Baca-Pogorzelska: PIR i Węglokoks pomogą w ratowaniu Kompanii Węglowej?

19 listopada 2014, 09:30 Energetyka
Wieża szybowa
Wieża szybowa.

KOMENTARZ

Karolina Baca-Pogorzelska

Górnictwo 2.0

No to się dzieje… Pani premier Ewa Kopacz postanowiła wzorem ex premiera Tuska rozmawiać o problemach Kompanii Węglowej z jej związkowcami, bez udziału zarządu (który zresztą w komplecie stawił się dziś w Warszawie). Z kolei CIR poinformował o powołaniu pełnomocnika ds. restrukturyzacji górnictwa – Magda Graniszewska z „Pulsu Biznesu” podała, że stanowisko to obejmie Wojciech Kowalczyk z ministerstwa skarbu. A jak słusznie zauważa „Dziennik Zachodni” oznacza to odsunięcie od górnictwa Tomasza Tomczykiewicza i Jerzego Pietrewicza. Dołożę do tego o tydzień przesunięty road show Katowickiego Holdingu Węglowego – i mamy baaaardzo ciekawy obraz tego, co dzieje się w polskim górnictwie węgla kamiennego. A jak dodam, że kopalnie będzie ratować PIR?

Dziś przyjrzałam się bliżej sprawie planowanej sprzedaży kopalń Kompanii Węglowej (KW) Węglokoksowi (WKS). KW chce się pozbyć pięciu, nie czterech zakładów (oprócz znanych nam wszystkim dobrze Jankowic, Chwałowic, Piekar i kopalni Bobrek-Centrum ma to być jeszcze kopalnia Brzeszcze – tak, tak, ta sama, która po sprzedaniu EPH tej niedobrej, nierentownej Silesii miała stanąć na nogi…). Za pięć kopalń Kompania chciałaby od WKS 2,5 mld zł. Transakcja jest o tyle ważna, że KW nie udało się sprzedać obligacji za 0,5 mld dol. i jej i tak już duże kłopoty są teraz jeszcze większe. Ale wróćmy do sprzedaży kopalń.

Kilkaset mln zł ma Węglokoksowi pożyczyć Bank Gospodarstwa Krajowego. Ale deal będzie wyglądał nieco inaczej, bo do gry wraca PIR, czyli Polskie Inwestycje Rozwojowe. Pisałam już kilka tygodni temu, że w pierwotnej wersji na 4 kopalnie KW miały się złożyć Węglokoks i PIR, ale rząd przestraszył się niedozwolonej pomocy publicznej. Jednak teraz plan jest bardziej misterny. Węglokoks bowiem ma kupować kopalnie od KW na dwa sposoby.

Węglokoks Kraj (dawny Zakład Wzbogacania Węgla Julian w Piekarach) miałby kupić gorsze kopalnie z wyżej wymienionej piątki, czyli czyli Bobrek-Centrum, Brzeszcze oraz Piekary. Te zakłady jednak sprzedane będą tanio jako te nieperspektywiczne (przypomnę tylko, że 7 lat temu Piekary miały węgla na 7 lat, a nadal pracują…).
Z kolei Węglokoks ma stworzyć z PIR spółkę celową (SPV), która kupi od Kompanii lepsze zakłady – Jankowice i Chwałowice. PIR wykłada kapitał w projekt biznesowy (po to SPV) z którego formalnie za kilka lat może wyjść, a to nie jest pomoc publiczna.

Tyle tylko, że Kompania Węglowa na interesach z Węglokoksem nie chce poprzestać. Oprócz tego chciałaby przenieść kopalnie Pokój oraz Sośnica-Makoszowy do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, a to oznacza casus Kazimierza-Juliusza, czyli docelowe zamknięcie tych dwóch zakładów wydobywczych. SRK dostałaby kolejne pieniądze z budżetu państwa na ich zamknięcie (UE dopuszcza pomoc publiczną na zamykanie kopalń). Przypomnijmy, że na likwidację Kazimierza-Juliusza kupionego za 1 zł (plus VAT) od KHW z budżetu do SRK wpłynęło 280 mln zł. Stosowna ustawa jest już uchwalona, więc nie byłoby problemu z finansowaniem zamykania Sośnicy i Pokoju.

Sęk w tym, że w 2015 r. są wybory parlamentarne i prezydenckie, a PO z panią Premier Ewą Kopacz na czele po przegraniu wyborów samorządowych za chińskiego boga nie zgodzi się na zamykanie kopalń. Co wtedy? Misterny plan KW zakłada pozostawienie w jej strukturach z niedawnych 15 kopalń tylko 7 (JSW kupiła Knurów-Szczygłowice, 5 teoretycznie przejmie Węglokoks, a dwie miałyby trafić do SRK). Zakładając, że Węglokoks i PIR wyłożą 2,5 mld zł, to wciąż za mało. Bez zgody na przekazanie dwóch kopalń do SRK pozostaje jeszcze próbować rozmawiać z energetyką, ale ta zachwycona – delikatnie mówiąc – pomysłem ratowania Kompanii nie jest. A wtedy opcja jest tylko jedna – ogłoszenie upadłości Kompanii Węglowej, która sama w 2003 r. stworzona została na bazie upadłych spółek węglowych.
Niestety, pomysł pt. jak zjeść ciasto i mieć ciastko, jaki chcieliby zrealizować związkowcy, tym razem raczej się już nie uda. Tyle tylko, że jakoś nie wierzę w zielone światło dla zamknięcia kopalń, ale oczywiście mogę się mylić.

Źródło: Górnictwo 2.0