Żurawski vel Grajewski: Rosja nie może zatrzymać Trójmorza, ale zobaczymy jak zadziała koronawirus (ROZMOWA)

26 marca 2020, 07:30 Bezpieczeństwo
Rozmowa BiznesAlert.pl

Amerykanie angażują się w inicjatywę Trójmorza ponieważ jest to dla nich ważny projekt ekonomiczny. Pozwala otworzyć kolejne rynki dla ich surowców energetycznych. To nie podoba się Rosji, jednak ta nie posiada narzędzi wpływu na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej – mówi prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski w rozmowie z BiznesAlert.pl. Podkreśla, że jest za wcześnie, by ocenić wpływ pandemii koronawirusa na tę inicjatywę.

BiznesAlert.pl: Jaki jest powód zaangażowania Stanów Zjednoczonych w projekt Trójmorza?

Przemysław Żurawski vel Grajewski: Jedną z płaszczyzn współpracy w ramach tej inicjatywy jest infrastruktura przesyłu surowców energetycznych – głównie gazu. Trójmorze pozwoliłoby otworzyć szerzej ponad 100 mln rynek odbiorców gazu amerykańskiego. Stanie się to możliwe, jeżeli zostanie wybudowana odpowiednia infrastruktura. Należy pamiętać, że na początku koncepcja Trójmorza opierała się na tzw. Korytarzu Północ-Południe czyli infrastrukturalnym połączeniu polskiego terminala LNG w Świnoujściu z terminalem pływającym powstającym na chorwackiej wyspie Krk. Dodatkowo, kolejną odnogą połączenia mógłby być terminal LNG w rumuńskiej Konstancy. Pojawia się zatem możliwość wyparcia z regionu gazu rosyjskiego, który dotychczas był jedynym źródłem energii dostępnym dla państw regionu Europy Środkowo Wschodniej.

Jak konkretnie Amerykanie zaangażują się w tworzenie tej inicjatywy? 

Pierwszym konkretnym działaniem jest przeznaczenie miliarda dolarów na finansowanie projektów infrastruktury energetycznej. To deklaracja, która padła z ust sekretarza stanu Mike’a Pompeo podczas Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Na pierwszy rzut oka wydaje się to niewielka kwota, ale to swego rodzaju bodziec i sygnał, że ta inicjatywa ma parasol polityczny Stanów Zjednoczonych. Dodaje powagi całemu przedsięwzięciu. Trzeba pamiętać, że to też sygnał dla amerykańskiego biznesu. Rząd amerykański nieczęsto sam z siebie inwestuje duże pieniądze w tego rodzaju projekty ponadnarodowe. Głównie robi to amerykański prywatny biznes. Przekazanie miliarda dolarów jest sygnałem, że ten region ma wsparcie USA i że warto tutaj inwestować amerykańskie pieniądze. To może wywołać efekt kuli śnieżnej, która w perspektywie czasu może być napędem dla dalszych amerykańskich inwestycji dokonywanych już przez koncerny prywatne. Kolejnym elementem jest wsparcie w aspekcie bezpieczeństwa. Amerykanie słyną z ochrony swojego biznesu, również z wykorzystaniem siły militarnej. Im więcej amerykańskich inwestycji w regionie, tym bardziej staje się on bezpieczny, chroniony przed ewentualną agresją, np. Rosji. To bardzo ważny aspekt. Przyciągając amerykańskie inwestycje przyciągamy tu, w region wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego, amerykański parasol ochronny.

Czy Trójmorze mogłoby zaangażować naszych wschodnich sąsiadów, jak Ukraina czy Białoruś?

29 sierpnia 2019 roku grupa spółek Energy Resources of Ukraine (ERU) podpisała umowę z polskim PGNiG na dostawę amerykańskiego gazu ziemnego na Ukrainę. W ślad za tym, w przeddzień uroczystości 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej w Warszawie, 31 sierpnia owego roku, Pan Prezydent RP Andrzej Duda, wiceprezydent USA Mike’a Pence i prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisali memorandum na rzecz współpracy ich państw na rzecz wzmocnienia regionalnego bezpieczeństwa dostaw gazu. Ta deklaracja polityczna odnosi się do zapewnienia nowego szlaku dostaw gazu na Ukrainę. O jej skuteczności świadczy fakt, że pierwszy transport amerykańskiego LNG na Ukrainę dotarł w listopadzie ubiegłego roku do Świnoujścia. Niedawny list intencyjny ogłaszany w mediach ma opiewać na dostawy 6-8 mld m sześc. gazu rocznie z USA przez Polskę na Ukrainę. Ze względu na to, że członkiem inicjatywy Trójmorza może zostać jedynie państwo będące jednocześnie członkiem Unii Europejskiej, Ukraina nie może formalnie wejść w jej skład. Może natomiast dołączać do projektów realizowanych przez Trójmorze. Współpraca w ramach inicjatywy odbywa się również na płaszczyźnie infrastruktury drogowej, a Ukraina jako sygnatariusz drugiej deklaracji łańcuckiej jest pełnoprawnym członkiem projektu Via Carpatia, będącego jednym z flagowych przedsięwzięć realizowanych w ramach inicjatywy Trójmorza. Dzięki polskim działaniom, właśnie w takim formacie Ukraina może partycypować również w części projektów realizowanych w ramach inicjatywy Trójmorza. Ten kierunek jest bardzo istotny z perspektywy politycznej, gdyż wyciąga Ukrainę z rosyjskiej strefy wpływów.

Co z Białorusią? Czy wobec niej również są takie plany, jak wobec Ukrainy?

Sytuacja jest dynamiczna. Nie ma zaufania między Aleksandrem Łukaszenką a Władimirem Putinem. Ten pierwszy gra o życie swoje i swojej rodziny. Nie można w przypadku Białorusi wykluczyć żadnego scenariusza. Zakotwiczenie Rosji, również na niegdysiejsze życzenie samego Łukaszenki, jest znacznie poważniejsze niż w przypadku Ukrainy. Rosja ma też znacznie większą możliwość oddziaływania na to państwo. W mojej opinii, wyjście Białorusi ze strefy wpływów Rosji jest możliwe wyłącznie w przypadku implozji politycznej na Kremlu. Nie wiadomo, jak długo Rosja będzie w stanie finansować swoje projekty imperialne. Nie wiadomo, jak na jej zdolności oddziaływania imperialnego wpłynie pandemia koronawirusa czy bardzo niskie ceny ropy.

Gdyby Amerykanie byli zdeterminowani i pojawiła się okazja, a w Waszyngtonie by ją dostrzeżono i uznano, że sukces w postaci wyciągnięcia Białorusi ze strefy wpływów rosyjskich jest na wyciągniecie ręki, jakieś bardziej konkretne ruchy wobec Białorusi byłyby możliwe. Na razie jednak na to się nie zanosi. Amerykanie testują rozmaite możliwości, ale Rosja wciąż kontroluje sytuację.

Jak zatem Rosja może próbować torpedować Trójmorze wspierane przez USA?

Rosja nie ma dużego potencjału oddziaływania na obszarze Trójmorza. To obszar państw należących do Unii Europejskiej i, poza Austrią, do NATO. Jedynym narzędziem, z którego Rosja korzysta od wieków, jest destabilizacja polityczna państw uznanych za wrogie, a jak powiedział jeszcze car Aleksander III, Rosja ma tylko dwóch sojuszników – armię i flotę. Wynika z tego, że reszta świata traktowana jest przez nią jako wróg obecny lub przyszły. Sąsiedzi, im bliżsi i mniejsi, tym bardziej traktowani są w kategoriach wrogów. Próby ich destabilizowania są więc stałym elementem polityki rosyjskiej. Moskwa może zatem próbować wpływać na procesy wyborcze w krajach Trójmorza i starać się wyłuskiwać poszczególne państwa z tej inicjatywy oraz wspierać te siły na ich scenach polityki wewnętrznej, które są przeciwko współpracy w jej ramach. Taki przykład w pewnym sensie widzimy w Chorwacji, w której zmienił się prezydent Kolindy Grabar-Kitarović, która bardzo wspierała inicjatywę na Zorana Milanovicia, który jest jej zdecydowanym przeciwnikiem. Oczywiście, nie twierdze, że stało się tak na życzenie Moskwy, ale niewątpliwie zmiana ta jest zgodna z jej interesem. Są to jednak jednostkowe wypadki i wątpię, aby jakiekolwiek próby oddziaływania Rosji na państwa Trójmorza mogły odnieść całościowy sukces i doprowadzić do rozpadu inicjatywy.

Czy rosnące zaangażowanie Chin w Europie może wpływać na Trójmorze? Czy chińska koncepcja „Jednego pasa, jednej drogi” stoi w sprzeczności z zaangażowaniem amerykańskim?

Koncepcja Nowego Jedwabnego Szlaku nie miała na celu podkopywania amerykańskiego wsparcia dla Trójmorza. Chiny zorientowały się w pewnym momencie, że ich gospodarka oparta na eksporcie zależnym od transportu morskiego w czasie jakiegoś konfliktu z USA zostanie poddana miażdżącej blokadzie przez amerykańską marynarkę wojenną. Rozpoczęto więc poszukiwania możliwości drogowego połączenia z Europą. Trzeba jednak zrozumieć, że państwa Europy Środkowej są od lat w bliskim partnerstwie transatlantyckim. Większość państw Trójmorza to wschodnia flanka NATO. Poza pewnymi wyjątkami, nikt w tym regionie nie zastanawiałby się nad wyborem: Chiny czy USA. Wybór jest prosty i nim pozostają USA.

Jakie są największe wyzwania Trójmorza?

Według mnie są dwa wyzwania. Pierwsze i główne to wyzwanie finansowe. Po latach różnych udanych inicjatyw na poziomie głów państw trzeba w końcu zacząć przekładać inicjatywy polityczne na budżetowe decyzje wykonawcze. Teraz, kiedy na świecie zaczyna się gwałtowny kryzys gospodarczy, trudniej będzie o funduszu na poszczególne projekty w ramach inicjatywy. To może być jedno z głównych zagrożeń dla Trójmorza. Drugim zagrożeniem jest zróżnicowanie państw należących do inicjatywy pod kątem interesów narodowych i gospodarczych. Widać różnice pomiędzy gospodarką Austrii i Rumunii. Tak samo widać ją, kiedy zestawimy Estonię i Bułgarię. To też jest powód, dla którego jako niepoważne należy traktować oceny niektórych, jakoby Trójmorze było projektem politycznym. Tutaj głównym mianownikiem spajającym jego funkcjonowanie są względy infrastrukturalne i należy zrobić wszystko, aby te projekty zostały zrealizowane. Gospodarka największego państwa inicjatywy – Polski i doskonałe stosunki polsko-amerykańskie przyciągające poparcie Waszyngtonu dla całej inicjatywy, do czasu wybuchu epidemii koronawirusa pozwalały na optymizm co do projektów trójmorskich, dotyczących naszego kraju. Teraz może się to zmieniać, ale na ocenę skutków ekonomicznych pandemii jest jeszcze za wcześnie.

Rozmawiał Mariusz Marszałkowski

Kowal: USA mogą użyć Trójmorza do ograniczenia wpływów Rosji