Albrycht: Tankowce LNG popłyną za wyższą ceną

27 marca 2014, 12:51 Gaz
Izabela Albrycht

W rozmowie z Naszym Dziennikiem prezes Instytutu Kościuszki Izabela Albrycht ocenia szanse na szybkie uruchomienie eksportu LNG ze Stanów Zjednoczonych do Europy.

– Pozwolenia na eksport gazu wydaje administracja USA, i to od układu sił oraz bieżącej sytuacji zależy, czy pozwolenie zostanie wydane, czy też nie. Kilka pozwoleń na eksport zostało już wydanych, np. dla koncernu Cheniere, który ma m.in. dostarczać gaz do litewskiego terminalu LNG. Terminal ten, według planów, ma zacząć funkcjonować pod koniec tego roku. Ewentualna eskalacja konfliktu rosyjsko-ukraińskiego będzie, obok presji amerykańskich koncernów wydobywczych, dodatkowym czynnikiem wpływającym na podejmowanie przez administrację amerykańską decyzji pozytywnych z punktu widzenia europejskich konsumentów. Wejście w życie umowy TTIP [The Transatlantic Trade and Investment Partnership, tj. umowa o współpracy handlowej i inwestycyjnej negocjowana obecnie pomiędzy UE a USA – przyp. Nasz Dziennik] może dodatkowo przyspieszyć ten proces, nie będzie wtedy bowiem wymagane uzyskanie przez koncerny wydobywcze pozwolenia eksportowego – mówi. – Najogólniej rzecz ujmując, metanowce z LNG popłyną tam, gdzie będzie wyższa cena. Gdy do ceny gazu na giełdzie w USA doliczyć koszt skroplenia i transportu, otrzymujemy cenę w okolicach 350 USD/1000 m3. Jeżeli na Starym Kontynencie cena będzie niższa, to w pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że amerykańskim eksporterom nie będzie się opłacało sprzedawać gazu do Europy. Jak na razie cena rosyjskiego gazu dla Polski wynosi ok. 450-500 USD/1000 m3, a cena zakontraktowanego LNG z Kataru szacowana jest nawet jako o 25 proc. wyższa.

– Jeśli chodzi o możliwości importu za pomocą terminali LNG, to państwa UE dysponują mocami odbiorczymi na poziomie 180 mld m3 gazu rocznie, co pozwala zaspokoić 30 proc. popytu. Polska, gdy zakończy się budowa terminalu w Świnoujściu, z 5 mld m3 rocznego odbioru będzie mogła w pierwszym etapie odbierać tą drogą prawie połowę gazu, jaki importuje obecnie, co zaspokoi około 33 proc. naszego popytu. W drugim etapie, przy rozbudowie możliwości przeładunkowych do 7,5 mld m3, będziemy mogli odbierać połowę naszego zapotrzebowania, zakładając, że będzie ono na tym samym poziomie, co w 2013 roku. Gazoport będzie w stanie przyjąć około 70 proc. importowanego przez Polskę paliwa – wylicza Albrycht.

Źródło: Nasz Dziennik