Stępiński: USA mają konkurenta w grze o polski atom

28 sierpnia 2019, 07:31 Atom
atom energetyka jądrowa

Mimo, że ostateczna decyzja o realizacji projektu pierwszej elektrowni w Polsce nie została podjęta, to trwa walka o kontrakt na jej budowę. Wiele wskazuje na to, że w grze o polski atom poważną konkurencją dla Stanów Zjednoczonych zaczyna być Korea Południowa, a ze stawki wypadły Japonia i Chiny – pisze Piotr Stępiński, redaktor BiznesAlert.pl.

W tle rozważań na temat tego, czy zbudujemy elektrownię jądrową i czy znajdzie się w ostatecznej wersji projekt strategii energetycznej do 2040 roku, toczy się zakulisowa rozgrywka o to, kto mógłby zrealizować polskie marzenie o atomie. Ministerstwo Energii w rozmowie ze mną przekonuje, że dialog  przedstawicieli resortu z przedstawicielami potencjalnych oferentów technologii odbywają się w kraju i za granicą, są ważnym punktem relacji międzynarodowych i elementem współpracy między stronami. Okazuje się jednak, że lista potencjalnych partnerów się kurczy.

Czy Chiny i Japonia mają szanse na atom w Polsce?

– Rozmowy prowadzone są ze stroną amerykańską, koreańską i francuską. Z większością partnerów zawarto stosowne memoranda współpracy w zakresie cywilnego wykorzystania energii jądrowej – poinformowało biuro prasowe resortu. To ciekawa deklaracja, ponieważ dotychczas ministerstwo wymieniało Chiny i Japonię wśród pretendentów. Czy to oznacza, że te państwa wypadły z gry o polski atom?

Według moich źródeł w ostatnim czasie przedstawiciele tych państw wykazywali ograniczone zainteresowanie rozmowami z Polską. Jest jednak możliwe, że spółki z Japonii mogłyby zaangażować się w projekt jądrowy wyłącznie jako element łańcucha dostaw, np. turbin do reaktorów. Partnerstwo z Chinami budzi wiele wątpliwości. Dotyczą one głównie wykorzystania inwestycji zagranicznych do szpiegostwa, ale również wykorzystywania cywilnej energetyki do transferów technologii dla celów wojskowych. Zdaniem rozmówców naszego portalu nie można również wykluczyć, że po jesiennych wyborach parlamentarnych chińskie spółki mogą powrócić z nową propozycją.

Stępiński: Czy USA dofinansują atom w Polsce?

USA pozostają liderem

Dotychczas niekwestionowaną pozycję lidera, przynajmniej w rozważaniach medialnych, w wyścigu o polski atom zajmują Stany Zjednoczone. Od momentu, gdy pod koniec 2018 roku minister energii Krzysztof Tchórzewski zdradził, że oferta USA spełnia polskie oczekiwania wielu mówiło o amerykańskim atomie nad Wisłą. Taki przekaz dodatkowo wzmacniał podpisany 8 listopada ubr. deklaracji o wzmocnionej współpracy w zakresie bezpieczeństwa energetycznego, gdzie wskazano współpracę w sektorze jądrowym oraz podpisane w trakcie czerwcowej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA memorandum o cywilnej współpracy przy energetyce jądrowej między naszymi krajami. Udział Stanów Zjednoczonych w budowie elektrowni jądrowej byłby kolejnym dowodem na zacieśnianie relacji z Polską, zwłaszcza po organizacji przez nasz kraj szczytu poświęconego Iranowi. Problem polega na tym, że obecna kondycja amerykańskiego sektora jądrowego pozostawia wiele do życzenia. Pojawia się jednak pewne światełko w tunelu.

Obecnie amerykańscy politycy pracują nad strategią energetyczną ,,Strategic Energy for America Act of 2019’’. Jednym z jej elementów jest stworzenie ram, które mają pomóc USA odzyskać pozycję światowego lidera energetyki jądrowej, szczególnie pod względem technologicznym. Senator Lisa Murkowski, która przewodzi pracom nad Strategią, zaznacza, że wielokrotnie zwracała uwagę na to, iż ekspansja amerykańskich technologii energetycznych, w tym jądrowych, wymaga solidnej strategii oraz wsparcia finansowego państwa. W tym celu Export–Import Bank of the United States (rządowa agencja wspierająca amerykański eksport – przyp. red.) miałaby otworzyć portfolio w sektorze energetycznym, które zapewniałoby finansowanie, gwarancje oraz ubezpieczenie projektów energetycznych. Co ciekawe, w pierwszej kolejności w projekcie proponowanym przez senator Murkowski wskazano projekty infrastrukturalne z zakresu cywilnej energetyki jądrowej. Zaznaczono jednak, że będzie to możliwe w przypadku państw, które posiadają umowę o współpracy ze Stanami Zjednoczonymi zgodnie z zapisami paragrafu 123 amerykańskiej ustawy o energetyce jądrowej (z 1954 roku) dotyczącego współpracy z innymi krajami. Warto zaznaczyć, że od 1992 roku Polska posiada taką umowę, więc gdyby projekt senator Murkowski uzyskał aprobatę Kongresu i podpis prezydenta Trumpa, wówczas zapaliłoby to Amerykanom, przynajmniej tym z Waszyngtonu, zielone światło aby zaangażować się w polski atom nie tylko technologicznie, ale również kapitałowo.

Kolejną szansą do rozmów z Amerykanami o ich udziale w projekcie jądrowym będzie zaplanowana na koniec tygodnia wizyta w Polsce sekretarza energii Ricka Perry’ego oraz prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Jednym z tematów rozmów ma być współpraca w sektorze energetycznym. Wielu ekspertów liczyło, że dzięki niej dojdzie do przełomu w sprawie zaangażowania USA w budowę elektrowni jądrowej w Polsce. Jednak w połowie sierpnia Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, zapowiedział, że rozmowy w Warszawie go nie przyniosą.

Stępiński: Atom z USA w Polsce? Kapitał to nie wszystko

Konkurencja nie śpi

Amerykanie nie mogą jednak spać spokojnie. Według moich informacji za plecami mogą czuć coraz silniejszy oddech konkurencji z Korei Południowej, która podobnie jak Stany Zjednoczone ma deklarować gotowość do spełnienia polskich oczekiwań i zaproponowanie offsetu atomowego. Biuro prasowe ministerstwa poinformowało nas, że ,,w październiku planowane jest seminarium ze stroną koreańską, kiedy to zaprezentowane zostaną doświadczenia z realizacji projektów jądrowych”. Na pytanie o to, czy jednym z tematów rozmów z potencjalnymi partnerami naszego kraju jest kwestia offsetu, resort energii twierdzi, że negocjacje ,,są na zbyt wczesnym etapie, aby podawać informacje na ten temat”. – Współpraca bieżąca Ministerstwa Energii z potencjalnymi krajami dostawców nakierowana jest w dużej mierze na przygotowanie kadr energetyki jądrowej oraz prowadzenie działań informacyjno-edukacyjnych. W przeszłości organizowane były m.in. szkolenia nauczycieli, szkolenia dla kadry szkół wyższych, seminaria poświęcone aspektom ekonomicznym, spotkania izb gospodarczych, z firmami reprezentującymi przemysł w krajach potencjalnych dostawców – przekonuje Ministerstwo Energii.

Można powiedzieć, że to trochę mało, zwłaszcza, że w 2033 roku Polska chce mieć już pierwszy blok jądrowy, a nadal nie wie gdzie powstanie elektrownia. Niepokoić możne jednak stwierdzenie o zaawansowaniu rozmów, tym bardziej, że decyzja o budowie elektrowni jądrowej miała zapaść w lipcu wraz z ogłoszeniem ostatecznej wersji strategii energetycznej. To czy i kogo ostatecznie wybierze Polska rozstrzygnie się po jesiennych wyborach parlamentarnych. Dotychczasowe doświadczenia dyskusji na temat atomu w Polsce nad Wisłą pozwalają jednak mieć wątpliwości czy odpowiedź na to kluczowe pytanie poznamy jeszcze w tym roku.

Jakóbik: Czas na offset atomowy