Rosja i Ukraina testują nowe rozwiązania taktyczne w wojnie dronów – energia słoneczna pozwala lekkim bezzałogowcom FPV dłużej przebywać w powietrzu i pozostać niewidocznymi. Choć nie chodzi o ekologię, lecz o skuteczność, to militarna fotowoltaika staje się kolejnym etapem ewolucji współczesnego pola walki.
Choć Unia Europejska chce „zazielenić” armię, Ukraina i Rosja wykorzystują odnawialne źródła energii nie ze względów klimatycznych, ale taktycznych. Energia słoneczna zasila lekkie drony FPV, zwiększając ich autonomię i zdolność do długotrwałego nadzoru. Te niewielkie maszyny stają się przez to jeszcze trudniejsze do wykrycia i skuteczniejsze w działaniu – zwłaszcza w działaniach zwiadowczych i uderzeniowych.
Historia dronów sięga ponad wieku – pierwszy bezzałogowy aparat latający o przeznaczeniu bojowym, znany jako Kettering Bug, powstał w 1917 roku w Stanach Zjednoczonych. Był to prototyp „torpedy powietrznej”, napędzanej silnikiem spalinowym, wyposażonej w żyrokompas i mogącej przenosić ładunek wybuchowy o masie około 115 kilogramów.
Choć koncepcja była rewolucyjna jak na tamte czasy, wojna skończyła się zanim maszyna została użyta w walce – z 50 wyprodukowanych egzemplarzy ani jeden nie zdążył wziąć udziału w działaniach bojowych. Na kolejne dekady pomysł bezzałogowych systemów latających trafił do szuflady. Dziś, po ponad stu latach, drony wracają na pole bitwy – tym razem jako zaawansowane, często zasilane energią słoneczną narzędzia wojny nowej generacji.
Rosja: czuwanie bez przerwy
Rosyjskie drony wyposażone w niewielkie panele fotowoltaiczne (ok. 0,5 kg, 5 W mocy) nie ładują silników, ale zapewniają zasilanie systemom pokładowym – kamerom, GPS-om, łączności. Dzięki temu drony mogą przebywać godzinami w stanie czuwania, ukryte w koronach drzew lub na dachach budynków, gotowe do natychmiastowego startu. Pozyskiwana w ten sposób energia (20–45 Wh dziennie) wystarcza, by utrzymać aktywne systemy obserwacyjne przez wiele godzin bez potrzeby ingerencji człowieka.
Ukraina: fotowoltaika na ziemi
Ukraińskie podejście różni się od rosyjskiego – drony FPV nie mają własnych paneli słonecznych, lecz korzystają z naziemnych stacji ładowania wyposażonych w fotowoltaikę. Stacje te są maskowane i zdalnie sterowane – ich dachy otwierają się tylko na czas startu maszyny. To rozwiązanie pozwala na bezpieczne ładowanie zarówno elektroniki, jak i głównych akumulatorów dronów, bez ryzyka dekonspiracji. Tego rodzaju „mobilne elektrownie” działają jak ciche zaplecze frontowe, trudne do zlokalizowania i zneutralizowania.
Cichy zwiad, trudne wykrycie
Elektryczny napęd w lekkich BSP czyni je niemal bezgłośnymi i trudno wykrywalnymi zarówno dla systemów akustycznych, jak i termicznych. W trybie czuwania dron nie używa silników, nie emituje ciepła ani dźwięku – staje się praktycznie niewidoczny. Krótki lot bojowy może odbyć się w pełni na zgromadzonej wcześniej energii. To duża przewaga taktyczna – maszyna może „przesiadywać” w ukryciu i uderzyć w dogodnym momencie.
Choć energia słoneczna i elektryczność mają coraz większe znaczenie, cięższe drony bojowe wciąż wymagają napędu spalinowego. Przykładem są maszyny klasy MALE (Medium Altitude Long Endurance), które wykorzystują silniki tłokowe i turbośmigłowe – jak turecki Bayraktar Akıncı. Jeszcze większe, najszybsze BSP korzystają z napędu turboodrzutowego, osiągając prędkości zbliżone do Mach 0,9.
Technologia hybrydowa też zaczyna odgrywać swoją rolę – firma LiquidPiston testuje silnik XTS-210 dla armii USA, pozwalający przełączać się między trybem cichym (elektrycznym) a długodystansowym (spalinowym). To obiecujące rozwiązanie, choć jeszcze dalekie od seryjnego wdrożenia.
Drony, fotowoltaika i przyszłość wojny
Wojna w Ukrainie pokazuje, że przyszłość wojny to nie tylko rakiety i pancerniki, ale też inteligentne, ciche i autonomiczne systemy zasilane zieloną energią. Słońce, jako źródło mocy, trafia na pole bitwy nie z ideologicznej potrzeby, lecz z pragmatyzmu – umożliwiając dronom dłuższe działanie, większą niezależność i lepszą skuteczność. Militarna fotowoltaika to dziś technologia wspierająca rozpoznanie, ale jutro może stać się podstawą nowych taktyk i typów uzbrojenia.
Czy zrewolucjonizuje przyszłość wojskowości? Na razie jedno jest pewne – zarówno Rosja, jak i Ukraina dostrzegły w niej przewagę.
Hanna Czarnecka


