RAPORT: Krucha koalicja przeciwko Nord Stream 2 z udziałem Polski

2 grudnia 2015, 06:00 Alert
Nord Stream i South Stream
Gazociągi Rosjan oplatają region Europy Środkowo-Wschodniej.

Przedstawicielka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen potwierdziła otrzymanie od kilku państw członkowskich, pisma dotyczącego projektu trzeciej oraz czwartej nitki gazociągu Nord Stream (Nord Stream 2).

Jak informuje agencja Interfax, według Itkonen jest to list skierowany przez te państwa do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Marosza Szefczovicza. Przedstawicielka KE obiecała, że na wspomniane pismo, jak na każde, które jest skierowane do Komisji Europejskiej zostanie udzielona odpowiedź, ale jej stanowisko w tej sprawie pozostaje nie zmienione. Itkonen nie określiła zarówno dokładnej treści listu ani jego sygnatariuszy.

W komentarzy dla Financial Timesa, Jacek Saryusz-Wolski powiedział, że „Nord Stream 2 byłby czymś geopolitycznie bardzo szkodliwym. Projekt ten ma na celu wywarcie większego politycznego wpływu i szantażowanie UE, jej wschodnioeuropejskich członków i wschodnich sąsiadów”.

– W obecnej sytuacji geopolitycznej, zwiększanie pozycji Gazpromu w Unii, który jest zewnętrzną emanacją polityki Kremla, mogłoby być czymś co radykalnie zmieni zasady gry na naszym kontynencie – dodał europoseł.

Jak podaje polski resort gospodarki 27 listopada 2015 r. minister Krzysztof Tchórzewski wraz z ministrami do spraw energii z Rumunii, Węgier, Słowacji, Litwy, Łotwy, Estonii wystosowali list do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Marosa Szefczovica. Poinformowali w nim o spodziewanych negatywnych skutkach budowy gazociągu Nord Stream 2 dla bezpieczeństwa energetycznego i sytuacji politycznej w Unii Europejskiej oraz państwach regionu Europy Środkowej.

Ministrowie podkreślili, iż są zaniepokojeni geopolitycznymi konsekwencjami ewentualnej realizacji tego projektu oraz zagrożeniami, jakie może on spowodować dla stabilności dostaw gazociągami Jamał i Braterstwo do państw naszego regionu. Ministrowie zwrócili także uwagę na niekorzystne konsekwencje budowy Nord Stream 2 dla Ukrainy, podkreślając sprzeczność tego projektu z podstawowymi założeniami unijnej polityki energetycznej, w tym w szczególności z filarami Unii Energetycznej. W liście wyrażono oczekiwanie, iż Nord Stream 2 objęty będzie wszystkimi przepisami III pakietu liberalizującego rynek gazu oraz, że będzie wobec niego stosowana zasada dostępu stron trzecich.

Uznając, iż budowa Nord Stream 2 może zagrozić spójności Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Unii Europejskiej ministrowie wspólnie zaapelowali o rzeczową dyskusję odnośnie tego projektu na Radzie Europejskiej w grudniu 2015 r. Wyrazili także oczekiwanie, iż Unia Europejska będzie mówiła w tej sprawie jednym głosem – informuje resort gospodarki.

W międzyczasie Komisja Europejska przygotowuje się do ostatecznej decyzji w sprawie śledztwa antymonopolowego przeciwko Gazpromowi. Według nieoficjalnych informacji Reutersa w grudniu ma dojść do spotkania komisarz ds. konkurencji Margrethe Vestager i wicedyrektora Gazpromu Aleksandra Miedwiediewa, na którym Rosjanie będą zabiegać o ugodę w tej sprawie.

Ten sam protest, różne pobudki

Zdaniem Piotra Woźniaka, eksperta ds. energetyki i byłego ministra gospodarki każde z państw protestujących przeciwko Nord Stream 2 ma inny powód do protestu, co nie jest zarzutem ale wpływa na trwałość aliansu. Rozmówca BiznesAlert.pl uważa, że Polska protestuje z czterech powodów.

– Nie chcemy zwiększania dostaw rosyjskich do Europy w ogóle, a przynajmniej taki winien być moim zdaniem główny motyw, ponieważ razem z kontraktami na dostawę  i dostawami gazu rosyjskiego utrwalają się lub rosną wpływy rosyjskie w Europie, bezwzględnie wykorzystywane przez Federację Rosyjską (FR) do uprawiania polityki zagranicznej w tym do ekspansji terytorialnej. Chcemy stosowania prawdziwych sankcji gospodarczych wobec FR, a nie pozornych jak do tej pory. Zakupy gazu od Gazprom/Gazexport poprawiają bilans handlowy FR a  zwłaszcza jej wpływy budżetowe, które w dużej części przeznaczone sa na prowadzenie wojny w Ukrainie i ciągłych  prowokacji militarnych na terenach m.in. krajów NATO (ostatnio Szwecja, Litwa, Turcja) – wylicza ekspert. – Protestujemy, ze względu na obawy przed przerwaniem dostaw rosyjskiego gazu zanim przestawimy źródła( i kierunki) głównych dostaw do Polski na niezależne od FR i przed upływem terminu wygaśnięcia kontraktu jamalskiego w 2022 roku. Ponadto, Nord Stream 2 odizoluje Ukrainę od dostaw rosyjskich zanim zdąży ona przestawić w wystarczający sposób źródła dostaw na zachodnie.

Dlaczego protestują Czechy i Słowacja? – Z obawy o utratę zarówno dostaw jak i zarobków z przesyłu gazu rosyjskiego do zachodniej Europy gazociągiem Braterstwo; obawa jest uzasadniona, ponieważ Nord Stream 2 ma przejąć dostawy kierowane od lat gazociągiem, który przebiega od FR przez Ukrainę i następnie Słowację i Czechy do Niemiec, Austrii i dalej. Robią to także z braku możliwości łatwej dywersyfikacji; Czechy i Słowacja nie mają takich możliwości jak Polska ze względu na trudniejszy dostęp do źródeł gazu na Morzu Północnym w tym na szelfie norweskim ani do dużych wolumenów LNG; te motywy są zupełnie inne niż polskie; nie znaczy to że nie ma innych, podobnych albo nawet tożsamych z polskim i dlatego potrzebny jest list w oryginale żeby to rozważać.

Węgry, Bułgaria i Grecja także mogłyby mieć swoje powody. – Podobnie jak Czechy i Słowacja , chociaż obawa o ciągłość dostaw poparta jest zapewne rozczarowaniem z powodu zaniechania planów (opóźnieniem?) budowy South Stream; te trzy kraje mają powód uznać Nord Stream 2 za konkurencję wobec South Stream, przynajmniej w pewnym zakresie i w krótkiej i średniej perspektywie; tu pewien paradoks – odnowienie projektu Nabucco albo South Stream (Turkish Stream) powodowałoby zapewne złagodzenie protestów tych krajów wobec Nord Stream 2 – wskazuje Woźniak.

Według niego Litwa, Łotwa, Estonia i Rumunia to kraje, których głos byłby „bardzo pożądany, wydaje się być najbliżej naszego stanowiska, bo nie wynika z partykularnych ani doraźnych potrzeb, a to znaczy że byłby równie pryncypialny i systemowy jak polski”.

– Nord Stream 2 nie będzie konkurował z litewskim terminalem LNG w Kłajpedzie. Litwa, Łotwa i Estonia nie będą korzystać bezpośrednio z powstającego mozolnie korytarza przesyłowego północ-południe. Poza tym to kraje małe i tzw. wyspy energetyczne (tylko w sektorze gazowym, już nie w zakresie energii elektrycznej) więc ich głos jest trudny do zmarginalizowania przez KE. Trudno zważyć czy cenniejsze jest stanowisko Bałtów, czy rumuńskie, ponieważ Rumunia jest prawie zupełnie niezależna od rosyjskich dostaw gazu na własne potrzeby – kwituje były minister gospodarki.

– Poza wszelką wątpliwością jest słabość argumentów na które powołują się sygnatariusze listu – uważa Piotr Woźniak. – Wezwanie do zgodności prawnej przy inwestycji Nord Stream 2 jest dość naiwnie. Nasuwa się dziecinne pytanie jak można w ogóle abstrahować od przepisów prawa, tu- wspólnotowego? albo – czy to znaczy, że inne gazociągi nie spełniają rygorów acquis communautaire? Warunki prawne tego projektu odbiegają od warunków nieudanej próby South Stream, ponieważ nie mamy do czynienia z żadną umową międzypaństwową, ani traktatem; wody międzynarodowe są co do zasady otwarte dla inwestycji a ograniczają je tylko międzynarodowe regulacje  środowiskowe. Nordstream ma łączyć FR tylko z jednym krajem członkowskim UE przez Bałtyk czyli przez teren dla UE eksterytorialny.

– Co innego dostęp do finansowania wspólnotowego – rzeczywiście można go odmówić albo bardzo ograniczyć, szczególnie, że Pan Minister Gabriel nie ma jeszcze takiego formatu jak Pan b. kanclerz Gerhard Schroeder, żeby próbować  je forsować . W sprawie finansowania przysługuje jeszcze jedna uwaga: firmy-udziałowcy są na tyle duże i wiarygodne żeby zawrzeć po jednym lub po kilka kontraktów długoterminowych na dostawy nowym gazociągiem dla własnych potrzeb; w ten sposób zdolność do sfinansowania inwestycji na zasadzie project finance łatwo wystarczy na CAPEX, a dodatkowo FR na pewno zechce zagwarantować np. 20% kosztów inwestycji gwarancją rządową albo wprost kredytem np. Sbierbanku, Gazprombanku. Dlatego jeżeli każda firma z grupy udziałowców zawrze długoterminowy kontrakt na ok. 10 mld m3 rocznie to finansowanie z otwartego rynku pieniężno-kredytowego nie będzie ograniczone. W dużym uproszczeniu – dla podanego kosztu inwestycji rzędu 10 mld EURO, zdolności przesyłowej rocznie ok.  50 mld m sześciennych i 40 letniego okresu kredytu, stawka przesyłowa będzie porównywalna ze stawką przesyłową Gaz –System S.A. w polskiej sieci. Projekt ma więc ogromne szanse na spłacenie z przychodów generowanych z działalności, bez posiłkowania się unijną dotacją lub pożyczką – tłumaczy ekspert.

– Intencją listu jest wywarcie jawnej presji nie tylko na KE ale na firmy Engie, Eon, OMV, Shell i Wintershall, aby zaniechały łamania deklarowanej ale nie zadekretowanej nigdzie w prawie solidarności energetycznej państw członkowskich . Nikt nie kwestionuje , ze w tym przypadku decydujące jest stanowisko Eon , które z kolei zależy bezwzględnie od stanowiska niemieckiego rządu. W kolejności odwrotnej do wymienionej  należy więc wywierać  presję. Mam nadzieję, że list jest zwiastunem szerszego i wspólnego planu – kwituje nasz rozmówca.

Solidarność mimo różnic

Jednym z najczęściej powtarzających się słów w kontekście kryzysu migracji jest solidarność. To powinno być podstawą wszystkiego, co robimy w Europie, ale wydaje się, że niektórzy używają tego słowa tylko wtedy, kiedy im to odpowiada. Utworzenie unii energetycznej jest szansą na przekształcenie podstawowych zasad europejskiej polityki energetycznej w całej UE – pisze na swoim blogu – Tomas Prouza, czeski sekretarz stanu do spraw europejskich.

Prouza pisze, że energetyka jest głównym aspektem, jakim jego kraj będzie się zajmował podczas obecnej prezydencji w Grupie Wyszehradzkiej. Czechy, w odpowiedzi na kryzys gazowy z lat 2006 – 2009, zainwestowały znaczne środki w infrastrukturę i w zwiększenie strategicznych rezerw tego surowca. Dzięki temu są w stanie, w razie potrzeby pomóc swoim sąsiadom, co udowadniały w poprzednich latach.

Kraje Grupy Wyszehradzkiej podpisały w połowie września porozumienie o tym, że chcą, aby gaz nadal płynął przez Ukrainę i Słowację.

Autor pisze, że jednym z podstawowych ustaleń Unii Europejskiej po rosyjskiej agresji na Ukrainie było zachowanie Ukrainy jako kraju tranzytowego, dla importu rosyjskiego gazu do Europy i zapewnienie wystarczających środków na realizację reform gospodarczych. Bez dochodów z tranzytu gazu, ukraiński rząd będzie miał bardzo duże trudności w przeprowadzeniu reform, mających na celu wyjście z trudnej sytuacji gospodarczej i politycznej. A bez reform i poprawy sytuacji gospodarczej na Ukrainie ciężko im będzie budować sprawnie funkcjonujące państwo demokratyczne, jeśli to w ogóle możliwe. Stabilna, demokratyczna i zamożna Ukraina jest absolutnie kluczową kwestią, nie tylko dla samych Ukraińców, ale także dla całej Unii Europejskiej. Rosja, oczywiście to wie i jeśli się da, wykorzystuje dostawy gazu jako narzędzie szantażu. Tym bardziej Unia Europejska powinna trzymać się razem, w duchu wzajemnego zaufania i solidarności w obliczu rosyjskich działań związanych z gazem ziemnym.

O prawdziwej solidarności świadczą czyny, a nie słowa. Wsparcie dla realizacji Nord Stream II całkowicie zaprzecza idei solidarności z Ukrainą i całkowicie ignoruje geopolityczne realia naszej wschodniej granicy. Z punktu widzenia Niemiec, projekt ten jest być może korzystny, ale inne kraje na tym ucierpią. Największy wpływ będzie to miało oczywiście na Ukrainę, ale Słowacja i inne kraje w Europie Południowo-Wschodniej i Wschodniej też odczują tę decyzję.

Według czeskiego sekretarza stanu do spraw europejskich, pod względem ekonomicznym, dla Czech budowa Nord Stream 2 nie byłaby tragedią, ale jego kraj, pamiętając swoją historię, nie chce na sprawę patrzeć czysto ekonomicznie, ale pod kątem solidarności. Republika Czeska będzie nadal dążyć do wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego, nie tylko dla siebie, ale także dla całego regionu Europy Środkowej i Wschodniej.

Jak pisze autor, krótkowzroczne decyzje i jednostronne interesy nie powinny przyćmić solidarność i zagrozić zaufaniu między partnerami. Jeśli nasi partnerzy chcą solidarności i naszego wsparcia w sytuacjach kryzysowych, muszą sami prezentować taką postawę.

 

Pierwsze opóźnienie Nord Stream 2

Projekt Nord Stream 2 prowadzony przez rosyjski Gazprom i grupę europejskich firm napotyka na pierwsze problemy. Doszło do opóźnienia przetargu na dostarczenie rur. Jednak również przeciwnicy projektu napotykają na przeszkody. W mediach panuje chaos informacyjny na temat ich działań.

Miał on zostać ogłoszony w styczniu, ale obecnie jest mowa o przeniesieniu go na marzec lub kwiecień. To wynik zmian w akcjonariacie projektu. Gazprom przekazał 1 procent swoich udziałów francuskiemu Engie. Teraz posiada 50 procent akcji, a Shell, BASF, E.on, OMV i Engie po 10 procent.

Inwestycja zakłada budowę trzeciej i czwartej nitki gazociągu Nord Stream z Rosji do Niemiec, dzięki czemu obecna przepustowość w wysokości 55 mld m3 rocznie zostanie podwojona. Jest krytykowana przez kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. Twierdzą one, że zagrozi rozwojowi rynku gazu w regionie i podważy pozycję tranzytową Ukrainy. Mimo to, Gazprom twierdzi, że zostanie podporządkowany ściśle prawu europejskiemu.