozytywne skutki wprowadzenia konkurencyjności. Ale to nie jest wcale największy ani najpoważniejszy problem, zresztą różnice tu byłyby zapewne trudne do zmierzenia. Dużo poważniejszym zagadnieniem są inwestycje – wskazuje ekspert.

Źródło: NaTemat.pl