font_preload
PL / EN
Atom Energetyka OZE 15 lipca, 2015 godz. 11:48   

Strupczewski: Zielone organizacje antynuklearne przyznają, że energia jądrowa oznacza obniżenie kosztu energii elektrycznej o 12%

Elektrownia atomowa Atucha Argentyna Elektrownia atomowa Atucha w Argentynie

KOMENTARZ

Prof. Andrzej Strupczewski

Narodowe Centrum Badań Jądrowych

Przed tygodniem rząd Austrii wystąpił z protestem w sprawie budowy elektrowni jądrowych w Wielkiej Brytanii, twierdząc, że „ nie podlega dyskusji, że ogólny wpływ elektrowni jądrowych na środowisko jest negatywny” . Powody tego wystąpienia są jednak związane z interesami firm rozwijających energetykę odnawialną. Kilka dni przed wystąpieniem rządu austriackiego grupa 10 organizacji niemieckich i austriackich z firmą Greenpeace Energy na czele oświadczyła, że jest przeciwna budowie brytyjskich elektrowni jądrowych, bo… spowoduje to obniżenie cen energii elektrycznej w Niemczech o 12%. Grupa ta zamierza wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu przeciwko decyzji rządu brytyjskiego ustalającej długoterminowe ceny energii jądrowej i Komisji Europejskiej, która zatwierdziła te decyzję.

Firmy niemiecko-austriackie opierają się na wynikach studium zleconego przez nie same berlińskiemu instytutowi Energy Brainpool Institute, którego obliczenia wykazały, że elektrownie jądrowe „obecnie planowane” w sześciu krajach Unii Europejskiej ” mogą obniżyć ceny hurtowe energii elektrycznej w Niemczech o 11.8%.

Takie oświadczenie ze strony zwolenników OZE jest jaskrawo sprzeczne z wielokrotnie powtarzanymi przez Greenpeace twierdzeniami o wysokich kosztach energii jądrowej i konkurencyjności OZE. Firmy te jednak musiały uzasadnić, czemu wtrącają się w sprawy innego państwa i to tak odległego od Austrii i Niemiec jak Wielka Brytania, a stwierdzenie, że budowa elektrowni jądrowych godzi w ich zyski, jest takim uzasadnieniem.

Frazesów o korzyściach społecznych mających wynikać z wysokich cen OZE tym razem Greenpeace nie przedstawiał.

Tymczasem w Wielkiej Brytanii rząd podjął decyzję o zlikwidowaniu “zielonych” celów ustalonych poprzednio przez koalicję z liberalnymi demokratami, ponieważ odbiorcy energii muszą już obecnie płacić dodatkowo 1,5 miliarda funtów na subsydia dla farm wiatrowych, paneli słonecznych i instalacji spalania biomasy. Koszty farm wiatrowych stale rosną i wymykają się spod kontroli. Wg źródeł rządowych, projekty „zielone” będą w 2020 roku wymagały subsydiów 9 miliardów funtów szterlingów rocznie.  Oznacza to, że każde gospodarstwo domowe będzie musiało wtedy płacić dodatkowo 170 funtów szterlingów rocznie aby wspomagać odnawialne źródła energii. Kanclerz Osborne oświadczył, że tak wielkie wydatki oznaczają, że najwyższy czas ograniczyć nakłady na subsydia dla energii odnawialnej.

Podobne decyzje podjęto w innych krajach. W Czechach uchwałą parlamentu ograniczono wsparcie dla OZE od 1 stycznia 2014 roku, wprowadzając między innymi opodatkowanie instalacji słonecznych. W Hiszpanii w czerwcu 2014 roku rząd wprowadził ograniczenia subsydiów dla energetyki odnawialnej, co przynosi oszczędności około 2 miliardów euro rocznie.

W Holandii w 2011 roku wprowadzono zdecydowane zmiany w polityce energetycznej, z odcięciem wszelkich subsydiów dla farm wiatrowych na morzu, dla energii słonecznej i dużych instalacji spalania biomasy. Łączne subsydia dla OZE zostały zredukowane z 4 miliardów euro do 1,5 miliarda euro rocznie.

W Bułgarii parlament skasował w lutym 2015 r. subsydia dla energetyki odnawialnej, które powodowały deficyt około 1,5 miliarda euro rocznie i podnosiły cenę energii elektrycznej.

We Włoszech dekret z sierpnia 2014 roku zredukował taryfę za energię słoneczną, co spowodowało gwałtowny protest organizacji European Photovoltaic Industry Association.

Najbardziej decydowane kroki podjął rząd Australii. Premier Tony Abbott przerwał płacenie subsydiów dla energii wiatrowej  polecając by firma Clean Energy Finance Corporation (CEFC) natychmiast przerwała finansowanie nowych inwestycji w projekty energetyki wiatrowej. Firma ta ma na swym rachunku 10 miliardów USD, pochodzących ze składek podatników australijskich. Minister skarbu Joe Hockey, który w 2014 roku rozpoczął kampanię przeciwko wiatrakom stwierdzając , że są one „krańcowo brzydkie’  wydał już  odpowiednie zarządzenia odnośnie strategii banków australijskich.