font_preload
PL / EN
Alert EurActiv.pl 19 grudnia, 2016 godz. 13:15   
REDAKCJA

EurActiv.pl: UE będzie pilnować ukraińskiego gazu?

gazociąg gaz rurociąg infrastruktura gazprom fot. Gazprom

Ukraina zaprosiła do siebie unijnych obserwatorów. Mają dopilnować, by w kraju nie doszło tej zimy do kolejnego kryzysu gazowego wywołanego napiętymi relacjami z Rosją.

Dziś (19 grudnia) Naftohaz, ukraiński koncern gazowo-naftowy, poinformował, że zaprosił na Ukrainę unijnych obserwatorów. Mieliby oni nadzorować gazociąg, którym przez Ukrainę płynie gaz z Rosji.

Ukraińskie obawy

Naftohaz wyraził bowiem zaniepokojenie niedawnymi słowami rosyjskiego ministra energetyki Aleksandra Nowaka. Stwierdził on na początku bieżącego miesiąca, że tej zimy nie można wykluczyć trudności z dostawą gazu na Zachód.

Nowak komentował wówczas grzywnę w wysokości 6,6 mld dolarów nałożoną na Gazprom, rosyjski koncern gazowy, przez sąd gospodarczy w Kijowie. Rosyjska firma stwierdziła już, że nie zamierza płacić kary, jako że według niej kijowski sąd nie ma jurysdykcji w tej sprawie – Gazprom czeka na wyrok trybunału arbitrażowego w Sztokholmie.

Według Nowaka kijowski wyrok może oznaczać problemy w dostawie gazu. Obawia się on bowiem, że Ukraina może chcieć odebrać grzywnę w naturze i przejąć część błękitnego surowca płynącego na Zachód.

Powtórka kryzysów

Takie podejście zaniepokoiło z kolei ukraiński koncern. Według dziś wydanego oświadczenia, Naftohaz interpretuje słowa Nowaka jako przygotowania do wytworzenia kolejnego kryzysu gazowego w styczniu lub lutym 2017 r.

Rosja wywoływała już podobne sytuacje w latach 2006 i 2009. Odcinając lub ograniczając dostawy gazu na Ukrainę – a jako że jest to państwo tranzytowe, to również na Zachód – Moskwa z powodzeniem starała się wymusić podjęcie przez Kijów korzystnych dla siebie decyzji gospodarczych i politycznych.

Naftohaz sądzi, że Rosja szykuje się do podjęcia podobnego ruchu za miesiąc lub dwa. W przeciwieństwie do poprzednich kryzysów, tym razem jednak głównym celem miała być UE: Naftohaz uważa, że Gazprom chce wywrzeć na Unię presję w kwestii postępowania antymonopolistycznego przeciw niemu lub w kwestiach dotyczących gazociągów omijających Ukrainę.

Gazociągi i tranzyt

Gazprom jest obecnie w trakcie prac nad gazociągiem Nord Stream II. To rozbudowa poprzedniego gazociąg, Nord Stream, który omija Ukrainę (i Polskę) z północy, po dnie Morza Bałtyckiego, łącząc Rosję bezpośrednio z Niemcami.

Niedawna decyzja Komisji Europejskiej ws. Gazociągu OPAL pozwoliła Gazpromowi na spokojne kontynuowanie prac nad Nord Stream II. Możliwość wykorzystania przez Gazprom OPAL pozwoli firmie na łatwe dostarczanie gazu z Nord Stream II na południe Niemiec oraz do innych państw Europy Środkowej.

Jeżeli faktycznie tej zimy byłyby problemy w dostarczaniu gazu, to istnienie Nord Stream II i rozważanego połączenia gazowego Rosji z południem Europy przez Turcję, zyskałoby zwolenników. Zwłaszcza jeżeli, jak twierdzi Naftohaz, to Ukraina ma być przedstawiona za tworzącą problemy w dostawie gazu.

Obserwatorzy

„Naftohaz nigdy nie zawiódł w swoich zobowiązaniach tranzytowych, a Gazprom nigdy nie przedstawił dowodów na nasze rzekome naruszenia kontraktu w 2006 i 2009 r. Jednakże nasi rosyjscy odpowiednicy wykorzystywali tworzone przez siebie kryzysy do wspierania własnych interesów” – podkreślił prezes Naftohazu Andrij Kobolew.

Ukraińska firma zdecydowała się zaprosić unijnych obserwatorów, by w tym roku, w razie kłopotów, nie było wątpliwości, po której stronie leży wina. UE już jest mediatorem negocjacji kontraktu gazowego między Ukrainą a Rosją – zgodnie z informacjami Gazpromu, Naftohaz chce kupić od 1,5 do 4 mld m3 gazu, by zabezpieczyć swoje zapasy na wypadek ostrej zimy.

EurActiv.pl