font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 22 września, 2014 godz. 9:34   

Jakóbik: Bruksela broni nietykalności Gazpromu w Europie

Wojtek Jakóbik

KOMENTARZ

Wojciech Jakóbik

Redaktor naczelny BiznesAlert.pl

Jak poinformował pb.pl, unijny regulator zawiesił postępowanie antymonopolowe wobec Gazpromu, zastrzegając jednocześnie, że nie zostało ono jeszcze zakończone. Powodem zawieszenia postępowania ma być kryzys na Ukrainie. Sprawę należy skomentować krótko i dosadnie.

To jasny sygnał, że ta firma jest nietykalna w Europie. Za decyzją stoi zapewne lobby francusko-niemieckie, a za nim lobby tamtejszych firm gazowych, które od początku wysyłają silne sygnały poparcia dla współpracy z Rosjanami pomimo ich polityki na Ukrainie. Inną politykę przyjął amerykański Exxon Mobil, który podporządkował się sankcjom Departamentu Skarbu USA i ogłosił zatrzymanie odwiertów w Rosji.

W przeciwieństwie do Polski, gdzie PGNiG realizuje obecnie spójną politykę wobec rosyjskiego dostawcy (widać to na przykładzie ostatniego, medialnego kryzysu gazowego), we Francji i Niemczech panuje samowola spółek energetycznych. Ogon merda psem, polityka zagraniczna tych państw jest wypadkową wytycznych rządu oraz prezesów spółek.

Argumenty obrońców decyzji Komisji Europejskiej to:

1. Z decyzją w tej sprawie należy poczekać do rozpoczęcia prac nowego składu tej instytucji. To bzdura, bo zawieszenie śledztwa jest właśnie przełomową decyzją podjętą prawdopodobnie właśnie dlatego, że nowa Komisja nie rozpoczęła jeszcze prac. Komisarzem ds. energii i klimatu zostanie Hiszpan Miguel Arias Canete. Hiszpania wspierała Polski pomysł Unii Energetycznej oraz lobbuje za uczynieniem z tego kraju hubu LNG, który może zapewnić alternatywne dostawy surowca dla całej Europy. Z kolei Jean Claude Juncker prawdopodobnie wsparł kompromis z Polską gaz za klimat, polegający na wymianie poparcia dla nowych celów klimatycznych przez Warszawę, w zamian za uwzględnienie w polityce Komisji postulatów Unii Energetycznej. Również nowy przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk mógłby przeć przeciwko takiemu jednostronnemu rozwiązaniu, Tymczasem nową komisarz ds. konkurencji odpowiedzialna za śledztwo zostanie Dunka Margethe Vestager z partii socjalistyczno-liberalnej, z kraju, który zamierza w 2050 roku w stu procentach opierać swój miks energetyczny na Odnawialnych Źródłach Energii a dyskusja o dostawach gazu z Rosji go nie dotyczy.

2. Upublicznienie śledztwa doprowadziłoby do dalszej eskalacji konfliktu i upolitycznienia postępowania. Ten argument jest również błędny i zgodny z oczekiwaniami Rosji. Retoryka Moskwy zakłada, ze wszelkie decyzje niezgodne z jej polityką energetyczną mają zostać uznane za upolitycznione. Dlatego Rosjanie (i niektóre kraje europejskie z obozu rosyjskiego) wysuwają takie oskarżenie w sprawie blokowania wyłączeń spod prawa antymonopolowego przeciwko odnodze Nord Stream – OPAL w Europie, budowy South Stream i – a jakże – w sprawie śledztwa antymonopolowego. Z tego względu argument obrońców Gazpromu jest nieaktualny. Należy również pamiętać o truizmie, że rosyjska polityka energetyczna jest upolityczniona a relacje biznesowe z Gazpromem to czysta polityka.

Komisja Europejska pokazuje swą decyzją, że Gazprom jest nietykalny w Europie. To idealny grunt pod zgniły kompromis, czyli gazową Jałtę, o której piszemy od miesięcy. Należy się zatem spodziewać, że Ukraina zostanie zmuszona do daleko idących ustępstw na rzecz Rosji w zamian za kruchą  stabilizację sytuacji na froncie. Być może dojdzie do belarusyzacji tamtejszego sektora gazowego. Ruchy te będą prawdopodobnie skoordynowane z propagandą „walki o pokój” znaną z historii relacji z Rosją sowiecką. Na Kremlu, w mediach rosyjskich i niektórych zachodnich, a nawet wśród uczestników Marszu Pokoju w Moskwie pojawia się slogan o partii wojny. Działa ona następująco: każdy kto popiera zdecydowaną politykę wobec Rosji, ten dąży do wojny w Europie. Przeciwko tak postawionej sprawie nie da się walczyć skutecznie. Stąd kapitulacja retoryczna w przemowach prezydenta Ukrainy Petro Poroszenki. Bodaj pierwszy użył tego sformułowania 4 września 2014 roku minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w odniesieniu do amerykańskich polityków, którzy popierają „partię wojny” na Ukrainie. Teraz powtarza się ono w kręgach opiniotwórczych na całym świecie. Pacyfistycznie nastawiona Europa czekała na taki wytrych.

Okazją do zatwierdzenia gazowej Jałty na Ukrainie będą trójstronne rozmowy KE-Ukraina-Rosja zapowiedziane na 26 września. W czarny poniedziałek 22 września Bruksela wysłała Rosji jasny sygnał, że jest miejsce na takie porozumienie. Czy nowa Komisja zdoła wycofać się z tej drogi donikąd? KE powinna upublicznić wyniki śledztwa, pierwotnie miało się to stać wiosną 2014 roku. Tymczasem podejmuje decyzję polityczną niezgodną z interesem współpracy energetycznej w ramach Unii Europejskiej.

AKTUALIZACJA: Przedstawiciel Komisji Europejskiej Cezary Lewanowicz dementuje informacje Reutersa i Pulsu Biznesu. Informuje, że „śledztwo nie zostało zawieszone a nawet nabiera tempa”. Zapytany przeze mnie o termin ujawnienia wyników odpowiada ezopową mową „po zakończeniu postępowania”. Na pytanie o termin jego zakończenia, milczy.