Rosjanie dorabiają w biedaszybach kryptowalut, ale oko Kremla już patrzy

11 grudnia 2021, 06:30 Alert
Kreml. Fot. Wikipedia/CC
Kreml. Fot. Wikipedia/CC

Mieszkańcy Rosji znaleźli nowy, intratny biznes. Kopią kryptowaluty pod strzechami korzystając z niższej taryfy za energię dla gospodarstw domowych. Pierwsze sprawy sądowe w takich przypadkach już się odbyły.

Kommiersant dowiedział się o 85 pozwach w sprawie nielegalnych kopalni kryptowalut pod Irkuckiem, które zostały złożone przez Irkuckenergozbyt, firmę handlową Ikruckenergo, lokalnego dostawcy energii. Póki co ta spółka wygrała tylko dziewięć spraw, a wszystkie opiewają na kwotę roszczeń sięgającą 73,3 mln rubli.

Problem polega na tym, że samozwańczy górnicy kryptowalut wykorzystali fakt, że okolice Irkucka cieszą się najniższą taryfą na energię elektryczną dla gospodarstw domowych wynoszącą 0,86 rubli za kilowatogodzinę. Irkuckenergozbyt stwierdził już ponad tysiąc przypadków kopania kryptowalut w szarej strefie. Ostrzega, że taka działalność zagraża bezpieczeństwu dostaw energii i bezprawnie wykorzystuje taryfy dla gospodarstw domowych do działalności gospodarczej. Z tego względu domaga się w sądzie nowego wyliczenia taryfy w odniesieniu do tej aktywności.

Jednakże górnicy z biedaszybów kryptowalut mogą skierować sprawę do Sądu Najwyższego ze względu na zagmatwany system subsydiów w energetyce okolic Irkucka. Argument społeczny to brak perspektyw zarobku skłaniający do poszukiwania alternatywnych rozwiązań. Ministerstwo finansów Rosji nie pozostawia jednak złudzeń. – W rzeczywistości to zużycie energii które nie prowadzi donikąd – powiedział Aleksiej Mojsejew stojący na czele tego resortu.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik