Wojna cenowa zatrzymała sprzedaż rosyjskiej ropy w Europie

19 marca 2020, 14:15 Alert
Tankowiec Shutterstock
Tankowiec. Fot. Shutterstock

Ropa Urals od dwóch tygodni nie może znaleźć nabywców, pomimo tego, że traderzy zaoferowali na nią duże zniżki – informuje Reuters.

Handlowcy nie mogą znaleźć klientów na Urals

Największy trader ropy na świecie, firma Trafigura oferowała 3,35 dolarów zniżki na baryłce ropy Urals wobec Brent (około 23 dolary) na dostawy w dniach 30 marca – 3 kwietnia. Nie znalazł jednak nabywcy. Również szwajcarska spółka Glencore próbowała sprzedać 100 tys. ton ropy Urlas w dniach 4-8 kwietnia ze zniżką 3,8 dolara. Również nie udało znaleźć się nabywcy na nią. Takim samym wynikiem skończyła się próba sprzedaży rosyjskiej ropy przez Total, który zaoferował 3,3 dolara rabatu.

W wyniku nie sprzedania rosyjskiej ropy, handlowcy wydzierżawiają tankowce, które będą pełnić funkcję pływających magazynów. Ropa będzie magazynowana do czasu polepszenia sytuacji cenowej na świecie.

Sytuacje może zmienić jedynie wprowadzenie znacznych rabatów na gatunek Urals. To może okazać się trudne. Arabia Saudyjska oferuje swoją ropę w kwietniowych kontraktach futures ze zniżką 6-8 dolarów względem ropy Brent. Przy cenie Brent na poziomie 25 dolarów, koszt arabskiej ropy spada poniżej 18 dolarów za baryłkę. Gatunek Urals, który jest ropą kwaśną z dużą zawartością siarki, tradycyjnie sprzedawany jest 2-3 dolary poniżej rynkowej ceny Brent.

Historyczne minima

Według dziennika Wiedomosti, cena rosyjskiej ropy na aukcjach 18 marca spadła o 22 procent do 18,64 dolara za baryłkę. Tak niska cena notowana była w lutym 2002 roku.

Oznacza to, że w przypadku wprowadzenia większych rabatów na tą ropę, jej produkcja na wielu rosyjskich polach naftowych, szczególnie tych nowych, może być nieopłacalna. Opłacalne pozostaje wydobycie w znanych już i eksploatowanych aktywach. Jednak te powoli się wyczerpują, a pochodząca z nich ropa jest coraz gorszej jakości.

Na tak gwałtowną obniżkę ceny Uralsa wpływa fiasko porozumienia naftowego i rozpoczęcia nowej wojny cenowej przez Arabię Saudyjską. Saudi Aramco, największy koncern wydobywczy świata zapowiedział, że od pierwszego kwietnia będzie zwiększał swoją produkcję ropy. Produkcja wrośnie z ok. 9,6 mln baryłek do 12,3 mln baryłek dziennie. Pozostali producenci z kartelu OPEC również zapowiedzieli zwiększanie produkcji: ZEA o milion baryłek ropy, Kuwejt o 300 tys. baryłek ropy dziennie. Nigeria również planuje wzrost wydobycia o 700 tys. baryłek ropy dziennie.

Przy niskim popycie spowodowanym pandemią koronawirusa, na rynku pojawia się znaczna nadpodaż surowca. Duża część państw wprowadziła restrykcje w podróżach wewnętrznych oraz zagranicznych, zamknięte zostały granice oraz anulowane zostały loty krajowe i międzynarodowe.

Mariusz Marszałkowski

Jakóbik: Wojna cenowa wesprze gospodarkę Polski dotkniętą koronawirusem (ANALIZA)