Serafin: Lotniska w Gdyni i Gdańsku to nie to samo co w Warszawie i Modlinie

19 marca 2014, 12:20 Infrastruktura
Marek Serafin

Spółka Port Lotniczy Gdynia-Kosakowo złożyła wniosek o upadłość. Oprócz roszczeń miasta ma ok. 1,5 mln zł długów. Na razie nie zapłaciła firmie, która wykonała elektroświetlny system oświetlenia nawigacyjnego i jego zasilanie. Bez pieniędzy pozostali też inni przedsiębiorcy i usługodawcy, którzy pracowali na rzecz spółki – poinformował portal trójmiasto.pl.

– Prawnicy się głowią, jakie są możliwości rozwikłania tego problemu. Bowiem firma, na której ciążą wyemitowane obligacje nie ma pieniędzy na ich spłacenie. Natomiast wszystko wskazuje na to, że Komisja Europejska nie chce dopuścić, by to lotnisko uruchomiło operacje lotnicze na dużą skalę czyli dokonało tego, co KE uważa za nieracjonalne i ocenia jako konkurencję wobec gdańskiego portu lotniczego w Rębiechowie – ocenia w rozmowie z naszym portalem Marek Serafin, redaktor naczelny portalu Polski Rynek Transportu Lotniczego, prtl.pl.

Zdaniem Serafina opowieści, że obiekty gdyński i gdański będą stanowić zespół lotnisk czy też, że „sprzeda się” Gdynię Gdańskowi, przypominają zabiegi o ożenek wilka i owcy. To jest jednak zupełnie inna sytuacja niż w przypadku Okęcia i lotniska w Modlinie.

– W przypadku Warszawy to ma sens. Okęcie będzie dotknięte malejącą przepustowością. Jest ponadto portem położonym blisko miasta, obowiązuje na nim cisza nocna. Zaś, jako lotnisko miejskie będzie coraz droższe. I na dłuższą metę ma sens przenoszenie z Okęcia do Modlina operacji czarterowych czy tańszych linii lotniczych – mówi dalej Serafin. – Zaś samo warszawskie lotnisko będzie mogło obsługiwać linie, które będzie na to stać. W ten sposób zespół tych dwóch portów lotniczych będzie mógł funkcjonować jeszcze z 15 lat – aż się  oba (a nie tylko Okęcie) zatkają.

– Jednak taka sytuacja w przypadku Gdańska Gdyni nie występuje – uważa Serafin. – Lotnisko gdańskie – w odróżnieniu od warszawskiego – ma możliwość zwiększania swej przepustowości i tym samym rozwoju: dobudowania nowych pasów startowych itd.

– Zamiast się rozdrabniać na dwa różne lotniska trzeba inwestować w jeden. Wiele osób z kręgu władz lokalnych tego nie rozumie – kończy szef portalu lotniczego.