Wójcik: Pozorowane sankcje wobec Rosji

19 marca 2014, 13:13 Atom
Teresa Wójcik

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

Triumfujący Władimir Putin ogłosił 18 marca w Dumie aneksję Krymu. Kilka godzin po tym, jak Barack Obama ogłosił sankcje Stanów Zjednoczonych  – zablokowanie wiz dla 11 rosyjskich i ukraińskich ludzi Putina i zamrożenie ich aktywów na Zachodzie.

W tej próbie sił Biały Dom wydaje się słabszy, choć zapowiadał mocną presję na Kreml, mającą zmusić Moskwę do deeskalacji niebezpiecznie wzrastającego napięcia. Przyłączenie Krymu do Rosji to być może dopiero początek konfrontacji z Zachodem, retoryka Putina świadczy, że prezydent Rosji rozpoczął próbę sił. „Nasi zachodni partnerzy na czele z USA w swojej polityce nie uznają prawa międzynarodowego, uznają prawo pistoletu. Uwierzyli w swoją wyjątkowość  i prawo do decydowania o losach świata” – mówił prezydent Rosji w przemówieniu wyprzedzającym podpisanie aneksji Autonomicznej Republiki Krymu.

To tyle, jeśli chodzi o retorykę Kremla, ale w gruncie rzeczy sankcje amerykańskie i Unii Europejskiej Moskwa potraktowała z kpinami i szyderstwem. Jeden z listy „dotkniętych” sankcjami UE, doradca Putina Władysław Surkow powiedział, że „sankcje unijne są niczym, nie stanowią żadnego problemu. To cos takiego jak filmowy Oskar za drugoplanową męską rolę w filmie.”  Deputowani do Dumy i Rady Federacji zgodnie oświadczyli, że wszyscy chcą, aby wobec nich Zachód zastosował sankcje przyjęte 17 marca. Zarówno te ogłoszone przez prezydenta USA Baracka Obamę, jak i przez Brukselę. Nie można więc odmówić racji licznym Republikanom atakującym Obamę za ustępliwość wobec Rosji. Taką samą, jaką Chamberlain zaprezentował w Monachium wobec Niemiec i Hitlera. Wall Street Journal ocenił, że sankcje Obamy są gorzej niż bezużyteczne, ponieważ będą przez świat odczytane, jako dowód słabości USA. Republikański senator z Arizony, John McCain oświadczył, że sankcje tak naprawdę odnoszą się do siedmiu tylko funkcjonariuszy rosyjskich i to z drugiego szeregu. A to obecnie nie ma żadnego znaczenia. Republikanie są zgodni – Rosja wraca do polityki imperialnej i właśnie rozpoczęła drugą Zimną Wojnę.

Jakie są ostateczne polityczne cele Putina – próbują zgadywać analitycy i przywódcy Zachodu z Japonią włącznie. Na pewno wzrost napięcia między Kremlem a Zachodem kładzie się cieniem na drugiej turze negocjacji nuklearnych z Iranem, które rozpoczęły się w Wiedniu. Nie mają one bezpośredniego związku z agresją wobec Ukrainy, ale ich sukces zależy od solidarności i jednomyślności pięciu stałych członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, w tym Rosji i Niemiec. Rosja wyraźnie pokazuje, że przestaje jej zależeć na współpracy z Zachodem, a gdyby to nawet nie do końca było zgodne z jej interesem gospodarczym – to chyba nie ma, co liczyć, aby Moskwa naciskała na Teheran i skłaniała go do ustępstw. A Niemcy…Niemal codziennie dowiadujemy się o kwitnącej współpracy gospodarczej niemiecko-rosyjskiej. To nie tylko uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu. To wspólne interesy wielkich koncernów niemieckich i rosyjskich, interesy o wartości setek miliardów euro. Nie jest tajemnicą, że dzięki niemieckim gigantom – BASF, RWE i wielu innym – Gazprom wbrew zapowiedziom o dywersyfikacji dostaw węglowodorów i wbrew przepisom UE dąży do stania się monopolistą w Niemczech, Holandii i kilku innych krajach, tak jak już jest w Bułgarii, krajach bałtyckich i częściowo w Polsce, Słowacji i na Węgrzech. Mimo wstrzymania akceptacji Brukseli dla projektu South Streamu, rosyjsko-europejskie konsorcjum (z udziałem m.in. ENI) właśnie zainwestowało 2 mld euro na rozpoczęcie morskiej części tego gazociągu.

Prawdziwe sankcje wobec Rosji są trudne do pogodzenia z interesami wielkich firm europejskich, także tych zbrojeniowych we Francji i banków w Wielkiej Brytanii. I nic dziwnego, ze debata w Brukseli nad tymi sankcjami była – mówiąc językiem dyplomatów – szczera, a według przecieków po prostu bardzo burzliwa.

Zgodzono się na pominięcie w sankcjach sektora energetycznego, co byłoby najbardziej dla Rosji dolegliwe. Polski ekspert, który chciał pozostać anonimowy, powiedział nam, ze zastosowane sankcje są pozorowane, ogłoszone głównie dla opinii publicznej, jako dowód, ze UE coś zrobiła dla obrony suwerenności i integralności Ukrainy. Co naprawdę dzieje się za kulisami obecnego konfliktu – to ważna i pilnie strzeżona tajemnica – przekonuje nasz rozmówca.  Nawet nie możemy być pewni, ze konta tych 21 rosyjskich i krymskich polityków naprawdę zostaną zamrożone, może to być bardzo niewygodne dla banków.

Tymczasem napięcie między Rosją, a Zachodem po przyłączeniu Krymu do Rosji, rośnie i coraz trudniej chyba będzie powstrzymać drugą Zimna Wojnę. Nawet, jeśli po wiceprezydencie Bidenie do Polski i innych krajów najbardziej zagrożonych przez Moskwę przybędzie prezydent Obama. Co innego, gdyby pojawił się nowy Ronald Reagan.