Assenova: Rosjanie eksportują do Europy gaz, ale i korupcję (ROZMOWA)

29 października 2020, 07:31 Bezpieczeństwo
Margarita Assenova
Margarita Assenova. Grafika: Gabriela Cydejko

Nord Stream 2 jest skazany na porażkę przez sankcje USA. Rosjanie chcą eksportować do Europy nie tylko gaz, ale również praktyki korupcyjne. Wspólna polityka europejska i transatlantycka ma temu przeciwdziałać – tłumaczy Margarita Assenova, Senior Fellow z Jamestown Foundation.

BiznesAlert.pl: Czy projekt Nord Stream 2 jest skazany na porażkę?

Margarita Assenova: Tak. Doprecyzowanie ustawy o przeciwstawianiu się wrogom Ameryki z pomocą sankcji (CAATSA) przez Departament Stanu USA nie pozostawia przestrzeni do manewru firmom, które chciałyby pomóc Gazpromowi zbudować Nord Stream 2. Sankcje uderzą w firmy wspierające, ubezpieczycieli, obiekty magazynujące sprzęt i władze portów służących za bazę statkom rosyjskim zaangażowanym w prace konstrukcyjne.

Jakie będą konsekwencje ewentualnej blokady Nord Stream 2 dla rynku gazu?

Rynek gazu w ogóle nie ucierpi, ponieważ Nord Stream 2 nie dostarczy Europie nowego gazu. Firmy zachodnie pożyczające pieniądze na ten projekt mogą stracić na wartości rynkowej, ale nie sądzę, że na długo. Wpływ koronawirusa na firmy energetyczne jest dużo bardziej poważny niż byłoby wycofanie się z tego gazociągu. Kilka tysięcy miejsc pracy w Niemczech i innych krajach europejskich zniknie, ale chodzi głównie o czasowe zajęcia związane z budową.

Jaka będzie pozycja Gazpromu w Europie Środkowo-Wschodniej, jeżeli trend dywersyfikacji źródeł dostaw gazu będzie postępował?

Dostawy Gazpromu do Europy już spadają i będą spadać dalej wraz z większą dostępnością LNG z USA, Kataru i innych miejsc. Europa chce osiągnąć cel wytwarzania 37 procent energii z Odnawialnych Źródeł Energii do 2035 roku. Zużycie energii na kontynencie spadnie do 2040 roku o około 9 procent według danych BP. Gazprom pozostanie ważnym dostawcą gazu, ale nie będzie dominował na rynku europejskim. W rzeczywistości Rosja będzie potrzebowała Europy bardziej, niż Europa będzie jej potrzebowała w roli dostawcy surowców.

Co Rosjanie mogą zrobić by uderzyć w projekty LNG, gazociąg Baltic Pipe i inne?

Rosja buduje własne terminale LNG i wchodzi na ten rynek by konkurować z innymi dostawcami. Wybór długoterminowych dostawców gazu to kwestia priorytetów poszczególnych państw oraz ich strategii bezpieczeństwa energetycznego. Cena LNG w kontraktach długoterminowych będzie zależała głównie od cen na spocie, dając szanse na atrakcyjne oferty i ograniczając możliwość ustalania nieuzasadnionych cen przez Gazprom. Wierzę, że jeżeli gazociąg Turkish Stream nie zostanie zatrzymany, ograniczy zdolność krajów Europy Środkowo-Wschodniej do rozwoju regionalnego rynku gazu, a szczególnie łączenia go na osi północ-południe, co jest na przykład celem inicjatywy Trójmorza.

Jaka będzie w tym kontekście rola wspólnej polityki europejskiej i transatlantyckiej?

Ta polityka w energetyce ma na celu ochronę bezpieczeństwa energetycznego Europy i uchronienie jej przed monopolizacją oraz możliwości wykorzystania dostaw surowców przez jeden kraj, głównie Rosję w celu wywierania presji politycznej i ekonomicznej na kontynencie. Rosjanie eksportują nie tylko gaz, ale i korupcję. Jedno spojrzenie na układ między firmą saudyjską a Bulgargazem w sprawie budowy odnogi Turkish Stream na terytorium Bułgarii, do której zostały zatrudnione firmy rosyjskie, mówi wiele o tym, jak korupcja pomaga Gazpromowi zawierać takie porozumienia i szerzyć praktyki korupcyjne w innych krajach, jak w tym przypadku w Bułgarii czy Arabii Saudyjskiej.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik