Na szczycie energetycznym w Waszyngtonie, Europa Środkowo‑Wschodnia i Stany Zjednoczone potwierdziły, że gaz – jeszcze kilka lat temu traktowany jako przejściowe paliwo transformacji – stał się na powrót również twardą walutą geopolityczną.
W zakończonym w zeszłym tygodniu spotkaniu Transatlantic Gas Security Summit europejscy ministrowie energii z 12 państw Europy środkowej oraz południowej, w tym Polski – reprezentowanej przez ministra Miłosza Motykę – a także m.in. Ukrainy, Słowacji, Węgier, Rumunii, Grecji czy Serbii podpisali ze Stanami Zjednoczonymi wspólne stanowisko (Joint Statement), które zacieśnia współpracę gazową między sygnatariuszami, a także wpisuje się w logikę dalszego ograniczania rosyjskich wpływów energetycznych w regionie.
Sygnatariusze w dokumencie zadeklarowali m.in. poparcie dla zwiększania bezpieczeństwa dostaw gazu, sukcesywnego usuwania barier regulacyjnych oraz integracji infrastruktury przesyłu gazu ziemnego oraz współpracy biznesowej na rynkach partnerów transatlantyckich.
Architekt polityki USA
– Podpisane stanowisko jest potwierdzeniem procesu, który możemy zaobserwować w naszym regionie już od pewnego czasu. Chodzi o wiodącą rolę Departamentu Energii dla kształtowania polityki amerykańskiej w regionie Europy Środkowo‑Wschodniej – komentuje Marek Niedużak, polski dyrektor European Initiative for Energy Security, wiodącego europejskiego think tanku zajmującego się bezpieczeństwem energetycznym. – Jest to polityka bardzo pragmatyczna i nastawiona na ekspansję pochodzącego z USA gazu LNG, a także amerykańskich technologii jądrowych. Wyrazem tego drugiego są z kolei podpisane w Waszyngtonie porozumienie z Orlen Synthos dot. SMR‑ów oraz również dotyczące małych reaktorów memorandum of understanding z litewską firmą Ignalina NPP/Altra – dodaje Niedużak.
Współpraca mimo tarć
Dokument jednoznacznie wzywa do transatlantyckiej współpracy w zakresie bezpieczeństwa energetycznego Europy – to nieoczywisty pokaz współpracy, nie tylko w dobie polityczno‑gospodarczych przepychanek pomiędzy Europą i Stanami Zjednoczonymi, ale również narastających napięć o podłożu energetycznym między sąsiadami z Europy Środkowo‑Wschodniej.
Od kilku tygodni trwa polityczna ofensywa Węgier i Słowacji, które oskarżają Kijów o wstrzymywanie przesyłu rosyjskiej ropy przez rurociąg Przyjaźń, uszkodzonego pod koniec stycznia w rosyjskim ataku na ukraińską infrastrukturę. Tymczasem wszystkie trzy kraje nie tylko znajdują się wśród podpisujących wspólne stanowisko, wyraźnie piętnując zagrożenie jakim dla bezpieczeństwa energetycznego Europy jest rosyjska polityka szantaży energetycznych i militarnej agresji, ale deklarują również dalsze zbliżenie w formatach politycznych, nie tylko P‑TEC, ale również historycznie ważnego dla Polski – Trójmorza.
– Współpraca państw regionu oraz Stanów Zjednoczonych wpisuje się w długofalową strategię Waszyngtonu, której celem jest systemowe osłabienie rosyjskiego petropaństwa, utrzymywanego głównie dzięki sprzedaży węglowodorów. Stanowi to finansowy kręgosłup państwa Putina i umożliwia prowadzenie agresji na Ukrainie – komentuje Niedużak z EIES.
Polska hubem LNG
Dla Polski porozumienie oznacza potwierdzenie trwającej od lat strategii uniezależniania się od rosyjskich węglowodorów oraz rozwoju zdolności od odbioru i dalszej dystrybucji LNG z USA.
– Wspólne oświadczenie to narzędzie, które pozwoli zwiększyć wolumeny LNG, zintegrować rynki i definitywnie uniezależnić region od rosyjskich dostaw – podkreślał minister energii Miłosz Motyka. – Nasza infrastruktura, zdolności przesyłowe i partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi czynią z nas naturalny hub gazowy dla regionu – dodał w wypowiedzi dla mediów.
Zdecydowana redukcja importu gazu z Rosji po agresji na Ukrainę szerzej otworzyła okno możliwości dla gazowej ekspansji Stanów Zjednoczonych do Unii Europejskiej. Zgodnie z danymi Bruegela jeszcze w 2021 roku z rosyjskich źródeł pochodziło w Unii ponad 157 miliardów metrów sześciennych gazu ziemnego, podczas gdy z USA płynęło zaledwie 21 miliardów. W 2025 roku Europa przyjęła ich już tylko 38 mld z Rosji i prawie 83 mld ze Stanów Zjednoczonych, ze względu na polityczną presję Zachodu i sankcje nałożone na Moskwę. Podpisane w Waszyngtonie porozumienie jest kolejnym krokiem Amerykanów do wykorzystania geopolitycznej okazji do zastąpienia Rosji jako ważnego partnera energetycznego Europy Środkowo‑Wschodniej, które finalizować się będzie wraz pełnym zakazem importu rosyjskiego gazu w najbliższych latach.
Dwukierunkowe szlaki i Ukraina
Jak uzupełnia Marek Niedużak, w naszym regionie Europy Amerykanie planują, by gaz LNG napływał równocześnie od północy, czyli przez gazoporty Polski czy Litwy, jak i z kierunku południowego, poprzez Grecję, a następnie Bułgarię i Rumunię.
– Ostatecznie w dłuższym terminie celem jest także zabezpieczenie dostaw gazu dla Ukrainy, której – z oczywistych względów – najbardziej zależy na maksymalnym, na ile to możliwe, uniezależnieniu się od dostaw z Rosji. Jednocześnie, trzeba pamiętać, że w dłuższej perspektywie dla całej Europy ważne być powinno dążenie do dywersyfikacji dostaw, dbałość o jak najlepsze warunki handlowe w kontaktach z różnymi dostawcami gazu, a ostatecznie również konsekwentne obniżanie podatności kontynentu na zależność od zewnętrznych dostaw paliw kopalnych – podkreśla Niedużak.
Transatlantic Gas Security Summit to wydarzenie zbierające polityków wysokiego szczebla, przedstawicieli biznesu i ekspertów z sektora energetycznego, organizowane w ramach transatlantyckiej współpracy energetycznej (P‑TEC).
WUS/BA


