Rzeczpospolita opisała weekendowe „oblężenie kierowców z Niemiec” jakiego doświadczyły stacje paliwowe. Zachodni sąsiedzi głównie odwiedzali Świnoujście, ale tankowali również w innych przygranicznych miastach.
Jak, za niemieckimi mediami, podaje polski dziennik wszystko za sprawą różnic w cenie. Na litrze sięgają one nawet do 60 centów, co daje w przybliżeniu 2,5 zł.
Niemcy mówią, że nie stać ich na paliwo w kraju stąd prowadzą „turystykę” paliwową. Nie jest to tylko kwestia niższych cen w Polsce, ale złoty stracił na wartości w stosunku do euro, od rozpoczęcia się konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Reagując na zjawisko Niemiecki Urząd Celny nasilił kontrole na granicę z Polską. Powodem jest próba ominięcia cła przez paliwowych turystów, którzy nie zgłaszają wwożonego paliwa. W przypadku tankowania na własny użytek (zbiornik pojazdu + kanister zapasowy) nie trzeba płacić podatku na przejściu granicznym.
To nie jedyny kierunek, który opłaca się mieszkańcom przygranicznych niemieckich miast. Benzyna jest tańsza również w Czechach i Luksemburgu.
Rzeczpospolita / Biznes Alert


