W Donbasie trwa nabór najemników prorosyjskich. Tymczasem Polska zapewnia o wsparciu dla Ukrainy

21 stycznia 2022, 13:30 Alert
Andrzej Duda i Wołodymyr Zełeński KPRP
Prezydenci Polski i Ukrainy Andrzej Duda oraz Wołodymyr Zełeński. Fot. Kancelaria Prezydenta RP

Z Rosji do jednostek wspieranych przez nią separatystów w Donbasie na wschodzie Ukrainy przewieziono od początku roku 7 tys. ton paliwa, czołgi, uzbrojenie, amunicję – podał ukraiński wywiad wojskowy. Według niego w Rosji trwa nabór najemników, którzy są wysyłani do Donbasu. Tymczasem w Wiśle zakończyły się obrady prezydentów Polski i Ukrainy, podczas których Andrzej Duda zapewnił, że w obliczu zagrożenia Kijów może liczyć na pomoc Warszawy.

Polska wspiera Ukrainę

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch poinformował w piątek, że w Wiśle zakończyły się dwudniowe konsultacje prezydentów Polski i Ukrainy – Andrzeja Dudy i Wołodymyra Zełenskiego. W obliczu zagrożenia Ukraina może liczyć na polskie wsparcie – oświadczył.
O zakończeniu konsultacji, które dotyczyły bezpieczeństwa regionalnego, Kumoch poinformował na Twitterze. – W obliczu zagrożenia Ukraina może liczyć na polskie wsparcie. W ciągu najbliższych tygodni będą dalsze rozmowy przedstawicieli prezydentów z moim udziałem – przekazał szef BPM.

– Jestem wdzięczny polskiemu narodowi i prezydentowi Andrzejowi Dudzie za konsekwentne poparcie dla ukraińskiej integralności terytorialnej, suwerenności i euroatlantyckiej integracji – napisał w piątek na Twitterze prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

W czwartek Kumoch informował, że tematem rozmów prezydentów Polski i Ukrainy jest sytuacja wokół ukraińskich granic. „Polska wspiera Ukrainę, jasno mówi, że nie będzie zgody na agresywną politykę Rosji” – podkreślił wówczas prezydencki minister. Pytany o efekty prezydenckich konsultacji, jak zostaną wzmocnione relacje polsko-ukraińskie, odparł, że „przede wszystkim uruchomiony zostanie specjalny kanał kontaktów między prezydentami”. Szef BPM wskazywał, że interesy bezpieczeństwa Polski i Ukrainy „są bardzo powiązane”. – Nas interesuje pewien dialog dotyczący bezpieczeństwa, pewne specjalne stosunki w tej dziedziny, ponieważ bezpieczeństwo Ukrainy jest częścią naszego bezpieczeństwa i z tego obaj prezydenci zdają sobie sprawę – zaznaczył Kumoch. Podkreślił, że najważniejszym w rozmowach prezydentów było „z pierwszej ręki usłyszenie, jak naprawdę wygląda sytuacja wokół Ukrainy i w jaki sposób Polska może się przyczyniać do budowy jej bezpieczeństwa”. Ponadto – dodał – rozmowy dotyczyły również tego, jak Polska wspiera Ukrainę „w jaki sposób może wspierać Ukrainę i w jaki sposób może przyczynić się do deeskalacji”. Pytany, jak ocenia szanse na deeskalację, Kumoch odpowiedział, że żeby je ocenić „trzeba by wejść do duszy Władimira Putina, bo to on odpowiada za całą eskalację sytuacji wokół Ukrainy”.

– Mówiąc zupełnie na poważnie – Rosja musi sobie zdawać sprawę z tego, że wszelka agresja wobec Ukrainy – nieważne, czy nazwiemy ją małą, czy dużą agresją, będzie miała dla niej dużą cenę. Przede wszystkim będzie to cena w postaci sankcji, a po drugie będzie to cena w postaci doprowadzenia do ofiar, również po swojej stronie – zaznaczył Kumoch. Poinformował także, że „jeśli chodzi o tematykę ukraińską, w tym tematy trudne – bo nie ma co przed nimi uciekać” – ustalono, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni dojdzie do co najmniej dwóch spotkań. – Na poziomie moim czy szefa kancelarii prezydenta Ukrainy, z jednej strony mojego odpowiednika, ambasadora (Andrija) Sybihy, z którym będziemy rozmawiali o ruszeniu z miejsca kilku ważnych istotnych tematów, w tym również spraw trudnych – powiedział prezydencki minister.

Nord Stream 2 i sytuacja na Białorusi

Prezydencki minister odpowiedział, że stanowisko w sprawie Nord Stream 2 Polski i Ukrainy „jest oczywiste i jednakowe”. – Jest to projekt, który bardzo odbija się na nas wszystkich i uderza w bezpieczeństwo energetyczne Europy i jest to projekt, który chyba w Polsce nie znajduje ani jednego poważnego obrońcy. Na Ukrainie jest dokładnie tak samo – stwierdził Kumoch. Zapowiedział też, że „będą bardzo szybko rozmowy na temat transportu”. Podkreślił, że on sam będzie też brał w nich udział. – Chcemy rozwiązać tę sytuację – zapewnił. Od 30 listopada ub. r. obowiązuje bezterminowy zakaz nałożony przez Koleje Ukraińskie (UZ) przyjmowania do przewozów wszystkich przesyłek nadawanych z 15 wybranych krajów (m.in. Chiny, Rosja, Kazachstan) do Polski tranzytem przez terytorium Ukrainy.

Według PKP międzynarodowe łańcuchy dostaw prowadzące przez Ukrainę do Polski zostały przerwane, a zatrzymanie tranzytu, w tym przewozów na Nowym Jedwabnym Szlaku, to bezprecedensowa decyzja. PKP wskazuje, że Polska jest jedynym krajem europejskim dotkniętym takim bezterminowym zakazem, a jego bezpośrednie przyczyny nie są znane.

Kumoch dopytywany, czy podczas spotkania był też poruszany problem Białorusi, odpowiedział, że sytuacja w tym kraju zawsze jest omawiana. Ponieważ – dodał – jest istotnym elementem dla bezpieczeństwa Ukrainy, jako, że niepodległość Białorusi i zakres jej suwerenności wpływa na to, czy Rosjanie są w stanie dokonać agresji na Ukrainę z innego niż wcześniej kierunku. – Więc dla Polski jest bardzo istotne wspieranie Białorusinek i Białorusinów w walce o ich prawa, bo uważamy, że demokratyczna i niepodległa Białoruś będzie gwarantem nie tylko stabilności dla Ukrainy, ale również naszego bezpieczeństwa. Natomiast na poziomie technicznym to są zupełnie inne rozważania, bo z jednej strony mamy reżim, który ewidentnie współpracuje z Rosją, w kwestiach bezpieczeństwa i wojskowych niemal doszło do integracji obu krajów. A z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z tego, że każdy konflikt w regionie, w tym konflikt na Ukrainie, może być rozszerzony na terytorium Białorusi, może dojść do takiej eskalacji, która obejmie również inne państwa regionu – powiedział minister. Kumoch poinformował, że podczas spotkania poruszano też tematy Mołdawii i „wielu miejsc, które mogą być kolejnymi punktami zapalnymi”.

W czwartek wieczorem w TVP Info szef BBN Paweł Soloch pytany był, czy Polska udzieli Ukrainie pomocy militarnej w sytuacji koncentracji wojsk rosyjskich przy granicach naszego sąsiada. Pytanie padło w kontekście już udzielonej przez państwa NATO pomocy dla Ukrainy – jak np. pomocy w postaci sprzętu wojskowego udzielonej przez Brytyjczyków – a także zapowiedzi udzielenia takiej pomocy przez kolejne państwa Zachodu. – O tym rozmawiają m.in obaj prezydenci – powiedział wówczas Soloch. Wskazywał, że omówione będą „możliwości wsparcia Ukrainy również w zakresie materialnym, a nie tylko w zakresie wsparcia politycznego”. Szef BBN dodał, że przed spotkaniem z Zełenskim polski prezydent omówił tę kwestię w gronie przedstawicieli polskiego rządu, w tym kierownictwa: MON, MSZ i MSWiA.

Rosja chciałaby prawnych gwarancji nierozszerzenia NATO, m.in. o Ukrainę, oraz wycofania się infrastruktury Sojuszu do granic z 1997 r. W przypadku niezrealizowania tych żądań Moskwa zapowiada kroki, w tym militarne, chociaż nie precyzuje, jakie mogłyby to być działania.

Informacje ukraińskiego wywiadu

Według ukraińskiego wywiadu dowództwo sił zbrojnych Rosji zwiększa możliwości bojowe sił w Donbasie. Jak napisano w komunikacie, od początku stycznia potajemnie przywieziono koleją i transportem samochodowym z Rosji do jednostek sił separatystów ponad 7 tys. ton paliwa, kilka czołgów i dział samobieżnych oraz inne uzbrojenie i amunicję, w tym do systemów artyleryjskich i moździerzy. Wywiad podaje, że w Rosji trwa „aktywny nabór najemników, którzy zmierzają na tymczasowo okupowane terytorium obwodów donieckiego i ługańskiego” po przejściu intensywnego szkolenia.

Konflikt zbrojny w Donbasie wybuchł po zwycięstwie prozachodniej rewolucji w Kijowie, która doprowadziła do obalenia na początku 2014 roku ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Wiosną tamtego roku wspierani przez Rosję rebelianci proklamowali w Donbasie dwie samozwańcze republiki ludowe. Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka szacuje, że w związku z konfliktem w Donbasie zginęło 13,2-13,4 tys. osób. Według Kijowa w wyniku konfliktu zginęło ok. 14 tys. ludzi.

Polska Agencja Prasowa/Michał Perzyński