Perzyński: Tajfun Bavi uderza w Koreę Północną, czy zdmuchnie Kim Dzong Una?

28 sierpnia 2020, 07:31 Bezpieczeństwo
Tajfun Bavi. Źródło Wikicommons
Tajfun Bavi. Źródło Wikicommons

Zawiodły nadzieje na reformę reżimu, nie pomogły sankcje i przyjazne gesty Zachodu, nie potwierdziły się kwietniowe informacje o złym stanie zdrowia Kim Dzong Una. Mogłoby się wydawać, że reżim północnokoreański jest niezniszczalny, ale teraz musi się mierzyć z czymś potężniejszym od człowieka – naturą. W dobie koronawirusa tajfun Bavi uderzył w Koreę Północną, a totalitarny rząd realnie przeraził się powodzi i głodu – pisze Michał Perzyński, redaktor BiznesAlert.pl.

Tajfun Bavi

Pierwszy raz w historii reżim komunistyczny ostrzegał przed anomaliami pogodowymi i informował o tym mieszkańców. Północnokoreańska telewizja państwowa KCTV przerywała transmisję propagandowych filmów, aby poinformować o tajfunie, pokazując wyrwane drzewa, zawalone drogi, powodzie i zniszczone uprawy. O ostrożność zaapelował sam Kim Dzong Un. Martyn Williams z portalu 38 North, który monitoruje sytuację w Korei Północnej, powiedział, że to niecodzienne że północnokoreańska telewizja przerywała programy, by aktualizować informacje o burzach. Williams twierdzi, że to wyraz strachu przed zniszczeniami.

Południowokoreańskie agencje meteorologiczne podają, że w czwartek rano ​​tajfun dotarł na ląd około 50 kilometrów na południowy zachód od Pjongjangu. Ulewne deszcze budzą obawy o dostawy żywności po zniszczeniu budynków mieszkalnych i rozległych pól ryżowych. Wiatr wieje z prędkością około 140 kilometrów na godzinę, dochodzi do osunięć ziemi. Kim Jong Un powiedział na posiedzeniu partii, by przygotować się na szkody, szczególnie w sektorze rolnym. – Walka ze szkodami po tajfunie to ważna praca, której nie można zaniedbać nawet na chwilę – podkreślił despota.

Wprawdzie w tym rejonie świata tajfuny o tej porze roku nie są niczym szczególnym, ale szczególnie dotkliwe mogą być jego skutki dla Korei Północnej – kraj już teraz zmaga się z trudnościami gospodarczymi wynikającymi z sankcji nałożonych za nielegalne prace nad bronią jądrową. Nie mamy też jednoznacznych informacji jaka jest tam sytuacja związana z pandemią koronawirusa. Wiemy jedynie, że z powodu pandemii ograniczono handel z Chinami, które są niemalże jedynym żywicielem dyktatury. Chociaż Pjongjang nie potwierdził żadnych przypadków zakażenia koronawirusem, w zeszłym miesiącu poddał kwarantannie tysiące ludzi i zamknął przygraniczne miasto Kaesong.

Perzyński: Miniaturowy przewodnik po huraganach i cyklonach

Kłopoty Korei Północnej

Według państwowej Koreańskiej Centralnej Agencji Informacyjnej (KCNA) już na początku sierpnia ulewne deszcze uszkodziły około 40 tysięcy hektarów ziemi uprawnej i ponad 16 tysięcy domów w Korei Północnej. Z kolei służby wywiadowcze Korei Południowej poinformowały, że tegoroczne ulewy spowodowały największe szkody na Północy od czasu dojścia Kima do władzy. Najbardziej dotknięte obszary to południowe prowincje kraju, w których znajdują się najważniejsze obszary rolnicze. Powodzie sprawiły, że krajowi w oczy znowu zagląda głód. Rzecznik ONZ Stéphane Dujarric powiedział na konferencji w tym miesiącu, że zespół ONZ jest w kontakcie z reżimem, aby zapewnić Pjongjangowi pomoc humanitarną.

Na spotkaniu władz północnokoreańskiej partii komunistycznej, o którym donosiło KCNA, Kim wezwał administrację do przyspieszenia reakcji kraju na pandemię koronawirusa, zapewniając, że reżim dotychczas radził sobie z kryzysem. – Na spotkaniu dokonano poważnej oceny niektórych usterek w krajowych pracach antyepidemicznych służących sprawdzeniu rozprzestrzeniania się wirusa i przeanalizowano środki mające na celu pilne wyeliminowanie błędów – czytamy w raporcie. W każdym razie reżim liczy się z kłopotami gospodarczymi. Na spotkaniu partii 19 sierpnia Komitet Centralny partii przyznał, że jej długoterminowe cele gospodarcze zostały „poważnie opóźnione” z powodu „nieoczekiwanych i nieuniknionych wyzwań”. Wywiad Korei Południowej twierdzi, że ​​gospodarka Północy skurczy się w tym roku, jeśli tendencje się utrzymają.

Eksperci ds. bezpieczeństwa twierdzą, że narastające problemy wewnętrzne w Korei Północnej skłonią Kima do przekierowania uwagi na sprawy wewnętrzne, a nie na prowokacje przeciwko Korei Południowej i Stanom Zjednoczonym. Niedawna lawina spotkań partyjnych pokazuje, że Kim jest zdecydowany rozwiązać bezprecedensowe wewnętrzne kłopoty związane z koronawirusem i powodziami. Wszystko wskazuje więc na to, że Tajfun Bavi raczej nie da rady zdmuchnąć Kim Dzong Una, ale przynajmniej przez jakiś czas społeczność międzynarodowa nie będzie musiała się martwić groźbą eskalacji konfliktu na Półwyspie Koreańskim.

Perzyński: Dziś święto Korei Północnej. Zasila ją nie tylko strach przed Zachodem