Stachura: Koszmar Huawei trwa przez sankcje USA

17 sierpnia 2021, 07:35 Bezpieczeństwo
Źródło: freepik
Źródło: freepik

W styczniu można było przewidywać, że to nie będzie łatwy rok Huawei’a. Chiński gigant telekomunikacyjny mierzył się wówczas z niechęcią w Europie i Stanach Zjednoczonych, która dzisiaj negatywnie wpływa na jego na wyniki – pisze Jędrzej Stachura, redaktor BiznesAlert.pl.

Nowy rok, nowy Huawei? Niekoniecznie

2020 rok upłynął koncernowi Huawei pod znakiem niezbyt dobrej reklamy i niepokoju o byt na rynku. Kraje z całego świata, jeden po drugim, obierały strony wśród przeciwników lub zwolenników chińskiej firmy. Minęło pół roku i gigant poinformował o spadku przychodów. Pod tym względem pierwsze sześć miesięcy 2021 roku było słabsze o 29,5 procent od pierwszego półrocza 2020 roku.

Pierwsze półrocze 2021 roku Huawei zamknął z przychodami na poziomie 320,4 mld jenów (49,56 mld dolarów). W tym samym okresie rok wcześniej było to 454 mld jenów (70 mld dolarów). Chińczycy jednak zaprzeczają, aby ta sytuacja była czymś negatywnym. – Marża zysku netto wzrosła do 9,8 procent w porównaniu z 9,2 procent rok temu – podkreśla Huawei.

Prezes Huawei Eric Xu stwierdził, że spadek jest spowodowany czynnikami zewnętrznymi. W ten niebezpośredni sposób odniósł się do sankcji amerykańskich, które utrudniają firmie pozyskiwanie komponentów potrzebnych do wytwarzania produktów, a zwłaszcza urządzeń mobilnych.

W pierwszej połowie 2021 roku Australia zakazała Huawei sprzedawania sprzętu 5G, który miałby trafiać do tamtejszych operatorów. Firma ograniczyła więc ofertę dla przedsiębiorców, gdyż poza Chinami w dużej mierze czerpie korzyści ze sprzedaży sieciowej. Prezes Xu ma nadzieję, że Huawei może zbilansować straty poprzez rynek chiński i inne, bardziej przyjazne koncernowi.

Huawei nie jest osamotniony jeśli chodzi o awersję do sankcji amerykańskich. Kolejne obostrzenia sprawiają, że zbanowane podmioty nie mogą współpracować z firmami amerykańskimi a jeśli już to potrzebują specjalnej licencji. SMIC, czołowy chiński producent chipów zakomunikował, że USA utrudnia współpracę zagraniczną a na tym cierpi logistyka i łańcuch dostaw. Zdaniem Chińczyków, licencje mają ogromny wpływ na firmy zagraniczne, które chcą się rozwijać, ale nie mogą tego robić, ponieważ nie mają dostępu do technologii amerykańskiej.

Ekstradycja Huawei

Blokowanie chińskiej firmy to jedno, a liczba incydentów związanych Huawei to drugie. W 2018 roku Kanada zatrzymała dyrektor wykonawczą Huawei Meng Wanzhou i oskarżyła ją o nieuczciwe transakcje handlowe. Wanzhou jest córką dyrektora generalnego Ren Zhengfei, która do dziś walczy z ekstradycją do Stanów Zjednoczonych. Amerykanie chcą ją sądzić za oszustwa bankowe i rzekome ukrywanie transakcji biznesowych firmy za pośrednictwem spółki zależnej w Iranie. Jeśli zostanie przetransportowana do Stanów Zjednoczonych, grozi jej proces i ponad 30 lat więzienia. Cała sytuacja powoduje nieustanne napięcie dyplomatyczne między Ottawą a Pekinem.

Amerykanie uprzykrzają życie Huawei również w innych rejonach świata. Amerykański doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan wezwał Brazylię, aby nie używała chińskiego sprzętu do rozwijania sieci telekomunikacyjnej 5G. To ostrzeżenie jest kontynuacją kampanii zainicjowanej dwa lata temu przez ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa. Ma ona wykluczyć Chińczyków z pracy przy sieciach bezprzewodowych 5G i przekonać kraje sojusznicze, że Pekin może wykorzystać technologię do szpiegostwa.

Pekin również potrafi postawić na swoim, co pokazał podczas sporu ze Szwedami. Kilka tygodni temu Chińczycy zagrozili Szwecji, że ograniczą jej dostęp do rynku chińskiego jeśli ci nie zezwolą na włączenie technologii Huawei na terenie kraju. Szwedzi nie ustąpili a Chiny dotrzymały słowa. Przekaz Pekinu jest prosty: jeśli się postawisz, zostaniesz ukarany.

Poobijany Huawei

Po półrocznych perturbacjach, Huawei jest jednak mocno poobijany i wydaje się, że wstawiennictwo władz chińskich nie wystarczy. Z pewnością może pomóc w przepychankach ze Szwedami, ale raczej nie wystarczy, aby uzyskać aprobatę Stanów Zjednoczonych.

Ostatnie doniesienia o najnowszych smartfonach Huawei również mogą świadczyć o problemach firmy. Jeśli kupujemy flagowy telefon, który jest prezentowany na bilbordach z Robertem Lewandowskim, nie spodziewamy się żadnych niespodzianek. Tymczasem firma podkreśla, że jej najnowszy model może działać wolniej.

Chodzi o modele P50 i P50 Pro, które zostały zaprezentowane w lipcu 2021 roku. Specyfikacje nowych telefonów są znacznie wyższe niż w poprzednich generacjach, dzięki wysokiej częstotliwości odświeżania, 6,6-calowemu wyświetlaczowi OLED i aparatom peryskopowym z dwustukrotnym zoomem. Trzeba przyznać, że parametry flagowców Huawei pozostawiają w tyle firmę Apple i jej iPhone’a 12. Żeby nie było jednak tak kolorowo, najnowsza oferta Huawei zawiera zastrzeżenie sieciowe, które może zniechęcić potencjalnych nabywców. Telefon działa bowiem w sieci 4G, a nie 5G. Ten fakt może rozczarowywać i nieco dziwić, ponieważ Huawei jest liderem we wdrażaniu technologii piątej generacji.

Skąd te ograniczenia? Firma tłumaczy, że jest to spowodowane właśnie sankcjami amerykańskimi i zakłóceniami łańcucha dostaw. Huawei nie był w stanie zapewnić P50 komponentów i podzespołów potrzebnych do korzystania z 5G. Wprowadzenie produktu na rynek 4G pokazuje, że Chińczycy nie znaleźli opłacalnych, alternatywnych części u krajowych dostawców.

Jeśli Eric Xu przyznaje, że celem chińskiej firmy jest przetrwanie, to oznacza, że nie jest dobrze. Prezes zaznacza, że Huawei chce to zrobić poprzez zrównoważone działanie, cokolwiek to znaczy. Być może oznacza to inicjowanie kampanii, takich jak ta ostatnia, która miała przekonać administrację Bidena do większej przychylności wobec Azjatów. Obejmowała ona zatrudnienie Tony’ego Podesty, lobbysty z Waszyngtonu. A może oznacza to pisanie felietonów, takich jak ten autorstwa Vincenta Penga. W publikacji pt. „Huawei do Joe Bidena: Porozmawiajmy”, wiceprezes Huawei błagał administrację USA o współpracę. Bez wątpienia, wszystkie ruchy Huawei potwierdzają pewien respekt do Amerykanów, którzy w ostatnich latach wybili się na lidera w walce z chińską technologią.

Niechęć Stanów Zjednoczonych wydaje się być jednak uzasadniona. Abstrahując od wszystkich incydentów i niesnasek, w które Huawei jest uwikłany, fakty są takie, że chińska firma utrzymuje ścisłe powiązania z rządem w Pekinie. Gigant korzysta z dotacji państwowych i niskooprocentowanych pożyczek, udzielanych przez rodzime banki innym krajom, aby te mogły korzystać ze sprzętu telekomunikacyjnego firmy. Huawei współpracował również z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą nad zaawansowanymi technologicznie projektami badawczymi. To sprawia, że Chińczycy automatycznie wskakują pod lupę Stanów Zjednoczonych i wszystko wskazuje na to, że pozostaną pod nią na dłużej.

Rusza proces w sprawie afery szpiegowskiej Huawei