Rewolucja łupkowa w USA bierze poprawkę na tanią ropę

26 lutego 2016, 07:15 Alert
IHS Cera Week

(Financial Times/Wojciech Jakóbik)

Firmy wydobywcze chcą dostosować swoją działalność do warunków, w których cena baryłki ropy naftowej nie przekroczy 50 dolarów. To zmusza ich do oszczędności, bo według ekspertów czasy drogiej ropy odchodzą do lamusa.

Pierwszym krokiem do utrzymania rentowności przy niższych dochodach są cięcia i zwolnienia. Minister ropy naftowej Arabii Saudyjskiej Ali al-Naimi przekazał bolesny komunikat inwestorom z Houston podczas konferencji IHS CERA Week. Powiedział, że albo obniżą oni koszty i znajdą źródła pożyczek, albo będą musieli zlikwidować swój biznes.

Według Financial Times panuje względny konsensus wokół tezy, że obecny poziom ceny baryłki w okolicach 35 dolarów jest tymczasowy, a cena będzie rosła. Nie wróci jednak do 100 dolarów z 2014 roku. Ze względu na problemy finansowe Continental Resources i Whiting Petroleum zatrzymały wszelkie pracy przy nowych odwiertach. Producenci oswajają się jednak z myślą, że będą musieli działać przy poziomie 50-60 dolarów za baryłkę. Przedstawiciele Devon Energy i Pioneer Natural Resources wierzą, że wydobycie ropy łupkowej przy takiej cenie jest możliwe.

Konsekwencją są jednak istotne zwolnienia i cięcia budżetowe. BP chce usunąć w tym roku 7000 etatów i być może przekroczyć ten plan. Statoil zamierza obniżyć granicę opłacalności wydobycia ropy z łupków na jego projektach w USA z 90 dolarów za baryłkę w 2014 roku do 50 dolarów w 2018 roku. Shell informuje, że w tzw. sweet spotach jego odwiertów amerykańskich, dzięki oszczędnościom, wydobycie opłaca się nawet przy ropie za 40 dolarów.

W piątek 26 lutego cena ropy naftowej Brent wynosiła 35,09 dolarów. WTI kosztowało 33,01 dolarów. Ich cena ustabilizowała się po zauważalnym wzroście z 25 lutego, co było odpowiedzią na informację o spadku zapasów ropy w amerykańskich magazynach. Analitycy ostrzegają jednak, że zmienność cen jest obecnie zbyt wysoka, by prognozować stabilny jej wzrost.