font_preload
PL / EN
Alert 10 lutego, 2016 godz. 6:30   
REDAKCJA

Rosja próbuje zdyskredytować gazową konkurencję z Norwegii

LNG gazoport Świnoujście (3)

(RIA Novosti/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Stały przedstawiciel Federacji Rosyjskiej przy Unii Europejskiej Władimir Czyżow nie wyklucza, że państwa Unii Europejskiej w przyszłości będą zainteresowane wznowieniem projektu gazociągu South Stream.

– UE będzie potrzebowała rosyjskiego gazu i to w rosnącym wolumenie. Nie dlatego, że europejska gospodarka zaczyna bujnie się rozwijać ale dlatego, że złoża na Morzu Północnym już się kończą. Na ile ich wystarczy, to zależy od tego jak aktywnie będzie wydobywany gaz – powiedział w wywiadzie dla kanału Rassija 24.

– Myślę więc, że możliwe jest to, że powrócimy do projektu South Stream – dodał rosyjski dyplomata.

Warto przypomnieć, że 20 stycznia rada dyrektorów Gazpromu podjęła decyzję o rozwiązaniu porozumienia o budowie wspomnianej magistrali. Powyższe stwierdzenia Czyżowa można rozpatrywać nie pod kątem możliwej reaktywacji już trochę zapomnianego gazociągu, lecz jako próbę dyskredytacji surowców z Norwegii, jako źródła dostaw, które może zaszkodzić interesom Gazpromu na europejskim rynku gazu.

Dostawami gazu z Norwegii zainteresowały się kraje Europy Środkowo-Wschodniej, jak Polska i Litwa. Litwini informują, że dostawy w formie skroplonej mają cenę konkurencyjną do oferty rosyjskiej. Oznacza to, że dostawy gazociągowe mogą być jeszcze bardziej konkurencyjne. Takie rozważają Polacy, którzy ogłosili, że do 2022 roku, kiedy skończy się umowa gazowa z rosyjskim Gazpromem, chcieliby rozpocząć import z Norwegii „kilka mld m3 gazu ziemnego rocznie”.

W grudniu 2014 r., rosyjski monopolista poinformował o rezygnacji z budowy South Stream, gazociągu łączącego Rosję przez Morze Czarne i kraje bałkańskie z Europą Zachodnią. Było to spowodowane opinią Komisji Europejskiej, która stwierdziła, że umowy podpisane przez Rosję z państwami położonymi na trasie gazociągu są niezgodne z unijnym prawem, więc South Stream nie będzie mógł działać legalnie.

Dyskredytacja dostaw z Norwegii przez Rosjan oznacza, że traktują je jako poważną alternatywę. W podobny sposób lekceważyli zagrożenie ze strony amerykańskiego gazu łupkowego. Dopiero po latach rozwoju sektora wydobycia niekonwencjonalnego w USA przyznali, że stanowi on konkurencję dla dostaw rosyjskich.