AktualnościEnergetyka

Rosja zarabia miliardy na eksporcie do UE. Nowe sankcje tego nie zmienią

Budynek Komisji Europejskiej. fot. flickr.com/libereurope (CC BY 2.0)
Budynek Komisji Europejskiej. fot. flickr.com/libereurope (CC BY 2.0)

Choć Unia Europejska ogłosiła już 18 pakietów sankcji wobec Rosji, Gazprom nadal zarabia miliardy na dostawach do państw członkowskich. Węgry, Słowacja i Austria pozostają kluczowymi ogniwami rosyjskiego eksportu. Tymczasem eksperci ostrzegają: brakuje realnych narzędzi nacisku, a sankcje stały się w dużej mierze deklaratywne.

W czerwcu UE przyjęła 18. pakiet sankcji, obejmujący m.in. obniżenie limitu cenowego na rosyjską ropę oraz zakaz importu paliw rafinowanych z rosyjskiego surowca. Dodatkowo na czarną listę trafiły firmy powiązane z Nord Stream. Jednak jak wskazują analitycy, Bruksela zbliża się do granicy możliwości.

– Nie spodziewamy się, że w 19. pakiecie znajdą się znaczące sankcje dotyczące ropy – ocenia Ajay Parmar z firmy ICIS. – Ostatni pakiet był już bardzo znaczący i dziś nie ma przestrzeni na kolejne kroki.

Pomimo sankcji Rosja wciąż eksportuje gaz do Europy – pośrednio, przez państwa takie jak Słowacja, Węgry czy Austria, i z pomocą tzw. traderów, którzy zamazują pochodzenie paliwa.

Słowacja i Węgry – gazowe zaplecze Kremla

Premier Słowacji Robert Fico otwarcie broni długoterminowego kontraktu z Gazpromem, obowiązującego do 2034 roku. Kraj nie ma dostępu do LNG i pozostaje zależny od rosyjskiego gazu. Tymczasem Austria, choć oficjalnie zakończyła współpracę z Gazpromem, nadal odbiera surowiec przez Słowację – formalnie od pośredników, praktycznie z tych samych źródeł.

Węgry również pozostają lojalnym partnerem Moskwy. Viktor Orban nie ukrywa, że jego kraj nie zamierza rezygnować z rosyjskiego gazu. Budapeszt stał się tranzytowym hubem – importuje surowiec przez TurkStream, a następnie eksportuje go do innych państw UE.

Ukraina też przepuszcza gaz

Choć oficjalnie tranzyt rosyjskiego gazu przez Ukrainę miał zakończyć się w 2024 roku, dostawy wciąż trwają. Paliwo trafia do Europy za pośrednictwem firm niepowiązanych formalnie z Gazpromem, ale korzystających z tych samych szlaków przesyłu.

Rosja traci, ale nie wystarczająco

Rosyjska gospodarka powoli ulega presji. – Niższe ceny ropy, stagnacja w sektorze przemysłowo-obronnym, rosnące wydatki wojskowe i ryzyko kryzysu bankowego stawiają Rosję na kursie recesji – zauważa Maria Szagina z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych.

Jednym z najnowszych uderzeń w rosyjską machinę wojenną są ukraińskie ataki dronowe na rafinerie i infrastrukturę przesyłową, m.in. na rurociąg Przyjaźń. Choć węgierski i słowacki rząd zażądały interwencji Komisji Europejskiej, ta ograniczyła się do zapewnień o bezpieczeństwie dostaw.

Ekspert: Europa potrzebuje sankcji realnych, nie deklaratywnych

– W Ukrainie zadajemy sobie pytanie: dlaczego już 19 pakiet sankcji, a efekty wciąż ograniczone? – komentuje Jewhen Mahda, ukraiński politolog. – Te środki są często deklaratywne. Potrzebujemy sankcji praktycznych, uderzających w konkretne sektory rosyjskiej gospodarki.

Ekspert wskazuje, że Europa powinna rozszerzyć sankcje na:

  • rosyjską metalurgię, która przynosi Kremlowi miliardy euro z eksportu do krajów UE,
  • Rosatom, który wciąż współpracuje m.in. z Węgrami, Szwecją i USA,
  • Roskosmos, który realizuje kontrakty z Zachodem.

– Jeśli ograniczymy Rosji dostęp do rynku metali, energii jądrowej i technologii kosmicznych, to automatycznie zmniejszy się liczba czołgów, rakiet i dronów na froncie. To będzie działać także na rzecz europejskiego bezpieczeństwa – podkreśla Mahda.

Dziurawe embargo i martwy gazowy hub

Kolejnym ciosem dla Moskwy jest porażka projektu gazowego hubu w Turcji. Rosja planowała sprzedawać tam gaz z pominięciem politycznych obciążeń – pod neutralną marką. Jednak Turcja nie zgodziła się na wspólne zarządzanie projektem, a ograniczenia infrastrukturalne okazały się nie do pokonania. Bloomberg ujawnił, że Gazprom po cichu wycofuje się z tej inwestycji.

– To była polityczna pokazówka, nie realny projekt – komentuje Tymon Pastucha z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Po utracie tranzytu przez Ukrainę i marginalizacji Nord Streamu, Gazprom może stracić nawet 30 proc. rocznego eksportu gazu.

W tym tygodniu ministrowie spraw zagranicznych UE spotkają się na nieformalnym szczycie, by omówić kolejne kroki. Jedną z propozycji, wspieraną przez Czechy, jest ograniczenie swobodnego poruszania się rosyjskich dyplomatów w strefie Schengen – z powodu ryzyka działalności wywiadowczej i sabotażowej.

– To niepotrzebna przewaga, którą dajemy rosyjskiemu reżimowi – stwierdził czeski szef dyplomacji Jan Lipavsky. – Będę powtarzał, jak Katon Starszy: Kartagina musi być zniszczona.

Politico / Biznes Alert / Hanna Czarnecka


Powiązane artykuły

Zwrot w niemieckiej Energiewende? Rząd chce skasować przywileje OZE

Niemieckie ministerstwo gospodarki przygotowuje pakiet ustaw, który może oznaczać odejście od jednego z filarów transformacji energetycznej (Energiewende). Chodzi o rezygnacje...
Rosyjski kosmonauta Oleg Artemjew. Fot. Flickr

Rosjanin wydalony z załogi SpaceX. Podejrzenie szpiegostwa

Rosyjski kosmonauta Oleg Artemjew został usunięty z załogi misji SpaceX Crew-12 na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) po tym, jak media...

Świat ogranicza zużycie węgla energetycznego 

W 2025 roku globalny handel węglem energetycznym spadł do poziomów najniższych od kilku lat. Najwięksi odbiorcy – Chiny, Indie i...

Udostępnij:

Facebook X Pinterest WhatsApp