Westingouse: USA przedstawią w sierpniu model finansowania atomu w Polsce (ROZMOWA)

22 stycznia 2022, 11:30 Atom
Polskie Elektrownie Jądrowe i Westinghouse w Warszawie. Fot. Wojciech Jakóbik.
Polskie Elektrownie Jądrowe i Westinghouse w Warszawie. Fot. Wojciech Jakóbik.

– Rząd amerykański przedstawi w sierpniu model finansowy zakładający udział kapitałowy oraz inwestycje – ujawnił Joel A. Eacker, wiceprezes Westinghouse do spraw nowych projektów i systemów energetycznych w rozmowie z BiznesAlert.pl. – Rozważamy w jaki sposób moglibyśmy zostać inwestorem finansowym, ale jeśli do tego dojdzie, to będzie mały udział, nie całe 49 procent – dodał. – To projekt strategiczny dla Polski w interesie wszystkich sił politycznych – stwierdził Mirosław Kowalik, prezes Westinghouse Electric Poland.

BiznesAlert.pl: Co można zbudować we współpracy z firmami polskimi w ramach Programu Polskiej Energetyki Jądrowej?

Joel A. Eacker: Duża część naszych prac jest modułowa. Mamy szereg dużych modułów powstających ze stali i betonu. Budujemy je w małych sekcjach i składamy na miejscu. Jest wielu dostawców w Polsce, którzy zapewniają takie moduły w sektorze offshore oraz węglowodorowym. Wierzymy, że możemy z nimi współpracować w celu spełnienia standardów nuklearnych.

Na całym świecie są problemy z dostępnością usług przez kryzys. Czy Polska ma odpowiednie moce produkcyjne?

Prowadziliśmy badania rynku pracy w Polsce. Budowa ruszy za kilka lat, a produkcja komponentów wcześniej. Kontener potrzebny do elektrowni jądrowej musi powstać 41 miesięcy przed startem faktycznej budowy.

Polska chce rozpocząć budowę w 2026 roku, prawda?

Zacznijmy od 2033 roku, kiedy pierwszy reaktor w Polsce ma być gotowy. Potrzebujemy wypełnić dokumentację pod budowę w 2028 roku. Musimy dokonać wykopów i palowania głównych elementów w styczniu 2026 roku. 2028 rok jest dla nas kluczowy, bo 41 miesięcy wcześniej, czyli w połowie 2024 roku musimy zacząć pozyskiwać sprzęt z długim terminem dostaw zanim rozpoczniemy budowę. W czasie między chwilą obecną a tą cezurą będzie czas na przyglądnięcie się procedurom oraz standardom dostawców z którymi rozmawiamy, porównanie z naszymi i przeanalizowanie różnic. Będziemy pracować z tymi podmiotami, aby mogły dotrzymać naszych standardów. Współpracujemy z ministerstwem klimatu i środowiska w Polsce, które finansuje szkolenia dostawcom, którzy chcą wejść w biznes jądrowy. Pomagamy z wykorzystaniem naszych zasobów technicznych oraz agencjami regulacyjnymi oraz technicznymi, by pokazać standardy. Pomagamy Polakom je zrozumieć, opisujemy, jak je zapewnić i móc z nami współpracować. To zajmuje czas. Zaczynamy wcześnie, by zapewnić świadomość kół biznesowych w Polsce, aby mogły wypełnić wszystkie wymogi. Jeśli ktoś chce z nami współpracować, jesteśmy gotowi mu pomóc. Firmy z pierwszego kręgu zaangażowania w projekt jądrowy będą zapraszać te z drugiego i trzeciego pod warunkiem, że te podmioty niżej w łańcuchu dostaw także wypełnią nasze standardy. Dlatego rozmawiamy z różnymi firmami.

Jakie są te wymogi?

Mamy bardzo ścisłe wymogi jakości w odniesieniu do stali. Montaż modułów wymaga wypełnienia standardów zarządzania i tolerancji w projekcie. Bezpieczeństwo jest bardzo ważne. Będziemy musieli pracować z tymi firmami na rzecz bezpieczeństwa, jakości oraz właściwej dokumentacji. Zapisy ich dokumentów muszą zostać zatwierdzone przed przekazaniem ich regulatorowi.

Jak wiele firm z Polski może zostać zaangażowanych w ten projekt?

To mogą być setki firm polskich.

Jaki może być udział kapitału polskiego w tym projekcie?

Mirosław Kowalik: To może być ponad połowa, czyli do 60-70 procent w zakresie pracowników oraz konstrukcji. Jeśli założymy przykładowo 65 procent udziału kapitału krajowego, będzie on zapewniał dodatkowe pieniądze i miejsca pracy w Polsce. To miliardy polskich złotych, nowy przychód i rynek, który pozwoliłby firmom z Polski współpracować już nie tylko przy projekcie polskim, ale także w innych regionach. Partnerzy Westinghouse i Bechtel zostaną zaangażowani w projekty w całym regionie. Potrzebujemy wykwalifikowanych techników. Zaczęliśmy współpracę z polskim środowiskiem akademickim. Odwiedziliśmy pięć największych uniwersytetów i zaoferowaliśmy program staży. W tym roku ogłosiliśmy ten program i zaprosiliśmy studentów na spotkanie z naszym zespołem inżynierów w Pensylwanii, aby przedstawić im perspektywy przyszłej kariery.

Joel A. Eacker: Polscy inżynierowie mogliby zostać zaangażowani w projekty w Czechach, Słowenii i na Ukrainie. Chcemy stworzyć łańcuch dostaw w Europie Środkowo-Wschodniej. Mamy centrum usług globalnych w Krakowie z 160 miejscami pracy, których będzie w przyszłości jeszcze więcej. Westinghouse zatrudnia przy projektach jądrowych około 2000 ludzi na budowie. Można ich potem przenosić z Polski do innych projektów, więc jest to wspaniała perspektywa kariery w branży. Najpierw ma powstać sześć reaktorów w Polsce, potem pięć na Ukrainie. Ich terminarze zaczynają się na początku lat trzydziestych i trwają do początku czterdziestych. Reaktor słoweński ma ruszyć do pracy mniej więcej wtedy, kiedy pierwszy polski. Czeski reaktor będzie trochę później. Z wielu względów to bardzo dobrze, bo możemy zaplanować dostawy. Będziemy mieć jednego dostawcę lub producenta wyspecjalizowanego w zapewnieniu określonych modułów. Będziemy umożliwiać kadrom specjalizację, doskonalenie się w określonych aspektach i zbierać ich razem. Generalnie zatrudniamy całkiem sporo lokalnych inżynierów, nie sprowadzamy kadr, bo to nie jest podejście praktyczne. Możemy stworzyć lokalny rynek dla energetyki jądrowej. Razem z żoną przeprowadzamy się do Warszawy tej wiosny. Oto jak bardzo jesteśmy zaangażowani. Jesteśmy partnerem godnym zaufania dla Polski. Budujemy stabilną obecność w tym kraju na długi czas.

To samo można usłyszeć od francuskiego EDF. Dlaczego Polska miałaby wybrać Westinghouse?

Mamy najbezpieczniejszy reaktor na świecie z pasywnym systemem bezpieczeństwa. Nie wymaga pracy operatora w razie incydentu. Jeszcze jeden reaktor potencjalnie ma taki system, ale to WWER z Rosji.

Mają Państwo nawet biuro w tym samym budynku, co Polskie Elektrownie Jądrowe (spółka skarbu odpowiedzialna za atom w Polsce – przyp. red.). W celu rozpoczęcia budowy muszą Państwo zostać wybrani jako partner technologiczny. Wtedy pojawi się zapotrzebowanie na model finansowy. Jak może wyglądać i jaka będzie w nim rola Westinghouse?

Jeżeli rząd polski wybierze elektrownię z reaktorami AP1000, rząd amerykański przedstawi w sierpniu model finansowy zakładający udział kapitałowy oraz inwestycje. Waszyngton pracuje teraz z Warszawą przy tym zagadnieniu, ale my nie jesteśmy częścią tych rozmów. Rozważamy w jaki sposób moglibyśmy zostać inwestorem finansowym, ale jeśli do tego dojdzie, to będzie mały udział, nie całe 49 procent. Są banki inwestycyjne, inwestorzy przemysłowi, fundusze emerytalne z którymi rozmawiamy. Po rozpoczęciu pracy komercyjnej jest wspaniała możliwość pozyskiwania środków od podmiotów zainteresowanych dywidendą z produkcji. Spółki energetyczne to wspaniały przykład takiej działalności. Zgodnie z porozumieniem międzyrządowym mamy 18 miesięcy na przedstawienie raportu na temat koncepcji (Concept Execution Report) zawierający pakiet finansowania i Front End Engineering Design z wyliczeniami kosztów, czyli do czerwca. To badanie jest w stu procentach finansowane przez Amerykanów, w 70 procentach przez rząd i 30 przez Westinghouse. Koszt tego badania to 10 mln dolarów. To nasza inwestycja w polski projekt jądrowy.

Czy przewidują Państwo wpływ potencjalnych zmian politycznych w Polsce na ten projekt?

Mirosław Kowalik: Skupiamy się na przedstawieniu solidnej propozycji. To punkt wyjścia do przekonywania kogokolwiek i nasz cel. Wierzymy, że energetyka jądrowa odegra ważną rolę w planie europejskim dojścia do neutralności klimatycznej w 2050 roku. Są dobre perspektywy, aby biznes nuklearny stał się elementem polityki klimatycznej, tak jak w projekcie taksonomii Unii Europejskiej przedstawiony przez Komisję Europejską. Według Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku energetyka jądrowa jest niezbędna do zapewnienia czystych i bezpiecznych dostaw energii. To projekt strategiczny dla Polski w interesie wszystkich sił politycznych.

Jaki będzie następny kamień milowy?

Joel A. Eacker: Oczywiście jest to wybór technologii. Potem licencjonowanie reaktora i zatwierdzenie lokalizacji. To krytyczna ścieżka w ramach terminarza projektu.

Jeśłi oferta zostanie przedstawiona w sierpniu, kiedy nastąpi wybór w Polsce?

Mirosław Kowalik: Pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski mówił o wrześniu. Widzimy wspaniałą współpracę polskich ustawodawców na rzecz przygotowania najlepszych regulacji na rzecz bezpieczeństwa nuklearnego. Jakiekolwiek opóźnienia polskiego procesu decyzyjnego będą wyzwaniem dla celu budowy pierwszego reaktora w 2033 roku. Obecnie uważamy go za wyzwanie, ale możliwe do zrealizowania.

Jakie mogłyby być konsekwencje opóźnienia w Polsce?

Joel A. Eacker: Największe ryzyko dla całego terminarza dotyczy przekonania regulatora, czyli Państwowej Agencji Atomistyki, że nasz reaktor będzie bezpiecznie działał w Polsce. Natomiast udało się to już w Ameryce, Azji i Europie.

Co z małymi reaktorami modularnymi SMR?

Nie ma reaktorów SMR z licencją w Europie czy Ameryce. Jest szereg potencjalnych dostawców. Nawet Westinghouse ma własny projekt SMR. Póki co nie skupiamy się na nim. Chciałbym najpierw zobaczyć SMR z licencją gdzieś na świecie.

Czy jest to możliwe przed 2033 rokiem?

Historia pokazuje, że odpowiedź brzmi: „nie”. AP1000 potrzebował dekady na licencjonowanie. Według mojej wiedzy jest mało projektów SMR przedstawiających dokumenty potrzebne do uzyskania licencji. Duże reaktory pracują w odosobnieniu. SMR-y mają stać w centrach populacji. Nikt nie stworzył dotąd regulacji pozwalających się do tego odnieść. Potrzebny jest czas do ich stworzenia. Nasz mikroreaktor o mocy 5 MW ma także pracować w odosobnieniu. Będziemy jednak mimo to potrzebować i tak do siedmiu lat na uzyskanie licencji, by potem móc go załadować na ciężarówkę i wykorzystać w jakiejś odległej lokalizacji, w której brakuje energii. Skupiamy się zatem na tym mikroreaktorze i AP1000. Rozmawiamy oczywiście o SMR, ale warto przed taką dyskusją najpierw zapytać dostawców technologii SMR ile mają kontraktów.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik