font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz Ropa 15 lipca, 2016 godz. 12:15   
REDAKCJA

Stępiński: Rok od porozumienia nuklearnego Iran zalewa świat ropą

Iran

KOMENTARZ

Piotr Stępiński

Redaktor BiznesAlert.pl

Rok temu, 14 lipca, w Wiedniu Iran oraz pięć krajów Rady Bezpieczeństwa ONZ (USA, Chiny, Rosja, Francja i Wielka Brytania) i Niemcy podpisało porozumienie, w którym ustalono warunki zniesienia sankcji gospodarczych wobec Teheranu w zamian za gwarancje utrzymania cywilnego charakteru jego programu energetyki jądrowej.

Wtedy też zniesiono wszelkie obostrzenia związane z irańskim programem jądrowym. W Wiedniu podpisano międzynarodowe porozumienie dotyczące kontroli irańskiego programu jądrowego, które stało się podstawą do zniesienia 16 stycznia tego roku części nałożonych przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską. Otwiera to przed Teheranem możliwość powrotu na rynek naftowy i odzyskanie wcześniej posiadanych w nim udziałów.

Po decyzji o zniesieniu sankcji, na działania Iranu nie trzeba było długo czekać. Kilka dni po tym wydarzeniu, z wizytą do Grecji udał się prezydent Iranu Hassan Rouhani. Podczas jego wizyty podpisano pierwszą od czasu zniesienia sankcji umowę na dostawę irańskiej ropy do Europy.

Już wówczas eksperci sygnalizowali, że fakt zniesienia sankcji może doprowadzić do powrotu perskiego surowca na europejski rynek, ze szkodą dla dotychczasowych udziałowców. W tym kontekście zwracano uwagę, że skład chemiczny irańskiej ropy jest zbliżony do rosyjskiej ropy marki Urals, która trafia do rafinerii we wschodniej części Starego Kontynentu, w tym także do Polski.

Jak pokazuje przykład podpisanej niedawno przez Grupę Lotos umowy na dostawy 2 mln ton irańskiej ropy, także Polska rozpoczyna wykorzystywać dywersyfikację źródeł dostaw surowca. Inny polski koncern naftowy – PKN Orlen – również nie wyklucza możliwości zakupu perskiego surowca i to pomimo przedłużonego niedawno kontraktu z Rosnieftem na dostawy paliwa. Zdaniem prezesa rosyjskiej spółki Igora Sieczina, fakt pojawienia się bliskowschodniej ropy na rynku europejskim, w tym polskim, nie stwarza zagrożenia dla pozycji koncernu w tej części kontynentu, choć pokazuje, że dla Europy pojawiają się nowe możliwości.

Według ostatnich danych Iran wydobywa 3,8 mln baryłek dziennie, eksportując w tym czasie 2 mln baryłek. Teheran wielokrotnie podkreślał, że do 2021 roku chce zwiększyć eksploatacje do  5,8 mln baryłek dziennie. W tym kontekście warto przypomnieć, że Persowie zapowiedzieli przedstawienie międzynarodowym koncernom nowych kontraktów naftowych, które mają przyciągnąć ich do powrotu do projektów w sektorze ropy i gazu.

Również spółki działające nad Wisłą wyrażają chęć współpracy w Iran. Chodzi tutaj m.in. o PGNiG, które zamierza powalczyć o kontrakty serwisowe oraz koncesje na wydobycie węglowodorów. Pozytywnym sygnałem jest w wypowiedź ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego dla agencji Trend, w której stwierdził, że ,,nadal istnieje wielka przestrzeń do współpracy przy mniejszych kontraktach, głównie w sektorze usług: badań geologicznych, wydobycia, odwiertów i budowy oraz zarządzania infrastrukturą naziemną.”

Pozostając przy kwestiach energetycznych warto również odnotować, że Teheran oprócz ropy sygnalizował możliwość eksportu gazu ziemnego. Zarówno przez gazociągi jak i LNG. W przypadku pierwszej możliwości Iran rozważał wiele opcji. Pojawiła się koncepcja dostarczenia paliwa do Gruzji przez terytorium Armenii. W ostatnim czasie Teheran zaczął rozważać koncepcję powrotu do gazociągu Nabucco, który w założeniu miał dostarczyć gaz z regionu Morza Kaspijskiego, ze złoża Szach Deniz 2 w Azerbejdżanie, do państw europejskich z pominięciem Rosji poprzez Azerbejdżan, Gruzję, Turcję, Bułgarię, Węgry, Rumunię i Austrię. Iran rozważa również przyłączenie się do projektu Południowego Korytarza Gazowego.

Więcej: Reanimacja Nabucco? Iran może włączyć się w grę z Rosją o europejski rynek gazu

Najprostszym sposobem byłoby połączenie perskich złóż z budowanym na terytorium Turcji Gazociągiem Transanatolijskim (TANAP), przy czym poważną przeszkodę stanowią braki infrastrukturalne oraz brak środków na ewentualne ich uzupełnienie. Zwłaszcza, że jak pokazuje poniższa grafika nakłady inwestycyjne musiałyby być znaczne ze względu na lokalizacje irańskich złóż.

Problem związany z brakiem odpowiedniej infrastruktury odnosi się także do kwestii eksportu LNG. Nie pomagają również niskie ceny ropy, które przekładają się także na inwestycje wobec czego trudno jest się spodziewać, że projekt dostaw irańskiego gazu do Europy zostanie w najbliższym czasie zrealizowany.

Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że kraj Ajatollahów może w przyszłości stać się alternatywą dla dostaw paliwa na Stary Kontynent. Przypomnijmy, że według danych BP Teheran posiada największe na świecie zasoby gazu ziemnego – 34 bln m3.

Iran

Przez ten rok Iran okazał się atrakcyjnym partnerem inwestycyjnym oraz potencjalnym źródłem dywersyfikacji dostaw węglowodorów. Dochodziło jednak również do sytuacji, w której Teheran prezentował konfrontacyjną politykę. W marcu przeprowadził test rakiet balistycznych co spotkało się z wyrażeniem niepokoju m.in. przez Unię Europejską. Wówczas Wysoki Przedstawiciel UE ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa Federica Mogherini zapowiedziała, że w przypadku kolejnych tego typu prób sankcje na Iran mogłyby zostać przedłużone co oczywiście nie leżałoby w interesie Teheranu. Przypomnijmy również wydarzenia z maja br., kiedy to Iran zagroził blokadą cieśniny Ormuz, czyli jednego z najczęściej wybieranych szlaków dostaw ropy naftowej. Persowie już w przeszłości grozili tego typu działaniami w odwecie na nałożone w związku z realizacją programu atomowego sankcje gospodarcze. Te zapowiedzi nie zostały urzeczywistnione.

Nie zapominajmy również o tym, że w rozmowach o zamrożeniu wydobycia ropy, mających doprowadzić do wzrost cen surowca, Teheran pełnił rolę hamulcowego. Przypomnijmy, że 16 lutego w trakcie spotkania w Doha przedstawiciele Arabii Saudyjskiej, Kataru, Rosji oraz Wenezueli uzgodnili plan zamrożenia wydobycia surowiec na poziomie ze stycznia bieżącego roku. Iran deklarował, że nie jest zainteresowany przystąpieniem do wspomnianego paktu, gdyż chce odzyskać swoje udziały na rynku, które utracił w wyniku wprowadzenia międzynarodowych sankcji. Jak wówczas twierdzili przedstawiciele irańskiego resortu  ropy przystąpienie do wspomnianego porozumienia oznaczałoby, że ,,Teheran sam nakłada na siebie sankcje”.

Mijający rok od historycznego podpisania porozumienia nuklearnego podsumował również irański minister spraw zagranicznych Javad Zariff. Na swoim profilu na Twitterze stwierdził, że wspomniane wydarzenie było tryumfem dyplomacji. Wspomniane [ttwydarzenie otworzyło Teheranowi możliwość powrotu na rynek naftowy i nie tylko. Jednocześnie umożliwiło mu narzucenie swoich warunków gry. Czy Iran w pełni wykorzysta szansę zaoferowaną mu przez Zachód i czy nie nadużyje zaufania?