Australijczycy chcą podbić Europę polskim węglem (ROZMOWA)

2 listopada 2016, 07:30 Energetyka
artur-kluczny
Artur Kluczny. Fot. Prairie Mining

Australijski koncern Prairie Mining wierzy w polski węgiel. Zamiast przewozić frachtem surowiec z Australii, wejdzie na europejski rynek z węglem fedrowanym w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Lepszej jakości i tańszym,  niż dostarczany z  Rosji i Kolumbii. Artur Kluczny, wiceprezes zarządu spółki PD Co. oraz menadżer Prairie Mining Ltd. mówi o tym dziennikarzowi BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Czy można stwierdzić, że Prairie Mining Ltd podjęła trafną decyzję uznając, że warto zainwestować w polski węgiel? Przecież dopiero teraz ceny węgla zaczęły iść w górę i dopiero teraz można stwierdzić, że zarysowują się optymistyczne perspektywy.

Artur Kluczny: Na zmiany cen węgla patrzymy z dużym spokojem. Rozpoczęliśmy nasz projekt niemal na dnie cyklu koniunkturalnego i już wtedy byliśmy optymistycznie nastawieni co do rozwoju sytuacji na rynkach surowcowych. Cykle przemijają. Doświadczony zespół powinien przewidywać przebieg koniunktury na rynkach i odpowiednio do tego dostosować działania swej firmy, czyli realizować projekt adekwatnie do warunków rynkowych.

Bardzo niskie ceny węgla wcale nam nie przeszkadzały. Prairie była dobrze wyposażona finansowo, aby przygotować i rozpocząć projekt surowcowy budowy kopalni Jan Karski na Lubelszczyźnie. Strat na produkcji nie ponosiliśmy, gdyż do rozpoczęcia wydobycia było przecież daleko.

Byliście pierwszym zagranicznym podmiotem w Zagłębiu Lubelskim. Ale drugim po Bogdance…

Można powiedzieć, że byliśmy pionierami, przekonując ministerstwo środowiska, że konieczne jest nowe rozpoznanie zgodne ze współczesnymi zasadami prowadzenia projektów surowcowych. Wykonaliśmy też pionierską pracę, wdrażając jeszcze w fazie rozpoznania międzynarodowe standardy JORC w zakresie oceny zasobności złoża, ale też w dostosowaniu podstawowych dokumentów projektu do oczekiwań przyszłych partnerów finansowych, którzy będą kredytować naszą inwestycję. Nikt w polskim górnictwie węglowym przed nami tak nie postępował. I zdaje się nikomu poza nami jeszcze się to nie udało…

Na czym polegało prowadzone przez Państwa rozpoznanie?

Pierwszym krokiem po uzyskaniu koncesji rozpoznawczej było opracowanie studium ewaluacyjnego (Scoping Study), które wykazało zasadność zainteresowania się tamtejszym złożami z punktu widzenia jakości surowca i potencjalnej opłacalności przyszłej eksploatacji. Równolegle prowadziliśmy program dodatkowych wierceń, by w kolejnej fazie projektu sporządzić wstępne studium wykonalności (PFS). Potwierdziło ono nie tylko wstępne analizy, ale na dodatek przyniosło wyniki, które nawet nas zaskoczyły. Kopalnia Jan Karski, projektowana i budowana od podstaw, wykorzystująca najlepsze praktyki górnicze i nowoczesne technologie, będzie mogła produkować węgiel wysokiej jakości po koszcie 25 USD za tonę. Jest to według naszych szacunków o ponad 30 proc. mniej niż koszt osiągany przez najrentowniejszą polską kopalnię Bogdankę.

Jakie wydatki ponieśliście do tej pory?

Na prace rozpoznawcze i zakup informacji geologicznej oraz na przygotowanie dokumentacji zarówno według standardów krajowych jak i międzynarodowych przeznaczyliśmy łącznie blisko 20 mln zł. Większość tych pieniędzy została wydana na usługi w Polsce. I wciąż jeszcze musimy sporo wydać, by spełnić wszystkie wymagania konieczne dla uzyskania koncesji wydobywczej. Natomiast gdyby ktoś się martwił o nasze finanse, mogę zapewnić, że wolnych środków na ten cel mamy dość.

Cały czas mowa jest o standardach międzynarodowych. Czy polski sposób rozpoznania i dokumentowania złóż jest niewłaściwy?

Nasi geolodzy byli zaskoczeni dobrą jakością historycznych danych geologicznych. Zresztą, by kontynuować projekt musieliśmy te dane kupić, zobowiązując się do zapłaty prawie 6 mln zł. Niemniej jednak, jako wyniki rozpoznania sprzed ponad 40 lat wymagały one weryfikacji. Ponadto chcieliśmy przeprowadzić badania i testy, których wtedy nie zrobiono. Stąd wziął się realizowany przez nas program wierceń, który tu i ówdzie był kwestionowany jako rzekomo niepotrzebny. Do oceny zasobności złoża i analizy parametrów surowca równolegle stosowaliśmy standardy krajowe – na potrzeby zatwierdzenia przez Ministra Środowiska nowej dokumentacji geologicznej, i międzynarodowe – antycypując oczekiwania inwestorów zagranicznych, którzy nie znają polskich reguł analizy i oceny złoża. Prairie przyjęła w swej pracy standard JORC, jeden z czterech obowiązujących systemów na świecie. Jego zastosowanie znalazło odzwierciedlenie w tzw. raporcie kompetentnej osoby tj. niezależnego specjalisty geologa posiadającego odpowiednie uprawnienia do sporządzania takiego raportu. Raport ten oceniający zasobność złoża i perspektywy jego eksploatacji stał się częścią wstępnego studium wykonalności (PFS) dla kopalni Jan Karski.

Całe studium zostało przygotowane przy współpracy z polskimi ekspertami przez znaną niezależną międzynarodową firmę konsultingową Golder Associates oraz Royal Haskoning DHV UK. W ramach studium dokładnie zostały określone i przeanalizowane założenia operacyjne oraz warunki techniczne inwestycji.

Jak wyniki wstępnego studium wykonalności zostały ocenione przez rynek?

Jak wspomniałem, ostateczne wyniki studium, które opublikowaliśmy w marcu tego roku, nawet dla nas były pozytywnym zaskoczeniem. Jeszcze raz potwierdziły one ogromny potencjał projektu, co w pierwszym rzędzie należy uznać za naturalną konsekwencję bardzo korzystnych warunków geologiczno-górniczych na Lubelszczyźnie i nowatorskiego na krajowym rynku podejścia Prairie do rozpoznania, ale też i późniejszej eksploatacji. Całkowite zasoby w złożu węgla kamiennego „Lublin” wynoszą 728 mln ton, z czego zasobów operacyjnych – ale tych w sensie JORC, tj. w kategorii wykazanych – jest 181 mln ton. Planujemy kopalnię kompaktową z dwiema ścianami w ruchu,  roczna produkcja węgla handlowego ma wynieść 6,3 mln ton, a czas życia kopalni – zgodnie planem biznesowym wg standardów międzynarodowych – 24 lata. Przyjmując standardy krajowe, a tak uczynimy we wniosku o koncesję wydobywczą, eksploatacja samych tylko dwóch pokładów 389 i 391 w udokumentowanym przez Prairie złożu „Lublin” zajmie ponad 30 lat.

A jak wyniki PFS przyjął rynek? W bezpośrednich rozmowach analitycy i zarządzający funduszami byli pod wrażeniem. Ale giełda w marcu prawie w ogóle nie zareagowała. Może dlatego, że był to wtedy najgłębszy dołek w cyklu, krajowe górnictwo mierzyło się z kryzysem nadpodaży i wszyscy zaczęli tracić wiarę w przyszłość polskiego węgla… Dziś jednak wyniki PFS chyba przedarły się do świadomości inwestorów. Sytuacja na rynkach surowcowych też się radykalnie poprawiła.

Jakie są szacowane efekty ekonomiczne przyszłej kopalni Jan Karski?

Przewidywany koszt wydobycia węgla wyniesie niecałe 25 dolarów za tonę, co po uwzględnieniu kosztów transportu czyni główny produkt eksportowy planowanej kopalni – węgiel koksujący typu 34 najbardziej konkurencyjnym towarem w Europie. Cały koszt budowy kopalni ma wynieść 632 mln dolarów, a czas jej funkcjonowania jest w PFS zakładany na minimum 24 lata. Projektowana kopalnia będzie produkować też węgiel energetyczny typu 32 i 33. Ze względu na wysoką jakość surowca, kopalnia będzie mogła oferować szeroki zakres gatunków węgla stosownie do zapotrzebowania w różnych segmentach rynku. Ta elastyczność będzie stanowiła istotną przewagę konkurencyjną na rynku nie tylko polskim, ale i na rynku europejskim.

To znaczy najważniejszą zaletą tego projektu jest łatwiejsza i tańsza eksploatacja?

Tak, choć to problem nieco bardziej złożony. Niskie koszty produkcji wynikają w pierwszej kolejności z bardzo korzystnych warunków geologicznych. Jest to wiedza dobrze ugruntowana na podstawie danych z ponad 200 odwiertów wykonanych na zlecenie polskiego rządu w latach 60-tych i 70-tych poprzedniego wieku. 117 z tych odwiertów jest na obszarze koncesji poszukiwawczej Prairie. Potwierdziliśmy te dane wykonując własne wiercenia rozpoznawcze (7 odwiertów). Badania jakości węgla z prób przez nas pobranych wykazały, że specyfikacja surowca jest porównywalna z parametrami typowymi dla węgla półkoksującego z kopalń australijskich. Lubelskie zasoby węgla znajdują się w ciągłych pokładach o strukturze geologicznej sprzyjającej zastosowaniu techniki ścianowej. Stabilność warunków geologicznych, znikome nachylenie pokładów, mało uskoków, niskie ryzyko tąpnięć i wyrzutów gazów, długie wybiegi dla ścian, a także brak zabudowy na powierzchni tworzą idealne warunki dla operacji górniczych.

A obecność metanu?

W pokładach lubelskich występuje niska zawartość metanu, co znacznie zwiększa bezpieczeństwo pracy w kopalni. I obniża koszty produkcji. Z tych wszystkich powodów produktywność kopalń w LZW będzie zawsze wyższa niż na Górnym Śląsku.

Czy znajdą Państwo rynek zbytu dla węgla z Jana Karskiego?

Z całą pewnością. Odmienność podejścia Prairie polegało między innymi na tym, że podjęcie decyzji o kontynuacji projektu poprzedzało przeprowadzenie analiz marketingowych, których celem było ustalenie, czy i na jakich rynkach da się uplasować produkt z przyszłej kopalni. Oczywiście, koniunktura dla węgla w Europie zależy od prowadzonej przez poszczególne rządy polityki. Niemniej popyt na węgiel w Europie jest ogromny – sięga 190-200 mln ton rocznie. Przy naszych przewagach konkurencyjnych jesteśmy przekonani, że bez trudu znajdziemy na niego nabywców w Europie Środkowej. Węgiel z Jana Karskiego nie będzie ustępował jakością gatunkom premium, a będzie górował ceną. To jest, będzie wygrywał cenowo z węglem importowanym do Unii z Kolumbii czy Rosji. Ta przewaga nad konkurencją na rynku europejskim bierze się z lokalizacji naszej inwestycji na Lubelszczyźnie, gdzie dodatkową, do niedawna niedostrzeganą zaletą jest istniejąca infrastruktura transportowa. Tak więc bezpośredni dostęp do rozwiniętej infrastruktury kolejowej ułatwia dostawy dla odbiorców, zapewniając jednocześnie niskie koszty transportu.

Kiedy firma spodziewa się otrzymać koncesję wydobywczą?

Gotowy wniosek planujemy złożyć w połowie 2017 roku. Zatwierdzona w kwietniu ubiegłego roku przez Ministra Środowiska dokumentacja geologiczna stanowi podstawę sporządzonego projektu zagospodarowania złoża „Lublin” i pozwala na przygotowanie stosownego wniosku o koncesję wydobywczą. Dzięki zatwierdzeniu dokumentacji Prairie przysługuje wyłączne prawo pierwszeństwa w ubieganiu się o koncesję wydobywczą na terenie złoża „Lublin” w ciągu następnych trzech lat.

Spółka kontynuuje prace nad opracowaniami technicznymi i środowiskowymi w taki sposób, by sprostać oczekiwaniom partnerów biznesowych, gotowych sfinansować inwestycję. Obecnie zabezpieczamy tereny pod budowę kopalni i aktywnie uczestniczymy w procesie zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Ze względu na perspektywę stworzenia, dzięki naszej inwestycji, 1500 nowych miejsc pracy bezpośrednio w kopalni i kilku tysięcy w jej otoczeniu cieszymy się dużym poparciem ze strony lokalnych społeczności. Na pewno bez wsparcia władz samorządowych byłoby nam znacznie trudniej w procesie inwestycyjnym.

Państwa sąsiadem będzie mocno osadzona na rynku kopalnia Bogdanka. To konkurent?

Nie, nigdy nie postrzegaliśmy się jako bezpośrednia konkurencja dla Bogdanki. Będziemy mieć odmienny produkt, mierzymy w rynki eksportowe, gdy tymczasem Bogdanka produkuje dla energetyki krajowej. Widzimy nawet ewidentne korzyści z ewentualnej współpracy, więc nie patrzymy na Bogdankę jak na konkurenta. Ale rzeczywiście, nasza działalność w bliskim sąsiedztwie Bogdanki, która wydobywając na Lubelszczyźnie węgiel od 1982 roku budzi czasem złe emocje po drugiej stronie. Pomijając jednak tę drobnostkę, biznesowy sukces Bogdanki, ale też i nasza aktywność pokazują, że Lubelskie Zagłębie Węglowe ma ogromny, w Polsce wciąż niedoceniany potencjał dla rozwoju nowoczesnego, wyróżniającego się produktywnością, górnictwa węgla kamiennego. Bogate złoża, sprzyjające warunki geologiczno-górnicze, dogodna lokalizacja w środku Europy i rozwinięta infrastruktura – wszystko to pozwala uzyskać szczególnie efektywne wyniki operacyjne. Jeśli jeszcze zastosujemy sprawdzone w świecie technologie, kopalnie tu działające mogą osiągnąć nadzwyczajną, dotąd nienotowaną w polskim górnictwie rentowność.

Kopalnie z Lubelszczyzny miałyby być regionalnymi czempionami przemysłu węglowego?

Dlaczego nie? Przychodzi czas na modernizację i ekspansję polskiego górnictwa węglowego, tylko musimy w to uwierzyć.

Rozmawiała Teresa Wójcik