Baca-Pogorzelska: Rozkładając porozumienie ws. górnictwa na czynniki pierwsze

21 stycznia 2015, 10:56 Energetyka
Zabytkowa_kopalnia_węgla_kamiennego_-GUIDO-_-_przemasban105
Zabytkowa kopalnia węgla kamiennego.

KOMENTARZ

Karolina Baca-Pogorzelska

Górnictwo 2.0

Zrzut ekranu 2014-11-25 o 14.30.05Jak kształtowały się koszty miejsca pracy w kopalni sośnica-Makoszowy, która przynosi 100 zł straty na każdej tonie węgla? Źródło: plan dla kopalni na zlecenie Prezydenta Gliwic

Jak jeszcze kilka razy przeczytam porozumienie rządu z górniczymi związkami zawodowymi dotyczące programu naprawczego Kompanii Węglowej, to nauczę się go na pamięć. A na pewno nauczę się czytać między wierszami. Co na razie wyczytałam?

Po pierwsze – nieprawdą, albo półprawdą jest związkowy przekaz o tym, że kopalne nie będą zamykane bo będą. Tylko sprytnie – nie całe kopalnie, a ich części (ruchy) – przynajmniej na razie. Chodzi mi o ruch Centrum kopalni Bobrek-Centrum i Makoszowy kopalni Sośnica-Makoszowy. Ruch Bobrek nie trafi do SRK, bo kopalnia zostanie podzielona, a Bobrek kupi bezpośrednio od Kompanii Węglowej Węglokoks. Centrum zaś trafi do Spółki Restrukturyzacji Kopalń i tam zakończy swój żywot (Centrum to dawna kopalnia Dymitrow, w której pracował mój pradziadek i dziadek – to w ramach prywatnych ciekawostek). Jeśli chodzi o ruch Makoszowy – niby w porozumieniu są gwarancje inwestorskie Węglokoksu, ale są tak skonstruowane, że faktycznie do Węglokoksu (a konkretnie Węglokoksu Kraj) trafi Bobrek i Piekary. Ponadto Węglokoks stworzy SPV (spółkę celową) Nowa Kompania Węglowa (nazwa robocza), do której wejdzie 11 (a w zasadzie 10,5) kopalń – 10 kopalń oraz ruch Sośnica. Tyle tylko, że Pokój, któremu kończą się złoża, trafia tam rzutem na taśmę, bo w pierwotnej wersji miał wejść do SRK.
Przypomnę tylko, że w nowelizowanej właśnie ustawie górniczej „otwarte drzwi” w SRK obowiązują do końca 2015 r. A mamy styczeń, w związku z tym to, że teraz trafiają tam tylko 4 kopalnie Kompanii Węglowej wcale nie oznacza, że to by było na tly. Zwłaszcza, że przeniesienie ruchów Mysłowice i Boże Dary do SRK planuje Katowicki Holding Węglowy. Nie zdziwię się więc, jeśli i Kompania Węglowa dorzuci coś jeszcze do tego garnuszka (i jeśli będzie to na przykład Pokój). Ale o tym przekonamy się za jakiś czas. Zwłaszcza, że w porozumieniu zapisano jego realizację do końca września tego roku (a pamiętajmy, że mamy rok wyborczy…).
Do SRK trafiają więc Centrum, Makoszowy (obie najpewniej do likwidacji), Brzeszcze (którymi interesuje się Tauron, ale może nie tylko oj – patrz punkt „po trzecie”) oraz Piekary, które ma odkupić Węglokoks Kraj.

Po drugie – warto przyjrzeć się artykułowi 23 prim, na mocy którego pracownicy kopalń Kompanii Węglowej będą przenoszeni do Nowej Kompanii Węglowej. W NKW w ciągu roku ma być negocjowany nowy układ zbiorowy na mocy tego, który obowiązuje w KW. Ale czy to faktycznie zobowiązuje do czegoś Nową Kompanię Węglową? Nie jestem aż tak przekonana. Analogicznie sytuacja wygląda w SRK. Warto dodać, że jeżeli któraś z kopalń przeniesionych do SRK zostanie sprzedana, to wtedy nowy właściciel będzie już decydował o tym, na jakiej zasadzie będzie zatrudniał pracowników w tym zakładzie wydobywczym.
Docelowo wynagrodzenia (podobno i górników, i zarządów…) mają być powiązane z wynikami finansowymi Nowej Kompanii Węglowej. A ta od 2016 r. ma mieć wynik operacyjny na plusie (oczywiście po podpisaniu porozumienia nie będzie to zakładane wcześniej 500 mln zł).

Po trzecie – jeśli już przy inwestorach (potencjalnych) jesteśmy. Wiemy już, że 11 kopalń KW trafi do Nowej Kompanii Węglowej, czyli spółki celowej Węglokoksu. W pierwszej kolejności będą to kopalnie rybnickie: Marcel, Jankowice, Chwałowice i Rydułtowy Anna, za które WKS zapłaci gotówką (pieniądze z Funduszu Restrukturyzacji Przedsiębiorców – 600 mln zł plus kompensata długów). Dzięki tym pieniądzom KW będzie mogła (być może) uniknąć utraty płynności finansowej i spłacić część zobowiązań, które wynoszą obecnie ponad 4 mld zł. Potem, najpewniej w maju lub czerwcu, może dojść np. do podniesienia kapitału Nowej Kompanii Węglowej – zapewne pieniędzmi energetyki, która przy okazji swojej konsolidacji (wersje najczęstsze to PGE+Energa, Tauron+Enea) ma być pionowo łączona z górnictwem. Jak? Za ile? Kiedy? Pieśń przyszłości (być może pojawi się jeszcze jakiś inny pomysł, a konsolidacja potrwa kilkanaście miesięcy), ale to będą kolejne pieniądze, które pozwolą odkupić od Kompanii Węglowej i przenieść do Nowej Kompanii Węglowej kolejne kopalnie: Bolesław-Śmiały, Piast, Halemba, Bielszowice, Ziemowit oraz potencjalnie Pokój i Sośnica (chyba, że te jednak trafią do SRK, bo okaże się, że ciągną w dół wyniki NKW, a jestem prawie pewna, że tak będzie).
A co z inwestorami dla kopalń z SRK? Piekary, jak wspomniałam, ma kupić Węglokoks. Brzeszczami zainteresowany jest wstępnie Tauron. Choć w sumie zważywszy na to, że z kopalni Brzeszcze idzie rurociąg z metanem do Synthosu-Dwory Michała Sołowowa (szczegóły tutaj), to zdziwiłam się, gdy z propozycją zakupu kopalń wystąpił jeden z najbogatszych Polaków, Krzysztof Domarecki, a Michał Sołowo w sprawie Brzeszcz się nie wypowiedział (przynajmniej głośno).

Po czwarte – trzeba będzie stoczyć prawdziwą batalię z Unią Europejską, która godzi się tylko na pomoc publiczną dla kopalń zamykanych (stąd to słynne słowo likwidacja powtarzane jak mantra, które przewija się od początku ogłoszenia planu naprawczego dla Kompanii). No i teraz tak: po pierwsze – czy obroni się dotacja dla Węglokoksu z FRP? Rząd twierdzi, że tak. Wątpliwości zgłasza i tłumaczy Rafał Zasuń z Wysokiego Napięcia tutaj: http://wysokienapiecie.pl/energetyka-konwencjonalna/580-czy-plan-z-weglokoksem-wypali
Tyle, że to chyba najmniejszy ból głowy. Mnie zastanawia, jak obronić kilkaset mln zł dotacji z budżetu dla SRK (wcześniej dostała 280 mln zł na oddłużenie i docelową likwidację Kazimierza-Juliusza). W porozumieniu bowiem zapisano, że SRK będzie przygotowywać plany restrukturyzacji dla przekazanych jej kopalń. A restrukturyzacja to bardziej naprawa niż likwidacja – co na to Komisja Europejska? Zwłaszcza, że kilka dni temu działalność SRK została poszerzona o działalność wydobywczą, bo teoretycznie zgodnie z wytycznymi UW w likwidowanych kopalniach można fedrować do 2018 r. Tyle, że mają być faktycznie likwidowane, a nie naprawiane (tak, wiem, błędne koło). Wygląda więc na to, że jeśli którąś z nich uda się sprzedać, to nowy właściciel będzie musiał zwrócić do budżetu pomoc publiczną.

Poza tym z tego, co mi wiadomo, obok planu restrukturyzacji przygotowywany będzie plan likwidacji zakładów wniesionych do SRK (choć mam wątpliwości, gdy chodzi o Brzeszcze, bo tylko w ich przypadku w porozumieniu zapisano, że jeśli nie uda się ich sprzedać, to wracają do Nowej Kompanii Węglowej – jak więc uzasadnić pomoc publiczną dla najsłabszej obecnie kopalni KW?). Plan likwidacji, czyli objęcie zakładów pomocą publiczną będzie notyfikowany w UE.

Po piąte – ile będzie tak naprawdę kosztował plan naprawczy Kompanii Węglowej? Wersja z 7 stycznia mówiła o 2,3 mld zł w sumie w tym i przyszłym roku. Jednak zmiany na mocy porozumienia sprawiają, że będzie to nieco więcej. Minister skarbu szacuje, że koszt realizacji tego przedsięwzięcia zamknie się w 2,5 mld zł. Szacunkowo z PDO skorzyta nieco ponad 700 osób, a z urlopów górniczych dla przeróbki i dołowców niespełna 1400 pracowników. Dla porównania – Kompania Węglowa w obecnym kształcie (14 kopalń i kilka innych spółek) zatrudnia ok. 47 tys. ludzi.

Np. w Piekarach zatrudnienie zmniejszone zostanie z 1370 do 1150 ludzi (ale sprytnie, bo zapłaci za to budżet, a nie Węglokoks, ponieważ Piekary „przejdą” przez SRK).

REASUMUJĄC
Plan naprawczy powinien zacząć wchodzić w życie w lutym – górnicza ustawa z 7-dniowym tylko vacatio legis powinna zacząć właśnie wtedy obowiązywać. Tyle, że przed przekazaniem kopalń Sośnica-Makoszowy i Bobrek-Centrum to Kompania ma je rozdzielić (a to potrwa około miesiąca). Chwilowo będą działać równolegle Kompania Węglowa i Nowa Kompania Węglowa, na członków zarządu NKW ogłoszony będzie konkurs (nie zdziwi mnie, jeśli konkurs na prezesa wygra Krzysztof Sędzikowski). Dodatkowo, choć ma być negocjowany, to jest niemal pewny 6-dniowy tydzień pracy kopalń (z zachowaniem 5-dniowego dla górnika) oraz to, że przynajmniej na teraz pracownicy kopalń będą z nich odchodzić dobrowolnie.

A w dalszych zamierzeniach spodziewać się możemy jeszcze na pewno bardziej skomplikowanych szpagatów i akrobacji, których ja na dziś przewidzieć nie potrafię.

Źródło: Górnictwo 2.0