Strupczewski: Czego potrzeba Polsce dla realizacji programu jądrowego?

12 września 2013, 12:24 Atom
Andrzej Strupczewski

KOMENTARZ

Dr inż. Andrzej Strupczewski,

prof. nadzw. Narodowego Centrum Badań Jądrowych

Misja INIR przesłała właśnie Polsce raport pozytywnie oceniający stan przygotowań naszego kraju do budowy pierwszej elektrowni jądrowej. Rzeczywiście mamy już konkretne osiągnięcia: Ustawa Atomowa stwarza dobre podstawy do rozwoju bezpiecznej energetyki jądrowej, a szereg rozporządzeń Rady Ministrów, które weszły w życie w 2012 roku zapewnia, że polskie wymagania w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i jakości projektu nie będą ustępowały najnowszym i najlepszym zestawom przepisów w Unii Europejskiej. Przygotowanie do samej budowy postępuje naprzód, trwają badania lokalizacji dla pierwszej elektrowni jądrowej, potencjalni zagraniczni dostawcy reaktorów zawierają porozumienia z polskimi firmami przemysłowymi i trwają przygotowania do osiągnięcia stanu gotowości do produkcji wielu elementów naszej elektrowni.

Polskie firmy mają tu spore osiągnięcia – przy budowie fińskiej elektrowni jądrowej w Olkiluoto z reaktorem EPR, który będzie także oferowany w przetargu dla Polski, uczestniczyła duża grupa polskich robotników, techników i inżynierów, aż do kierownika samej budowy włącznie, zatrudnionego wprawdzie wówczas w firmie niemieckiej, ale dziś pracującego już ponownie w Polsce. Polscy wykonawcy przez długi czas stanowili około 40% załogi budującej EJ Olkiluoto i główny wykonawca tej elektrowni ma o Polakach jak najlepsze zdanie. Utworzony niedawno klaster polskich firm budowlanych dysponuje dużym doświadczeniem z budowy elektrowni jądrowych różnego typu w sąsiednich krajach i mimo braku budów jądrowych w Polsce polskie firmy mają stały kontakt z techniką jądrową za granicą. Potencjalnie nasze możliwości są więc duże.

Tym czego nam obecnie najbardziej brakuje są kadry wysoko wykwalifikowanych inżynierów, mogących prowadzić budowę bloków jądrowych, układać wieloletnie plany pracy i działać na rzecz inwestora w fazie kompletacji dostaw, budowy i rozruchu elektrowni. Według ocen amerykańskiego dozoru jądrowego US NRC, inwestor powinien dysponować doświadczeniem w budowie elektrowni jądrowej tego właśnie typu, jaki będzie realizowany. Posiadanie odpowiedniej własnej kadry lub jej brak oznaczają potencjalne różnice w sprawności budowy i czasie jej trwania sięgające kilkunastu miesięcy. Przedłużanie czasu budowy oznacza duże różnice w kosztach obsługi długu zaciągniętego na budowę, którego nie można zacząć spłacać, póki elektrownia nie zacznie pracy.

Tymczasem napływ studentów na kierunki energetyki jądrowej zmniejszył się, podobnie jak i spadło zainteresowanie inżynierów kursami doszkalającymi w zakresie elektrowni jądrowych. Powodem jest opóźnienie zatwierdzenia programu jądrowego przez rząd RP i brak definitywnych decyzji, których oczekują potencjalni kandydaci na studia jądrowe.

Nie są też wykorzystane zasoby intelektualne i doświadczenie kadry inżynierów i naukowców z Narodowego Centrum Badań Jądrowych, które od 50 lat buduje i eksploatuje reaktory jądrowe, wprawdzie badawcze a nie energetyczne, ale zaliczane do czołówki światowej. Reaktor MARIA należy do pięciu największych reaktorów na świecie i dostarcza co roku technet do badań medycznych pół miliona ludzi w różnych krajach, począwszy od Stanów Zjednoczonych poprzez Unię Europejską do Kanady. Kadra eksploatująca reaktor MARIA należy do najlepszych na świecie.

Potężny zespół Departamentu Energetyki Jądrowej dysponujący najnowszymi kodami obliczeniowymi blisko współpracuje z czołowymi firmami reaktorowymi we Francji i w USA i może prowadzić analizy bezpieczeństwa i przygotowywać kampanie paliwowe dla naszych elektrowni. Pracownicy NCBJ, mający doświadczenie z budowy reaktora MARIA i z analiz elektrowni jądrowych w innych krajach powinni być wykorzystani w zespole przygotowującym warunki przetargu na dostawę reaktora dla polskiej EJ i uczestniczyć stale w pracy inwestora w toku całej budowy elektrowni. Niestety tak nie jest. Co więcej, wobec braku decyzji rządowych i kompletnego braku środków finansowych na rozwój a nawet na utrzymanie kadry w NCBJ, nie można przyjmować i szkolić nowych inżynierów, a istniejąca kadry ma ograniczone możliwości i nie jest wykorzystywana przez inwestora pierwszej elektrowni jądrowej.

We wszystkich krajach realizujących programy energetyki jądrowej istnieją organizacje wsparcia technicznego (Technical Support Organizations) pracujące na rzecz dozoru jądrowego lub inwestora i wykonujące analizy, ekspertyzy i projekty niezbędne dla rozwoju i bezpieczeństwa energetyki jądrowej. W Polsce wciąż jeszcze takiej organizacji nie ma, chociaż Narodowe Centrum badań Jądrowych dysponuje potrzebną do tego celu kadrą z ogromnym doświadczeniem i uznanymi osiągnięciami w dziedzinie fizyki reaktorowej, wymiany ciepła, ochrony przed promieniowaniem, analizy systemów reaktorów energetycznych, gospodarki odpadami promieniotwórczymi i wypalonym paliwem, planowaniem kampanii reaktorowej i utrzymaniem ruchu reaktorów.

Ale na stworzenie organizacji wsparcia technicznego i utrzymanie jej sprawności potrzeba wydatków – a w Polsce nie ma jeszcze świadomości, że wydatki na bezpieczeństwo i przygotowanie sprawnej budowy elektrowni jądrowej trzeba ponosić na wiele lat przed jej uruchomieniem– i że te wydatki się opłacają…

Kadry są decydującym czynnikiem w rozwoju energetyki jądrowej. Najwyższy czas, abyśmy jako kraj uświadomili to sobie, by móc polegać na własnych fachowcach a nie tylko na wynajętych firmach zagranicznych, choćby były one najlepsze. Przed nami taką drogę- kształcenia własnych fachowców – przeszło wiele innych krajów, choćby patrząc na najbliższych sąsiadów – Słowacy, Czesi czy Finowie. Czas i na nas! Abyśmy potem, gdy za kilka lat Sudan wybuduje elektrownię jądrową, my potomkowie Stasia Tarkowskiego nie zapraszali potomków Kalego, by nas uczyli jak działać w energetyce jądrowej…