Prezydent USA znany jest z niechęci do odnawialnych źródeł energii oraz wspierania energetyki konwencjonalnej. Jednak jego ostatnie działania, w postaci ataku na Iran, zaprowadziły do zachwiania rynku ropy i gazu. Tym samym przed Europą pojawia się kwestia, że energetyka zielona, może być również energetyką bezpieczną.
– Wiatraki są wszędzie w Europie. I to są przegrywy. Zauważyłem, że im więcej w danym kraju jest wiatraków, tym więcej ten kraj traci i gorzej sobie radzi – powiedział prezydent Donald Trump, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Powyższy cytat ilustruje politykę energetyczną drugiej kadencji Trumpa. Jeszcze w trakcie kampanii krytykował odnawialne źródła energii i obiecywał powrót do polityki „Drill, baby drill”. Już po objęciu urzędu doszło nawet do konfrontacji sądowych prezydenta USA z gigantami offshore, których projekty zostały zablokowane. Trump wielokrotnie pokazywał swoją niechęć do OZE, likwidując regulacje im sprzyjające a wspierając paliwa kopalniane. Jego działania sprawiły nawet podważanie przez niektórych polityków i komentatorów europejskiej transformacji energetycznej.
Operacja Epic Fury, która rozpoczęła się 28 lutego, sprawiła jednak, że świat na skutek działań prezydenta Donalda Trumpa znowu spojrzał na to co zielone w energetyce.
Wszystko przez cieśninę
Kluczowa dla zagadnienia jest Cieśnina Ormuz, która przebiega miedzy Iranem i Omamem. Według danych Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) w 2024 roku tamtędy przepływało 26 procent światowego handlu drogą morską i 20 procent światowego zużycia płynów ropopochodnych. U.S. Energy Information Administration, podaje, że około 20 procent handlu LNG przepływało przez cieśninę w 2024 roku.
Mimo, że do Europy, zwłaszcza do Polski transporty omijają Cieśninę Ormuz to Stary Kontynent nie jest odporny na wahania cen surowców. Dodatkowo na skutek trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie, Quatar Energy po ataku na ich instalacje ogłosił siłę wyższą i czasowym wstrzymaniu produkcji części LNG. Katar jest największym eksporterem LNG.
W Polsce nie brakuje ropy ani gazu, jednak na stacjach paliw dostrzec można było wzrost cen, co wzbudziło zaniepokojenie kierowców. Orlen zmniejszył marżę detaliczną i wprowadził specjalną promocję, aby zminimalizować skokowy wzrost cen.
Donald Trump, mimo, że bagatelizuje problem w mediach społecznościowych zapowiedział m.in. zniesienie sankcji „z niektórych podmiotów” by ustabilizować rynek ropy. Według doniesień kontaktów Reutersa może nawet poluzować obostrzenia wobec Rosji, która uznawana jest przez NATO za główne zagrożenie.
Gra w zielone zamiast Drill, baby drill
Obecnej sytuacji daleko do kryzysu energetycznego wywołanego przez Rosję w 2022 roku. Jednak Europa zaczęła obawiać się zależności energetycznej. Złoża ropy i gazu, która posiadają europejskie firmy nie wystarczą na obecne zapotrzebowanie krajów Unii Europejskiej. Tym samym pozostają czyste źródła jak energetyka jądrowa oraz odnawialna.
Zagadnienie to poruszył Ron Bousso, główny felietonista Reutersa ds. energii.
– Najnowszy kryzys przypomina nam, że paliwa kopalne, podobnie jak odnawialne źródła energii, mogą być zawodne i niestabilne – a także, że zabezpieczenie krajowych źródeł energii ma kluczowe znaczenie. To z kolei zmienia debatę na temat dwóch rzekomo sprzecznych celów globalnego systemu energetycznego: walki ze zmianami klimatu i zapewnienia dostępu do taniej i niezawodnej energii. Okazuje się, że to drugie może pomóc w pierwszym – napisał.
Zgadza się z nim Tomas Karberger, przewodniczący tokijskiego oddziału Renewable Energy Institute (Instytutu Energii Odnawialnej), który wskazuje na problem Japonii, do której ropa importuje 95 procent ropy naftowej, z czego 60 procent trafia przez Cieśninę Ormuz. Podnosi również drugi argument za OZE.
– Duże elektrownie są obecnie łatwo atakowane nowoczesną bronią i dronami. Udowodniono, że Rosjanom udało się zniszczyć wiele dużych elektrowni na Ukrainie – mówi cytowany przez Reutersa.
Unia Europejska już idzie w kierunku czystej energii, co było podważane przez zwolenników Donalda Trumpa po jego ponownym objęciu władzy. Widać to chociażby po polskim miksie energetycznym, w którym OZE na krótko przegoniło nawet generację energii z węgla kamiennego. Trend, na skalę światową, potwierdza również Międzynarodowa Angencja Energetyki, według, której połowa produkcji energii do końca dekady będzie pochodziła z energetyki jądrowej i odnawialnej.
Bezpieczeństwo, ale nie bezmyślne
Ważne jest by pamiętać, że miks energetyczny nie bez powodu tak się nazywa. Całkowite poleganie na OZE prowadzi do innych zagrożeń, co poruszył Emannuel Macron w kontekście blackoutu na Półwyspie Iberyjskim w poprzednim roku.
– Problemem jest to, że (Hiszpania – red.) ma model energetyczny w 100 procentach oparty na odnawialnych źródłach energii, który nie jest w stanie obsłużyć własnej sieci energetycznej. Awaria w Hiszpanii nie ma nic wspólnego z połączeniami międzysystemowymi, ale z faktem, że żaden system, przynajmniej przy obecnej technologii, nie jest w stanie utrzymać takiego uzależnienia od energii odnawialnej – powiedział.
Dlatego ważne jest aby pamiętać o stabilizacji OZE za pomocą gazu, atomu i magazynów energii.
W kontekście Polski ważne jest patrzenia na północ. Nie tylko w kontekście powstającej pierwszej elektrowni jądrowej ale i morskich farm wiatrowych. Bałtyk jest morzem o bardzo dobrych warunkach dla offshoru, co zapewni generację energii. Rodzi to jednak kolejne wyzwanie w postaci zapewnienia bezpieczeństwa na Morzu Bałtyckim, przez zaniedbywaną inwestycyjnie przez kolejne rządy, Marynarkę Wojenną.
Warto pamiętać, że energetyka to nie ideologia. To kwestia bezpieczeństwa. A Rosja, co widać na Ukrainie, nie boi się uderzyć tam gdzie boli najbardziej.
Marcin Karwowski


