Bojanowicz: Rosyjskie tankowce – lodołamacze są narzędziem podboju Arktyki

8 lutego 2017, 13:00 Energetyka
Lodołamacz Fennica Shell Lodołamacz Fennica. Fot. Shell

Agnieszka Roma Bojanowicz pisze o tym, w jaki sposób Rosjanie używają energetyki do zwiększania obecności w Arktyce.

Rosja rozpoczęła nowy etap podboju Arktyki – otwarto niedostępną w okresie zimowym Północną Drogę Morską. Łączy ona na stałe syberyjskie porty z portami Azji Wschodniej. Na początku lutego pierwszy na świecie lodołamacz – tankowiec LNG klasy ARC7 przybył do belgijskiego portu Zeebrugge. Jednostka powstała w ramach projektu „Jamał LNG” na specjalne zamówienie rosyjskiej spółki Novatek. Po załadowaniu niewielkie ilości skroplonego gazu 4 lutego opuściła port i wyruszyła na Półwysep Jamał kończąc w ten sposób próby na otwartym morzu.

Jeszcze w zeszłym roku możliwość korzystania zimą z drogi morskiej biegnącej wzdłuż północnych granic Eurazji łączącej Stary Kontynent z obszarami położonymi na Oceanie Spokojnym wydawała się mało realna. Wielu analityków zwracało uwagę na ogromne ryzyko dla żeglugi przez Północną Drogę Morską związane przede wszystkim z występowaniem na tym obszarze ogromnych połaci lodu arktycznego. Przez 8 do 9 miesięcy w roku zalega on na całej tej trasie, tak że jej pokonanie wymaga użycia lodołamaczy. Z tego powodu możliwość wykorzystania tej morskiej linii komunikacyjnej dla celów komercyjnych, jak choćby transportu syberyjskiego LNG do Azji Wschodniej była mocno ograniczona. Zarówno z przyczyn technicznych jak i ekonomicznych.

Nowy początek, nowe możliwości

Sytuację zmieniło zwodowanie w południowokoreańskiej stoczni Daewoo Shipbuilding Marine Engineering (DSME) nowego lodołamacza klasy ARC7. Ten unikalny statek o pojemności 170 tysięcy m³, został zaprojektowany tak, aby wytrzymać niskie temperatury nawet do minus 50 stopni Celsjusza. Jest to możliwe dzięki stworzonej specjalnie na potrzeby tego projektu technologii antyoblodzeniowej. Różne źródła podają, że płaski dziób jednostki ułatwia kruszenie lodu o grubości od 1,2  do ponad 2 metrów. Wszystkie wymienione rozwiązania techniczne bardzo ułatwiają poruszanie się w rejonie świata skutym lodem przez około 300 dni w roku.

Nowy gazowiec jest kolejnym elementem wspieranego przez prezydenta Władimira Putina Projektu Jamał. Zaangażowane są w niego trzy spółki: rosyjski Novatek posiadający 60 % udziałów oraz francuski Total i chiński CNPC z udziałami po 20 % każdy. W nawiązaniu do wieloletniej współpracy z francuskim koncernem, pierwszy statek typu ARC7 nazwano imieniem Christophe’a de Margerie, dyrektora wykonawczego spółki Total, który w 2014 roku tragicznie zginął w katastrofie lotniczej na moskiewskim lotnisku.

Głównym zadaniem Projektu Jamał jest eksploatacja położonego na Półwyspie Jamał złoża Jużno-Tambejskoje oraz budowa zakładu zdolnego do wytwarzania 16,5 mln ton LNG rocznie. W dużym stopniu produkcja gazu będzie kierowana na rynki dalekiego Wschodu. W 2015 roku Rosjanie podpisali dwudziestoletni kontrakt z firmą Fluxys Belgia, operatorem terminalu LNG w Zeebrugge. Zgodnie z zapisami umowy, przez belgijski port przeładowanych ma być do 8 mln ton LNG rocznie, co znacząco wesprze całoroczne dostawy rosyjskiego błękitnego paliwa Zatoki Jamalskiej na rynki Azji i Pacyfiku. Dzięki otwarciu Północnej Drogi Morskiej latem czas niezbędny do przetransportowania LNG z Jamału do Chin, czy Japonii skróci się z około 48 dni do 14-16 dni. Zimą, nawet jeśli żegluga na wschód będzie nazbyt utrudniona, tankowiec dowiezie skroplony gaz do belgijskiego protu przeładunkowego w Zeebrugge, w którym LNG zostanie przeniesiona do konwencjonalnego gazowca. Dzięki temu zabiegowi podróż klasyczną drogą przez Kanał Sueski do Wschodniej Azji będzie trwała zaledwie 25 dni.

Wszystkie drogi prowadzą do … Chin

Uruchomienie Północnej Drogi Morskiej ma na celu zmniejszenie uzależnienie Rosji od sprzedaży gazu rurociągami do Europy, która w ciągu najbliższej dekady może znacząco ograniczyć swoje zamówienia. Zdaniem przedstawicieli Gazpromu, głównego gracza na rosyjskim rynku gazowym, w ciągu nadchodzących 12- 15 lat Azja stanie się głównym odbiorcą rosyjskiego błękitnego paliwa, a dzięki Projektowi Jamał Rosja podwoi swój udział w rosnącym światowym rynku gazu skroplonego. Całkowita roczna produkcja LNG w syberyjskiej przetwórni ma wynieść 16,5 mld ton, co stanowi pokrycie ponad 80% rocznego zapotrzebowania Chin do 2021 roku.

Powoli kończy się budowa pierwszego zakładu, który ma rozpocząć produkcję LNG do końca bieżącego roku. Ponad 95 procent oczekiwanej wydajności jamalskiego wytwórni została już sprzedana w formie piętnasto-dwudziestoletnich kontraktów głównie klientom z Azji i Europy.

Ekonomia wpiera ekologię

Wart 27 mld USD Projekt Jamalski wspierany przez prezydenta Władimira Putina ma szanse stać się motorem napędowym rozwoju północnych regionów Rosji, tak ważnym dla jej gospodarki. Udział północnej Syberii w rosyjskim PKB i eksporcie szacuje się na ok. 20 proc. Dodatkowo rozwój produkcji i transportu LNG posłuży pogłębieniu kontaktów handlowych z Azją. Zwłaszcza z Pekinem, z którym Moskwa współpracuje przy tworzeniu nowego, w tym przypadku mroźnego Jedwabnego Szlaku.

Perspektywa uruchomienia Północnej Drogi Morskiej odkrywa nowe możliwości poszukiwań i eksploracji arktycznych węglowodorów kopalnych. Zdaniem wielu specjalistów w tym rejonie może znajdować się od 13 do 20 proc. nieodkrytych jeszcze światowych złóż ropy naftowej oraz 30 proc. złóż gazu ziemnego, a także bogate rezerwy platyny, złota i cyny. W perspektywie wyczerpujących się zasobów konwencjonalnych Arktyka staje się bardzo łakomym kąskiem, na który ochotę mają nie tylko Rosjanie, ale i Amerykanie, Kanadyjczycy, Norwegowie, i inni.

Zwiększone wydobycie i podaż gazu może paradoksalnie pozytywnie wpłynąć na procesy zmiany klimatu, jak choćby zmniejszanie się czapy lodowej na Biegunach. Paradoksalnie ponieważ zwiększona podaż taniego błękitnego paliwa pomoże zmniejszyć zużycie węgla w energetyce, a co za tym idzie ograniczyć emisję dwutlenku węgla odpowiedzialnego za efekt cieplarniany i zanikanie czap lodowych na Biegunach.

Ekspansja przez militarne zasiedzenie

Rosja jest jedynym krajem arktycznym, który realnie może kontrolować sytuację w tym regionie. Równolegle z rosnącą aktywnością gospodarczą i eksploracyjną wzrasta aktywność militarna Moskwy w tym regionie. Obecnie wzdłuż całego arktycznego wybrzeża znajduje się m. in. 10 stacji poszukiwawczo-ratunkowych, kilkanaście portów i lotnisk. Rosja stworzyła również nowy, odrębny Okręg Wojskowy Floty Północnej, w skład którego wchodzą nie tylko liczne okręty i jednostki lotnictwa, ale również specjalnie szkolona i wyposażona do walki w Arktyce brygada piechoty morskiej oraz przybrzeżna tarcza antyrakietowa. Wszystkie te działania wzbudzają ogromny niepokój w społeczności międzynarodowej. Mówi się wprost o „rosyjskiej militaryzacji Arktyki”.  Zdaniem amerykańskiego Sekretarza Obrony, James’a Mattis’a, działania Moskwy w tym rejonie mają charakter „agresywny”.