font_preload
PL / EN
Atom Energetyka Energia elektryczna OZE 19 kwietnia, 2019 godz. 7:31   

Jakóbik: Cnota umiaru

PEP 2040 Projekt Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku. Fot. Wojciech Jakóbik/BiznesAlert.pl

Święta Zmartwychwstania Pańskiego następujące tuż po Wielkim Poście to wspaniała okazja do refleksji nad cnotą umiaru, która służy energetyce – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Wielcy tego świata mogą zakładać sobie różne rzeczy. Stały rozwój gospodarczy powinien teoretycznie skutkować stałym wzrostem zapotrzebowania na energię elektryczną. Jednakże cnota umiaru weszła do sektora energetycznego i jest nawet zapisana literą prawa w celach polityki energetyczno-klimatycznej odnośnie efektywności energetycznej. Okazuje się, że oszczędzanie energii może spowodować, że rozwój gospodarczy „odklei się” częściowo od wzrostu zużycia energii. To jeden z powodów, dla którego prognoza zapotrzebowania na energię w projekcie strategii energetycznej Polski będzie musiała zostać zrewidowana, o czym pisaliśmy w BiznesAlert.pl.

Cnota umiaru służy także w innych obszarach. Tam, gdzie moglibyśmy postawić wielkie, kosztowne bloki energetyczne, coraz częściej powstają małe i rozproszone jednostki odnawialne. Nie jest to jednak wstęp do laudacji na cześć Odnawialnych Źródeł Energii. Te także wymagają megainwestycji, ale w sieć. Cnota umiary wymaga od projektantów polskiej strategii energetycznej wzięcia pod uwagę kosztów przyłączenia OZE do sieci, wśród których najdroższe będzie łączenie morskich farm wiatrowych z lądem. Zapłaci za nie operator albo inwestor, a najprawdopodobniej – po prostu – obywatel, jeżeli wejdzie ustawa o offshore. W obliczu tych kosztów, które w Niemczech wynoszą nawet miliard euro rocznie, warto rozważyć ewolucyjne podejście do transformacji energetycznej przy szczególnym uwzględnieniu barier do przezwyciężenia.

Umiar jest także niezbędny w działalności politycznej wokół energetyki. Można na przykład spotkać ciekawe, ale pozbawione podstaw opinie na temat Elektrowni Ostrołęka, które dobrze podsumował Piotr Stępiński. Politycy na szlaku populizmu mogą połączyć energetykę ze strajkiem nauczycieli, katastrofami naturalnymi i czymkolwiek, ale po co? Warto traktować poważnie ten sektor, który znajduje się w Polsce u progu głębokiej transformacji energetycznej. Należy ją odpowiednio zaprojektować.

Z tego względu, kontynuując już ponad trzyletnią tradycję, na te Święta życzę Polsce przemyślanej – a przede wszystkim – gotowej strategii energetycznej, czyli Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku. Mamy ją poznać na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, ale już dochodzą mnie słuchy, że może być inaczej.

Niemcy płacą miliard euro rocznie za stabilizację OZE. Polacy mają lepszy pomysł