Kamiński: Czy kryzys zanieczyszczonej ropy to skutek rosyjskiej gorączki naftowej?

26 lipca 2019, 07:30 Energetyka
Władimir Putin i Igor Sieczin Władimir Putin i Igor Sieczin. Fot. Kremlin.ru

Sylwester Kamiński współpracujący z BiznesAlert.pl zastanawia się, czy za kryzysem zanieczyszczonej ropy może stać Rosyjska Gorączka Naftowa, czyli plan wydobycia i sprzedaży jak największej ilości surowca za wszelką cenę.

Od kilku lat Rosja bije rekordy wydobycia ropy naftowej, w 2017 roku Rosja wydobywała dziennie 10,98 mln baryłek, które było o 0,1 procent większe niż w 2016 roku, najwięcej od upadku Związku Sowieckiego, zaś w październiku 2016 roku przed zawarciem porozumienia z OPEC Rosja wydobywała rekordowe 11,23 mln baryłek dziennie, Wg najnowszego raportu BP w 2018 roku Rosja pobiła własny rekord wydobycia, wydobywając 11,44 mln baryłek dziennie pomimo ograniczeń porozumieniem naftowym OPEC, co i tak jednak było mniej od konkurentów Arabii Saudyjskiej wydobywającej 12,18 mln baryłek dziennie i nowego lidera wydobycia ropy naftowej USA z wydobyciem 15,3 mln baryłek dziennie w 2018 roku. O tym jaki jest koszt bicia kolejnych rekordów wydobycia ropy naftowej oraz rywalizacji z konkurentami o światowe rynki piszę niżej.

Nie jesteśmy pierwsi, ani jedyni

4 kwietnia 2019 do rafineria Łukoilu Ritek Wołgogradneftegaz Transnieft dostarczył skażoną ropę naftową gdzie stężenie  chlorków organicznych (dichloroetanu) w szczytowym momencie osiągnąło poziom 27ppm wg normy GOST i kontynuował dostawy aż do 12 kwietnia, podobnie w Kujbyszewskiej rafinerii Rosnieftu, która otrzymywała skażoną ropę od 12 do 17 kwietnia z węzła Łopatino k/ Samary. Z tego samego węzła popłynęła też skażona ropa do rurociągu „Przyjaźń/Drużba”.  Źródło Kommiersanta informuje, że w przypadku dostaw skażonej ropy do ropociągu „Przyjaźń/Drużba” poziom stężenia chlorków mógł być ogromny, na poziomie 100ppm wg normy GOST. Podobnych sytuacji w rosyjskim przemyśle wydobywczym oraz petrochemicznym było i jest sporo, o czym regularnie informuje prasa rosyjska.

Na czym polega szkodliwość chlorków organicznych, a konkretnie dichloroetanu zawartego w ropie naftowej? Dichloroetan zwany dawniej „olejem chemików” to bezbarwna ciecz, nie mieszająca się z wodą, stosowany jako rozpuszczalnik żywic, asfaltu, kauczuku i ekstrakcji-wyodrębniania tłuszczów, półprodukt w syntezie chlorku winylu. W trakcie hydrorafinacji ropy naftowej po podgrzaniu do temperatury powyżej 150C dichloroetan rozkłada się i łącząc się z wodorem tworzy kwas solny, który może zniszczyć instalacje rafinerii. Jego właściwości powodują, że jest oficjalnie dopuszczony do powszechnego użycia w wydobyciu ropy naftowej i stosowany min do mycia używanych rur i innych urządzeń służących do wydobycia ropy z odkładającej się na nich parafiny. Oczywiście rosyjski regulator ustanowił normy GOST dopuszczalnej wysokości stężenia dichloroetanu w ropie naftowej na poziomie 10ppm, a od 1 lipca tego roku zaostrzył ją do poziomu 6ppm.

Wg informacji prasy rosyjskiej ropa przeznaczona obecnie na eksport jest rozcieńczana w terminalach portowych z czystą ropą, nie zawierającą chlorków organicznych do poziomu zawartości dichloroetanu od 1ppm do maksymalnie 4ppm. Jak widać normy GOST sobie, a życie czyli chęć wydobycia i dostarczenia  przez setki małych i dużych firm maksymalnej ilości ropy (bez względu na jej jakość) i zarobienia na niej za wszelką cenę, sobie. Mechanizm podobny jak podczas gorączki naftowej w Baku czy złota w Klodike na Alasce, każdy kto może kopie dziurę w ziemi i próbuje wydobywać ropę naftową licząc na życiową wygraną. Wzloty i upadki, błyskawiczne fortuny i bolesne bankructwa.

Jak Transnieft próbuje zapanować nad tym chaosem

Jak działa ten mechanizm logistyczny, który spowodował, że zanieczyszczona gdzieś na Powołżu w okolicach Samary ropa została przez monopolistę transportowego Transnieft „rozesłana” na pół Europy i dalej. Kluczem w tym systemie są punkty odbioru ropy od jej producentów obsługiwane w większości przez Transnieft gdzie następuje kontrola jej jakości, jednak funkcjonują także 152 punkty odbioru ropy naftowej które są własnością małych firm wydobywczych, a tych nie stać na zorganizowanie laboratoriów kontroli jakości. Punkty odbioru ropy wpięte są w sieć rurociągów łączących się w węzłach i po zaakceptowaniu rzez Transnieft jakości dostarczonej ropy jest ona dalej przepompowywana do sieci gdzie miesza się z ropą dostarczaną w innych punktach odbioru. To założenie było niestety piękną teorią, a brutalna praktyka okazała się zupełnie inna. Okazało się, że czysta ropa spełniająca normę zanieczyszczenia GOST może być zmieszana ze skażoną ropą zawierającą chlorki organiczne o stężeniu wielokrotnie przekraczającym dopuszczalną normę.

Takim sposobem 700.000 ton dobrej jakości ropy z Kazachstanu zostało zmieszane ze skażoną dichloroetanem do dziś nie wiadomo przez kogo ropą, a następnie przepompowane via rurociąg „Przyjaźń/Drużba” i BTS2 do terminala naftowego Ust-Ługa, załadowane na 6 tankowców i wysłane w świat. Jak to możliwe, że pomimo istniejących i funkcjonujących punktów kontroli jakości ropy oraz ustalonych procedurach jej przeprowadzania prawie 5 mln ton skażonej chlorkami ropy zostało dostarczone odbiorcom w Europie i na świecie. W miesiącach o których piszemy czyli kwietniu i maju procedura kontroli jakości ropy obligowała Transnieft do kontroli jej jakości raz na 10 dni, tyle czasu wystarczyło aby z węzła Łopatino k/Samary skażona ropa przepompowana został bez jakiejkolwiek kontroli „po drodze” do węzła w Unieczy na granicy białorusko-rosyjskiej i dalej do Europy.

Wygląda na to, że z tego „liberalnego” systemu kontroli jakości korzystały zarówno duże koncerny wydobywcze jak i mali producenci ropy naftowej, wykorzystując obowiązujące dziurawe procedury kontroli jakości do dostarczania i sprzedaży surowca nie spełniającego norm jakościowych. Obecnie pod presją międzynarodowego skandalu, rząd federacji wprowadził konieczność codziennego przeprowadzania kontroli jakości ropy, a Ministerstwo Energii przygotowuje do wdrożenia nowe regulacje dotyczące wymaganych parametrów technicznych prowadzonych kontroli, mówi się także o aktualizacji normy GOST ze szczególnym uwzględnieniem dopuszczalnych norm użycia dichloroetanu. Niestety wprowadzenie obligatoryjnych codziennych pomiarów kontroli jakości spowodowało, że rychło zabrakło odczynników chemicznych do ich przeprowadzania, co zasygnalizowały firmy wydobywcze, a czas realizacji zamówień i dostawy został określony na 90 dni. Wdrożenie więc nowego sytemu kontroli jakości w praktyce odbędzie się dopiero w sierpniu. Prywatnym punktom odbioru ropy naftowej niezdolnym do wdrożenia nowego, codziennego systemu kontroli jakości Transnieft zaproponował skorzystanie z mobilnych laboratoriów. Pojawił się też pomysł systemowego rozwiązania problemu kontroli jakości ropy poprzez utworzenie tkzw banku ropy.

Czy Transnieft może zbankrutować?

24 lipca 2019 roku Rada Dyrektorów rosyjskiego operatora rurociągów Transnieft ogłosiła dwa komunikaty:

1. Ustaliła górny limit odszkodowań (po udokumentowaniu szkód przez Odbiorców) za dostawy skażonej chlorkami organicznymi (dichloroetanem) ropy w wysokości 15 USD/baryłkę szacując, że zanieczyszczone zostało 4,3 mln ton ropy co daje łączną kwotę szacowanych odszkodowań w wysokości 470 mln USD.

O jakich wolumenach (wg Transnieftu) i kwotach rekompensat za dostawy skażonej ropy jest mowa:

– do polskich i częściowo niemieckich rafinerii wysłano 690,5 tyś ton skażonej ropy,

– do Czech, Słowacji i Węgier wysłano 700 tyś ton skażonej ropy,

– na Białorusi wysłano 1,3 mln ton skażonej ropy w większości przetłoczonej rewersem już z powrotem do Rosji, natomiast „Biełnieftechim” żąda 800 mln USD odszkodowania z tytułu utraty zysków z eksportu.

– do terminala naftowego Ust-Ługa od 24 kwietnia do 7 maja dostarczono ok 1,6 mln ton skażonej ropy, i oprócz polskich firm naftowych, które odebrały co najmniej dwa tankowce ze skażoną ropą po 100tyś ton każdy, ucierpiał też Kazachstan eksportujący 12% swojej ropy naftowej przez ten terminal, 6 tankowców z ładunkiem 598 tyś ton kazachskiej ropy wydobywanej min przez ExxonMobil, Cheniere, Łukoil czy Eni też zostało skażone i wysłane w świat. Dopiero między 10 a 15 majem załadowano i wysłano 2 tankowce z 199 tyś ton czystej kazachskiej ropy nie skażonej chlorkami.

2. Powołała ponownie Ministra Energetyki Federacji Rosyjskiej Aleksandra Nowaka na przewodniczącego Rady Dyrektorów.

Wcześniej, bo już 27 czerwca Transnieft ogłosił, że jest gotów zapłacić Kazachstanowi odszkodowanie za skażenie ok 700 tyś ton kazachskiej ropy wyeksportowanej przez terminal w Ust-Ługa w wysokości 15 USD za baryłkę w łącznej kwocie 76 mln USD.

Konstanty Simonow Dyrektor National,Energy Security Fundation w wywiadzie udzielonym radiu Kommiersant FM stwierdził,  że proponowana przez Transnieft wysokość odszkodowania (15 USD/baryłkę) może nie zadowolić odbiorców skażonej ropy, a polskie rafinerie zasygnalizowały, że dopiero rekompensata w wysokości 30 USD/baryłkę byłaby satysfakcjonująca, co dwukrotnie powiększyłoby łączną kwotę zobowiązań do 960 mln USD. Sytuację komplikuje też fakt, że Dostawcami-Stronami Kontraktów są firmy wydobywające ropę naftową jak Rosnieft czy Tatnieft, a Transnieft jest pewnie wymieniony w Kontraktach w tzw. „drugim szeregu” jak firma odpowiedzialna za transport zamówionej ropy, dlatego Odbiorcy jak PKN Orlen występują z żądaniami odszkodowań do Dostawców jak Rosnieft, a Ci z kolei oczekują, że Transnieft te żądania im zrefinansuje, stąd może być trudność w uzgodnieniu stanowisk. Pobieżne podsumowanie oczekiwań odszkodowawczych firm, które odebrały skażoną ropę naftową do kontroli jakości której Transnieft był zobowiązany via rurociąg „Przyjaźń-Drużba”, sięga dużo powyżej 1 miliarda USD, a właściwie doliczając oczekiwania firm białoruskich jest bliższe poziomowi 2 miliardów USD, co może być kwotą, której wypłaty zażąda od Transnieftu Rosnieft główny dostawca ropy na rynki Europy Środkowej i zarazem przeciwnik usiłujący przejąć nad nim kontrolę. Czy Transnieft może zbankrutować? Pewnie nie, lecz jego standing finansowy zostanie osłabiony co może narazić go na ataki firm wydobywających ropę naftową takich jak Rosnieft, pragnących zrzucić „jarzmo” monopolisty logistycznego. Zobowiązanie to może też być dla Rosnieftu użytecznym narzędziem finansowym zastosowanym do wrogiego przejęcia firmy. Stąd powołanie Ministra Energetyki Aleksandra Nowaka przewodniczącego Rady Dyrektorów Transnieft na kolejną kadencję może być działaniem defensywnym, broniącym monopolistę Transnieft przed zakusami Rosnieftu.

Opisując te wydarzenia coraz bliższy jestem przekonania, że podstawowym powodem największego w historii kryzysu dostaw ropy naftowej rurociągiem „Przyjaźń/Drużba” była i jest dalej „Rosyjska Gorączka Naftowa”, czyli chęć wydobycia i sprzedaży rekordowych ilości ropy naftowej za wszelką cenę, bez zachowania należytej kontroli jej jakości, w czym niewątpliwie pomogło „liberalne” podejście do tej kwestii państwa rosyjskiego, które korzysta na tym, mając udziały w zyskach poprzez zwiększone wpływy z ceł, podatków i dywidend. A, że wykorzystując tą sytuację, politycy i biznesmeni, wielkie koncerny wydobywcze i mali producenci ropy naftowej załatwiali i załatwiają różne swoje interesy to cóż, takie jest życie.