Wspólny rynek energii i „fetysz dekarbonizacji”. Perspektywy dla Polski i Europy (RELACJA)

20 września 2017, 13:15 Atom
elektrownia-weglowa-zagrozenia

Jak różnią się miksy energetyczne poszczególnych państw oraz jakie są perspektywy dla rozwoju gazu i atomu – o tym dyskutowali uczestnicy panelu „Perspektywy wspólnego rynku energii”, który odbył się w ramach konferencji Nafta Gaz Chemia 2017.

Moderatorem panelu była Justyna Piszczatowska, wydawca portalu wysokienapiecie.pl.

Bartosz Bieliszczuk, analityk ds. polityki energetycznej w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych, podał przykład Skandynawii. Norwegia, będąca eksportem surowców, adaptuje przepisy UE, zaś Rosja, będącą istotnym dostawcą gazu, nie przyjmuje reguł UE, co pokazuje śledztwo antymonopolowe. Różnice w UE widać na przykładzie Polski i Niemiec. – Polska chce rozwijać atom, a Niemcy się z niego wycofują. Polska chce zahamować budowę Nord Stream 2, a Niemcy chcą go budować – powiedział.

Zwrócił uwagę, że „na tle UE wdać także różnice w polityce dekarbonizacji”. – Wspólnym punktem Polski, Niemiec i Skandynawii może być niskoemisyjny transport na drogach, jak i na morzu. Dekarbonizacja w transporcie to wyzwanie nie tylko dla Polski, ale także dla Niemiec – stwierdził. Dodał, że chodzi nie tylko o elektromobilność, ale także o rozpowszechnienie gazu w transporcie.

Dodał, że wybór gazu dla elektrowni ZEDO PGE może być sygnałem, że polski miks energetyczny powoli się zmienia. Dodał, że są kalkulacje pokazujące, że udział gazu oraz atomu w miksie energetycznym będzie rosnąć.

Dania uczy dywersyfikacji

Jeppe Danø, dyrektor ds. rynku z Energinet.dk powiedział, że zadaniem jego spółki jest dobre funkcjonowanie gazu na rynku. – Rozumiemy Polskę, że jedno źródło dostaw gazu to za mało. W Danii mieliśmy tylko jedno źródło dostaw gazu, z własnych złóż na morzu. Niedawno mamy także dostęp do rynku niemieckiego. Odkąd mamy dwa źródła, ceny surowca spadły. Z naszej perspektywy widzimy, jak ważne jest mieć dwa źródła dostaw. Polska jest zależna od dostaw gazu z Rosji i może skorzystać na dywersyfikacji, podobnie jak Dania. Nasz kraj jest dobrze umiejscowiony, między dostawcą jakim jest Norwegia a rynkiem Europy Wschodniej, który się rozwija – powiedział.

Według niego „Baltic Pipe może obniżyć koszty utrzymania infrastruktury gazowej w Danii oraz ceny surowca”. Przypomniał, że rządy oby krajów zawarły memorandum dotyczące budowy Baltic Pipe.

Podkreślił, że jest to brakujące ogniwo między rynkami Europy Zachodniej a Europy Wschodniej, gdzie gaz będzie przepływał z północy na południe. Pytany o koszty powiedział, że w budżecie Energinet.dk przedstawił kalkulacje taryf. – Dania finansuje połączenie z Norwegii do Polski. Dania finansuje wpinkę (tie-in) do systemu, system rozbudowy gazociągów w Danii oraz tłocznie gazu – powiedział. – Nie potrzebujemy wsparcia finansowego Norwegii, choć  byłoby mile widziane – stwierdził. Dodał jednak, że gaz to paliwo przejściowe, które może dać czystsze powietrze tu i teraz, a w przyszłości może być pomostem między paliwami kopalnymi a zieloną energią.

Więcej wiatru

Pytany o atom powiedział, że w Danii kluczowym zadaniem jest przejście do energii wiatrowej ok. 40-50 proc. energii pochodzi z farm wiatrowych. Wyzwaniem z jakim sobie poradziliśmy to optymalizacja z sieciami elektroenergetycznym. Jak powiedział redukcja kosztów dzięki nowym technologiom dają dużą szansę na redukcje kosztów.

Marcin Bortkun, prezes Polsko-Norweskiej Izby Handlowej powiedział, że Norwegia realizuje 31 proc. rocznego zapotrzebowania na gaz w UE.  Dodał, że realizacja Baltic Pipe to szansa na sprzedaż surowca z Norwegii na nowym rynku. Powiedział, że zgodnie ze wstępnymi wyliczeniami koszt inwestycji to 1,6 mld koron. – Nie wiadomo jednak, kto za to zapłaci. Z jednej strony chcą sprzedać gaz, a z drugiej z rezerwą odnoszą się do finansowania. Norwegia eksportuje trzy razy więcej energii, niż sama jej potrzebuje – powiedział. Gaz z punktu widzenia bezpieczeństwa nie jest najważniejszym surowcem. – Trafia głównie do przemysłu i zabezpiecza ok. 15 proc. potrzeb energii. Energia elektryczna produkowana jest z 95 proc. z elektrowni wodnych, a 3 proc. z wiatru. Cena energii jest znacznie niższa niż w Polsce – wyliczał Bortkun.

Simon Irish, prezes Terrestrial Energy, mówił o szansach wykorzystania małych reaktorów modułowych. Pytany przez moderatora, czy małe reaktory modułowe są szansą dla takich krajów jak Polska, powiedział że zaletą są koszty, sięgające miliarda, a nie wielu miliardów dolarów. – Partnerzy są w stanie zaryzykować. Firma jest w stanie zbudować reaktor w pięć lat, a przez kolejne lata można dobudowywać nowe reaktory – powiedział.

Artur Różycki, dyrektor departamentu strategii, rozwoju i innowacji w spółce Energa SA. Pytany o technologię powiedział, że jeśli chodzi o moce 200 MW to reaktor ten nie jest mały, ale jest pytanie o miejsce w systemie. – Chodzi o koszty: czy nie lepiej będzie budować dużą elektrownię jądrową? – pytał. Zaletą, jak powiedział, jest mniejszy koszt. Powiedział, że należy się temu przyjrzeć, a „perspektywy są zachęcające”. Dodał, że Polska powinna reagować na trendy, ale ich realizacja powinna być oparta na bezpieczeństwie dostaw.

OZE tak, ale…

Różycki powiedział także, że  należy tak planować system energetyczny, aby dawał bezpieczeństwo i akceptowalne ceny energii. Dodał, że Polska powinna opierać się na konwencjonalnych zasobach i OZE, ale pod warunkiem, że będą one kontrolowane np. poprzez nowe technologie i magazynowanie energii.

Podkreślił, że Energa będzie inwestować w OZE pod warunkiem, że pochodząca z nich energia będzie przewidywalna.

Poseł PiS Marek Suski, przewodniczący sejmowej Komisji Skarbu i Energii, powiedział  że polska energetyka nastawiona jest na węgiel, a w UE jest „fetysz dekarbonizacji”. – Bruksela chce, aby Polska przyspieszyła likwidację węgla z polskiej energetyki – stwierdził. – Pytaniem jest czy celem jest obniżanie emisji czy dekarbonizacja – dodał.

Stwierdził także, że w „porozumieniu z Kioto mówiono o pochłanianiu, a UE to odrzuca”. Dodał, że cele UE oparte na dekarbonizacji są w Polsce nie do zrealizowania. Dodał, że dzięki naszym zasobom leśnym bilans emisji CO2 mamy ujemny. – Polska i inne kraje UE mają także zasoby geotermalne – powiedział. Podkreślił także, że Nord Stream 2 to „narzędzie szantażu politycznego”, a aby mu przeciwdziałać Polska wybudowała gazoport. Dodał, że Polska musi szukać innowacji. Wymienił wśród nich elektromobilność oraz atom.

Perspektywy bezpieczeństwa energetycznego Polski (RELACJA)