Roszkowski: Terminal LNG powstaje na ostatnią chwilę. To wielkie ryzyko

12 września 2013, 08:41 Energetyka
Marcin Roszkowski

Terminal zostanie uruchomiony w grudniu 2014 roku. Od stycznia 2015 Polacy będą zobowiązani kupować gaz skroplony z Kataru. Jeżeli obiekt nie będzie gotowy, poniosą dodatkowe koszty sprowadzania LNG inną drogą. Sprawę komentuje prezes Instytutu Jagiellońskiego Marcin Roszkowski.

– Rząd poinformował, że Polskie LNG będzie musiało zdążyć z uruchomieniem gazoportu w ostatniej chwili. Istnieje ryzyko, że będzie to termin zbyt bliski rozpoczęcia dostaw LNG do Świnoujścia. Realizowanie takiej inwestycji bez dodatkowego czasu na korygowanie ewentualnych błędów i próbne rozruchy jest dużą odwagą, by nie powiedzieć nonszalancją. To fuszerka na ostatnią chwilę.

– Obecna ekipa miota się w kwestiach energetycznych i widać to po inwestycjach, jak port LNG w Świnoujściu, które się rozwlekają. Mam nadzieję, że tym razem ktoś w rządzie dopilnuje dotrzymania nowego terminu. Tego typu opóźnienia niosą ze sobą tylko straty i dodatkowe ryzyko.

– Polskie prawo budowlane i wymagania środowiskowe powodują, że do ostatniej chwili los inwestycji wisi na włosku a w niektórych przypadkach nawet po uruchomieniu instalacji może dojść do jej zamknięcia z powodu takich przepisów. Projekty realizowane na ostatnią chwile nie są odporne na takie przepisy. Spółki celowe jak Polskie LNG działają jak duże urzędy. Efektywność zarządzania projektami, jak gazoport jest niewielka. Dlatego przecinanie wstęgi na budowie terminala tuż przed wpłynięciem do niego pierwszego statku z LNG jest bardzo ryzykowne.