Vattenfall: Niemcy nie zrezygnują z węgla brunatnego przed 2030 r.

20 czerwca 2016, 06:45 Alert
Górnictwo

(Vattenfall/Bartłomiej Sawicki)

Po sprzedaży w kwietniu br. udziałów w niemieckich elektrowniach oraz kopalniach na węgiel brunatny czeskiej firmie EPH przed Vattenfall, w Szwecji rozgorzała dyskusja dotycząca miejsca węgla w niemieckiej elektroenergetyce. Decyzja państwowego koncernu budzi kontrowersje w Szwecji, która nastawiona jest na odchodzenie od paliw kopalnych. Zdaniem części ekspertów sprzedaż zakładów w Łużycach czeskiej firmie, która podtrzyma pracę elektrowni i kopalni węgla brunatnego, może zagrozić przyszłości Energiewende w Niemczech. Vattenfall na swojej stronie internetowej stara się wyjaśnić jak wyglądały okoliczności wiosennej transakcji.

Kierownik działu Spraw Regulacyjnych i Relacji z Akcjonariuszami w firmie Vattenfall, Sabine Froning, tłumaczy, że w Niemczech, podobnie jak w Szwecji, ponownie rozgorzała dyskusja o miejscu węgla kamiennego w krajowej energetyce. Zwrot w niemieckiej polityce energetycznej, jaki dokonał się kilka lat temu, trwa nadal. Kilka lat temu, po katastrofie w Fukushimie, Berlin zdecydował o stopniowym wycofaniu się z energii jądrowej. Obecnie dyskusja skupiona jest na węglu kamiennym. – Pytaniem nie jest to, czy powinno się stopniowo wycofywać z tego nośnika energii, ale kiedy można to zrobić w sposób odpowiedzialny. Miejsca pracy, obowiązki ochrony środowiska, bezpieczeństwo dostaw, przystępna cena energii: wszystko to właściciel danego zakładu musi wziąć pod uwagę podejmując jakąkolwiek decyzję – oceniła Froning.

Jak wyjaśnia przedstawicielka Vattenfall, niemiecka dyskusja dot. energetyki jest o wiele bardziej skomplikowana niż szwedzka opinia publiczna może zdawać sobie sprawę. Energiewende to nie tylko luźne, ambitne cele, ale także, a może przede wszystkim, dobrze zorganizowany proces polityczny obejmujący kilkaset wyliczeń, prognoz oraz wiele instytucji i firm. Organizacje pozarządowe, naukowcy, politycy lokalni, czy przedstawiciele branży biorą udział w konsultacjach prowadzonych przez niemieckie Ministerstwo Środowiska, dotyczących nowego planu działania w kwestii ochrony klimatu.

W zależności od tego kto bierze udział w debacie, jej uczestnicy mówią, że węgiel brunatny i kamienny powinien być stopniowo eliminowany z niemieckiego miksu energetycznego w perspektywie lat 2030 – 2050. Jak tłumaczy Vattenfall, nawet Partia Zielonych w Niemczech nie mówi o całkowitym zrezygnowaniu z węgla w perspektywie do 2030 roku.

Froning jak dowód przytacza opinię Franka Bsirske, szef organizacji Verdi. To jeden z najpotężniejszych związków zawodowych w Niemczech. Stwierdził kilka dni temu, że szybkie zamknięcie wszystkich niemieckich kopalni węgla brunatnego oraz zakaz stosowania go jako paliwa nie pomoże w przejściu energetycznym, a tylko zagrozi miejscom pracy w branży energetycznej.

Polityka Energiewende w Niemczech rozpoczęła się wcześniej, niż debata o energetyce odnawialnej w Szwecji. Energetyka odnawialna jest obecnie najważniejszym źródłem energii w Niemczech, jeśli chodzi o wytwarzanie energii elektrycznej. Landy wschodnie, a zwłaszcza Brandenburgia, produkują znacznie więcej energii ze źródeł odnawialnych, niż przemysł i obywatele w tym regionie potrzebują. Nacisk na produkcję energii w tej części Niemiec rozpoczął tuż po zjednoczeniu kraju. Nieusprawiedliwionym byłoby więc twierdzenie, że władze regionalne jak i rząd federalny, nie troszczą się o rozwój odnawialnych źródłach energii – przekonuje cytowana przedstawicielka firmy.

Zdaniem Froning, sukces niemieckiej polityki Energiewende jest niezależny od tego, czy szwedzki rząd zezwoli na sprzedaż zakładów w Niemczech czy nie. Jej zdaniem natychmiastowe zamknięcie kopalni węgla brunatnego nie przysłuży się niemieckiej energetyce. Jak zaznacza szwedka, Niemcy zdefiniowały swój ambitny plan dot. walki ze zmianami klimatu. Stale monitorowane są postępy przyjmowania regulacji w tej kwestii. – Nie mam wątpliwości, że Niemcy będą realizować swoje cele klimatyczne, ale moim zdaniem określenie konkretnego harmonogramu dochodzenia do wyznaczonych pułapów w bilansie energetycznym należy do kompetencji państwa – kończy szefowa jednego z pionów w firmie Vattenfall.