Tanktwo: baterie do tankowania

31 marca 2017, 13:15 Alert
tanktwo
fot. Tanktwo

Kiedy w 2012 start up technologiczny Tanktwo powstawał, nikt nie myślał, że niewielkie kapsułki będą być może rozwiązaniem dotychczasowych problemów z ładowaniem samochodów elektrycznych. Czy rozwiązanie zaczerpnięte wprost z telefonii komórkowej nadaje się do zastosowania w samochodzie elektrycznym? Wszystko wskazuje na to, że tak.

Dzisiejsze koszty wytworzenia baterii do pojazdu elektrycznego powodują, że jest on znacznie droższy w porównaniu do napędzanego paliwami kopalnymi. Jeśli technologia zaproponowana przez fiński start up zacznie być stosowana, może się okazać, że koszty baterii znacznie spadną.

Zamiast wyścigu po nagrodę Nobla

Twórcy Tanktwo postawili sobie za cel rozwiązanie problemu ładowania samochodu elektrycznego w możliwie najprostszy sposób na bazie dostępnych technologii zamiast łamać sobie głowę i rewolucjonizować całą gałąź przemysłu zajmującą się ładowaniem i magazynowaniem energii. Prace nad bateriami w postaci przywołującej na myśl jajko lub kapsułkę trwają w Finlandii (R&D Helsinki i Oulu), Belgii (funkcje użytkowe) i Nowym Jorku (sprzedaż) od 2012 roku. Zaprojektowanie rozwiązania na bazie znanej technologii litowej powoduje spadek kosztów i dla firmy opracowującej rozwiązanie i dla produkcji.

Pojemność i wydajność

Opracowane przez Tanktwo rozwiązanie powoduje, że ogniwa stosowane w bateriach są wydajniejsze, są one lżejsze i są łatwiejsze w recyklingu. Wydłużenie żywotności zastosowanych ogniw i technologia pozwalająca na użycie ogniw mających 70% wydajność powodują, że rozwiązanie staje się znacznie bardziej przyjazne środowisku. Znane i powszechnie używane baterie litowo-jonowe w rozwiązaniu proponowanym przez Tanktwo mogą być mieszane z innymi technologiami. Jak mówią twórcy nie trzeba montować dużo większych baterii (jak robi się to teraz) ponieważ zakłada się ich spadek wydajności i to, że rzadko będą ładowane do 100%, Tanktwo pozwala na zatankowanie odpowiedniej ilości ogniw, tak żeby cały moduł był odpowiednio wydajny.

Na czym to polega

Pojedyncza komórka ma 42 mm długości i 36 mm szerokości (kapsułka) składa się z plastikowej obudowy (odpowiedniej do ponownego użycia), elektromechanicznego wnętrza, ma wiele wiele „kontaktów” i „wtyczek” i wewnętrzny system pozwalający na komunikację pomiędzy poszczególnymi kapsułkami. Samochód elektryczny, który będzie przystosowany do ładowania, a właściwie tankowania Tanktwo wyposażony będzie w bak. W baku tym będą umieszczone pojedyncze kapsułki komunikujące się ze sobą i tworzące wspólnie strukturę baterii. W czasie tankowania wymianie będą podlegały te kapsułki, które są wyładowane w określonym stopniu. Na ich miejsce zostaną dosypane do baku w pełni naładowane. Wszystko ma się odbywać na stacji z odpowiednimi dystrybutorami. Cała operacja nie powinna trwać dłużej niż 3 minuty.

Przyszłość czy teraźniejszość

Kropka na i w kwestii sposobów ładowania samochodów elektrycznych nie została postawiona. Wydaje się, że nowatorskie rozwiązania takie jak fiński Tanktwo (wsparty wiedzą i doświadczeniem osób wcześniej pracujących dla Nokii) ma sens. W pamięci jednak mamy nieudany eksperyment wymiennych baterii izraelskiego Better Place. Najbliższe lata a może nawet miesiące pokażą jak będziemy ładować swoje elektryczne samochody.

Agata Rzędowska