Tkocz: Umowa społeczna z energetyką wymaga wsparcia naukowców

24 sierpnia 2021, 17:30 Energetyka
Kopalnia węgla brunatnego Turów. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl
Kopalnia węgla brunatnego Turów. Fot. Bartłomiej Sawicki/BiznesAlert.pl

Bogdan Tkocz z komitetu protestacyjno-strajkowego Taurona ocenia zapisy projektu umowy społecznej z energetyką opublikowane przez BiznesAlert.pl. – Konieczne jest dopuszczenie do głosu naukowców, inżynierów oraz niezależnych ekspertów, którzy w optymalny sposób dobiorą technologię do potrzeb i możliwości. Jesteśmy po wstępnych rozmowach w tym zakresie – pisze. 

Projekt umowy społecznej pomiędzy związkowcami sektora energetycznego a rządem będący obecnie przedmiotem negocjacji jest niezbędną gwarancją zachowania godnych warunków pracy w naszej branży. Coraz bardziej restrykcyjna polityka klimatyczna Komisji Europejskiej za głównego wroga uznała węgiel. Nazywamy to wybiórczą dekarbonizacją, bo jednocześnie od kilku lat promowane jest niezmiennie wytwarzanie energii z innego węglowodoru, którym jest gaz ziemny. Z punktu widzenia nauki nie jest to zrozumiałe, bo spalanie obu powoduje emisje, oczywiście w przypadku metanu są one niższe, jednakże biorąc pod uwagę ambitne cele klimatyczne i wolę osiągnięcia neutralności klimatycznej w ciągu trzech dekad, nie uważamy, że jest to rozwiązanie optymalne. Tym bardziej, gdy taki kierunek rozwoju postawi Polskę przed koniecznością uzależnienia nieprzerwanej pracy źródeł bilansujących od importowanych surowców. 

Po wielu konsultacjach z naukowcami oraz praktykami, którzy niekiedy mieli konkretny wkład w tworzenie polskiego systemu elektroenergetycznego doszliśmy do jednoznacznych wniosków. Nie można w zupełności uzależnić się od importowanych nośników energii. Nasz system energetyczny dalej w trzech czwartych uzależniony jest od węgla, dlatego też mówimy głośno, że część jednostek węglowych należy zmodernizować i wyposażyć w odpowiednie instalacje służące do redukowania emisji.

Od naukowców zajmujących się przeróbką węgla wielokrotnie można było usłyszeć: „jeżeli już musicie spalać ten cenny pod względem chemicznym surowiec, to róbcie to w sposób cywilizowany”. Dotychczas, dopóki sektor finansowy nie spekulował na giełdach CO2 i gdy ceny uprawnień do emisji nie szalały, nie było ekonomicznej konieczności inwestowania w nowoczesne technologie, ponieważ rachunek ekonomiczny spinał się i bez nich. Na tę chwilę stanęliśmy przed krytycznym wyzwaniem – czy mamy zamykać bloki węglowe, powodując niekiedy poważne koszty osierocone, a w miejsce tychże wstawiać jednostki gazowe? Kupować turbiny u naszych konkurentów gospodarczych i zasilać je gazem importowanym z państw, w których geopolityka może wpłynąć na charakterystykę dostaw?

Przede wszystkim mamy na względzie bezpieczeństwo energetyczne Polski, konieczność zachowania suwerenności energetycznej, wykorzystania kompetencji i wiedzy polskich naukowców i inżynierów oraz zminimalizowanie negatywnych skutków społeczno-gospodarczych postępującej bez określonej strategii transformacji energetycznej. Stoimy na stanowisku, że wdrożenie technologii obniżających emisje CO2, które zawarliśmy w projekcie „umowy społecznej z sektorem energetycznym” to kluczowa kwestia również dla kosztów funkcjonowania Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego i tym samym zmniejszenie obciążenia budżetowego jakie agencja będzie generowała. A wiadomo, że jej koszty bez zastosowania technologii redukcyjnych będą rosły proporcjonalnie do nieprzewidywalnego skądinąd tempa wzrostu cen uprawnień do emisji. Należy tu również zaznaczyć, że Komisja Europejska podchodzi holistycznie do walki z węglem, dlatego też musimy zabezpieczyć kopalnie przed konsekwencjami wdrożenia dyrektywy metanowej, poprzez systemy wychwytu tego gazu z powietrza wentylacyjnego. Ponadto, gdy mając na względzie, że w przyszłości postęp technologiczny będzie sukcesywnie pozwalał na odchodzenie od spalania węgla, musimy jednocześnie wdrażać rozwiązania technologiczne w zakresie karbochemii i zacząć traktować węgiel jako cenny surowiec chemiczny. Takie podejście pozwoli na stworzenie tysięcy miejsc pracy przy zaawansowanych procesach w chemii przemysłowej w oparciu o nasz rodzimy surowiec.

W związku z powyższym konieczne jest dopuszczenie do głosu naukowców, inżynierów oraz niezależnych ekspertów, którzy w optymalny sposób dobiorą technologię do potrzeb i możliwości. Jesteśmy po wstępnych rozmowach w tym zakresie. Wiemy, że to działa i że się opłaca, jest wiele przykładów na całym świecie. Wiemy również, że NABE dzięki temu będzie przynosiło mniejsze straty dla budżetu i tym samym może to ograniczyć tempo wzrostu cen energii. Wiemy też, że trudno będzie o środki na te cele, chociaż paradoksalnie Komisji Europejskiej powinno zależeć na redukowaniu emisji, ale dajemy polskiemu rządowi kolejny kredyt zaufania i wierzymy, że zorganizuje środki na konieczne inwestycje.

Pragnę również zaznaczyć, że aby kształt NABE był optymalny dla wszystkich stron, potrzebujemy analizy wskazującej jakie reperkusje gospodarcze może przynieść zaniechanie inwestycji w wyżej wspomniane technologie redukujące emisje CO2.

Ponadto, odnośnie do samych zapisów umowy pragniemy podnieść kilka kwestii wymagających zmiany lub doprecyzowania:

  1. Aktualnie nie ma zapewnienia wpływu strony społecznej z poszczególnych firm Eeergetycznych co do wyboru przedstawicieli do rady nadzorczej firm wchodzących w skład NABE.                            
  2. Nie ma również przedstawionego  schematu organizacyjnego NABE, wraz z poszczególnymi etapami inwestycji w aktywa węglowe wraz z zastosowaniem nowoczesnych technologii                           
  3. Brakuje analizy faktycznych kosztów dla polskiej gospodarki w związku z powołaniem NABE. 
  4. Niezbędne są również gwarancje i zapewnienia możliwości finansowania inwestycji w razie braku zapewnia finansowania ze środków europejskich.                                                                         
  5. Brakuje szacunków na temat konsekwencji likwidacji energetyki  opartej na węglu w powiązaniu z innymi   gałęziami gospodarki w obliczu nadchodzących niepokojących danych na temat  braku dostaw energii elektrycznej, również w czasie niesprzyjających warunków atmosferycznych –  braku  słońca i wiatru.

Mamy szkic umowy społecznej z energetyką. Co w zamian za odejście od węgla?