Skandal szpiegowski może uderzyć w relacje gazowe Rosji i Turcji

22 października 2020, 06:30 Alert
Władimir Putin i Recep Erdogan
Władimir Putin (L) i Recep Tayyip Erdogan (P)

Relacje Turcji i Rosji, które chcą rozbudować gazociąg Turkish Stream, mogą ulec pogorszeniu przez skandal szpiegowski towarzyszący temu projektowi.

Ośrodek ICIS informuje o źródłach w Turcji, które przekonują, że część firm tureckich przekazywała Gazpromowi tajne informacje o złożach gazu na Morzu Czarnym oraz cenach i przesyle gazu na rynku tureckim w czasie, gdy toczyły się negocjacje cenowe między odbiorcami prywatnymi gazu z Rosji a tym koncernem rosyjskim. Chodzi między innymi o BOTAS i Bosforus Gaz, które kiedyś były pod kontrolą Gazpromu.

Tureckie służby MIT mogą doprowadzić do cofnięcia licencji podmiotom, które mogły złamać prawo. Bosforus Gaz importuje w sumie 2,5 mld m sześc. rocznie na mocy dwóch kontraktów z Gazpromem. Pierwszy opiewa na 0,75 mld m sześć. rocznie i wygasa w 2021 roku, a drugi na 1,5 mld m sześc. rocznie do 2043 roku. BOTAS posiada umowę z Rosjanami na 16 mld m sześc. rocznie do 2028 roku z wykorzystaniem Blue Stream, istniejącego połączenia gazowego Rosji z Turcją.

Rozmówcy ICIS z tureckiego sektora gazowego przekonują, że oskarżenia sformułowane przez Ankarę nie są jeszcze wystarczającym dowodem do wydania wyroku. Gazprom, Bosforus Gaz i BOTAS odmówiły komentarza w tej sprawie.

Turkish Stream to gazociąg z Rosji do Turcji, który w założeniu ma mieć przepustowość 31,5 mld m sześc. rocznie. Pierwsza nitka została uruchomiona w styczniu 2020 roku. Druga, poświęcona rynkowi europejskiemu, wciąż nie powstała.

ICIS/Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Turkish Stream 2, czyli pomysł Gazpromu na bezkrólewie w Europie (ANALIZA)