Bojanowicz: Ukraiński dylemat – węgiel kupować do wrogów, czy sojuszników?

19 września 2017, 07:30 Energetyka
OCEAN_AMBITIOUS
Ocean Ambitious / fot. .marinetraffic.com

Wraz z nadchodzącym sezonem grzewczym 2017/18 powraca jak bumerang kwestia zaopatrzenia ukraińskich elektrociepłowni w antracyt. W lutym bieżącego roku rząd w Kijowie ogłosił energetyczny stan wyjątkowy spowodowany między innymi blokadą dostaw donbaskiego czarnego złota. Konieczność zabezpieczenia stałych i regularnych dostaw węgla niezbędnego zarówno dla sektora energetycznego jak i hutniczego zmusiła gabinet premiera Grojsmana do zdywersyfikowania źródeł dostaw. Nowym i niezwykle kontrowersyjnym kierunkiem dostaw stały się Stany Zjednoczone. Kontrowersyjnym, gdyż zdaniem wielu ekspertów Ukraina przepłaca za amerykańskie węglowodory – pisze Roma Bojanowicz, współpracownik BiznesAlert.pl.

Jedną z głównych przeszkód stojących na drodze rozwoju gospodarczego Ukrainy w ostatnich latach jest niedobór paliw energetycznych związany z działaniami jakie Kijów podjął w celu uniezależnienia się ekonomicznego i politycznego od Rosji. Po ograniczeniu zakupu rosyjskiego gazu, ogromnie wzrosło znaczenie węgla w bilansie energetycznym naszego wschodniego sąsiada. W 2011 roku udział tej kopaliny w miksie paliwowym wynosił 33 %, w 2015 już 37%. Sytuację komplikuje również fakt, że prawie połowa ukraińskiej energetyki węglowej jest zależna do antracytu. Co roku w elektrowniach i elektrociepłowniach spalane jest 24 mln ton węgla, z czego 9 mln ton to właśnie wysokoenergetyczny węgiel pochodzący z Zagłębia Donieckiego. Wszelkie przerwy w dostawach tego surowca, które miały miejsce np. w lutym bieżącego roku, działają destabilizująco na sytuację w całym kraju. Odczuli to zarówno odbiorcy indywidualni jak i przemysł, a zwłaszcza hutnictwo.

Zdaniem niektórych analityków ukraińskie elektrownie będą potrzebowały do końca bieżącego roku jeszcze 4, 8 mln ton antracytu. Aby w nowym sezonie zimowym 2017/2018 uniknąć niespodzianek w postaci braku regularnych dostaw węgla, Kijów rozpoczął szeroko zakrojone działania w celu znalezienia nowych, alternatywnych jego źródeł. Podczas czerwcowej wizyty prezydent Ukrainy Petra Poroszenki w USA prowadzone były rozmowy dotyczące eksportu amerykańskiego węgla do naszego wschodniego sąsiada. Szczegółowe porozumienia dotyczące dostaw podpisane zostały w sierpniu między ukraińskim Centrenergo, a amerykańskim Xcoal Energy & Resources. Zgodnie z informacjami jakie zostały upublicznione umowa opiewa na zakup 700 tysięcy ton węgla do końca bieżącego roku. Cena za jedną tonę ma wynieść113 USD. Pierwsza partia 62 tysięcy ton tego węglowodoru z Pensylwanii po 19 dniach podróży wpłynęła 13 września do portu w Odessie. W najbliższym czasie oczekiwane jest przybycie kolejnych trzech kontenerowców. Sumie pierwsza transza amerykańskiego węgla dla Ukrainy ma wynieść 295 tysięcy ton. W przyszłości opłaty mają być każdorazowo negocjowana, dzięki czemu zdecydowanie zwiększyć się może atrakcyjność cenowa powyższych transakcji.

Kto jest przeciw

Wielu analityków ukraińskich i rosyjskich podważa ekonomiczny sens zakupu węgla w USA. Jeszcze niedawno Rosja proponowała zakup swojego węgla już w cenie 80 USD za tonę. Obecnie cena tony węgla notowana na głównych giełdach wynosi odpowiednio 90,00 USD dla ARA w Europie i 91,95 dla RB w RPA ( stan na dzień 13.09.2017 ).

Głos w sprawie importu amerykańskich węglowodorów zabrały również górnicze związki zawodowe. Prezes Konfederacji Wolnych Związków Zawodowych Ukrainy, Michaił Wołyniec skrytykował Radę Ministrów za plany import ze Stanów Zjednoczonych nie tylko antracytu, ale również 500 tys. ton węgla typu R. Zdaniem Wołyńca takie zakupy mogą zniszczyć ukraiński przemysł wydobywczy. W swoim wpisie na jednym z portali społecznościowych napisał:„Wczoraj na spotkaniu w siedzibie Ministerstwa Energetyki pod przewodnictwem wicepremiera Vladimir Kistiona zdecydowano, aby umożliwić firmie Centrenergo „na zakup 500 tysięcy ton węgla klasy D w Stanach Zjednoczonych. Oczekuje się, że cena za 1 tonę importowanego paliwa wyniesie 105-106 dolarów. Gdy dodamy do tego koszty transportu węgla z portu do elektrowni, jego cena wzrośnie do 121-122 dolarów. Tak więc, w walucie krajowej (w cenach bieżących) 1 tona tego węgla będzie kosztować około 3100 hrywien”.
Według Wołyńca, import węgla o podobnych parametrach energetycznych co ten wydobywany w ukraińskich kopalniach ze Stanów Zjednoczonych może doprowadzić do spadku produkcji węgla krajowego i negatywnych konsekwencji społecznych związanych z utratą pracy przez ukraińskich górników.

Kto za to zapłaci

Kolejnym argumentem przeciw zakupowi węgla z amerykańskich kopalń jest wzrost kosztów wytworzenia energii, który przełoży się na opłaty za prąd szczególnie mocno odczuwalny przez indywidualnych odbiorców. W wywiadzie dla ogólnokrajowej telewizji wiceminister Energii i Górnictwa Integracji Europejskiej Natalia Bojko uspokajał: ”Ministerstwo nie przewiduje zmiany taryfy (dla ludności – przyp. red.). Dla nas ważne jest, że cena ( zakupu antracytu – przyp. Red.) jest już wpisana w taryfę, która została założona w planie finansowym Centrenergo i przyjęta w marcu tego roku.”

Suwerenność w cenie

Władze w Kijowie sukcesywnie starają się odciąć gospodarczo, a zwłaszcza energetycznie od Rosji, z którą od kilku lat prowadzi bezprecedensową walkę o wpływy we własnym państwie. Jednym elementów tej rozgrywki jest stopniowa rezygnacja z zakupu rosyjskiego węgla, a zwłaszcza antracytu. Wieloletni swobodny dostęp do jego złóż spowodował znaczące uzależnienie ukraińskiej energetyki i hutnictwa od tego właśnie węglowodoru. Jeśli dodamy do tego Nord Stream I i projekt budowy nowych gazociągów omijających Ukrainę ( Nord Stream II i Turkish Stream) okazuje się, że zajęcie Donbasu było mistrzowskim posunięciem ze strony Moskwy. Wszelkie działania mające na celu zdestabilizowanie sytuacji gospodarczej, wewnętrznej oraz międzynarodowej naszego wschodniego sąsiada są o wiele skuteczniejsze. Działania rosyjskiej propagandy trafiają na podatniejszy grunt. Przeciętny obywatel może nie do końca rozumieć dlaczego rząd w Kijowie woli zapłacić ogromne kwoty za węgiel sprowadzany z drugiego końca świata zamiast inwestować w krajowe kopalnie. Natomiast każdy łatwo może obliczyć o ile więcej kosztuje amerykańskie czarne złoto od rosyjskiego. Różnica wynosi 33 dol. za tonę, pomnożone przez kilkadziesiąt, czy kilkaset ton w skali roku daje ogromne kwoty. Z drugiej zaś strony przedstawiciele rządu kontaktują się z mediami i tłumaczą w nich swoje decyzje. W jednym z wywiadów minister energetyki i węgla Igor Nasalik ocenił, że cena stałych węglowodorów przedstawiona przez Rosję jest tylko pozornie atrakcyjna, gdyż:”(..) w każdej chwili decyzja jednej osoby i dostawy te mogą zostać zatrzymane.” A na takie ryzyko Kijów nie może sobie pozwolić. Dodatkowo zdaniem Nasilika w kwocie 113 dol. za tonę ukraińscy odbiorcy płacą za kaloryczność węgla, szybkość i regularność dostaw. Dodatkowo amerykańskie węglowodory stałe są 30-35 proc. tańsze do tych oferowanych przez RPA.

Południowoafrykańskie kopalnie kontraktują swoje wydobycie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Jeśli doda się do tego kwestię czasu dostawy może okazać się, że cena oferowana przez amerykanów nie jest wysoka.

Zakup kontrolowany

Kolejną kwestią jest sprawa rabunkowej eksploatacji kopalni do 2014 roku leżących w granicach Ukrainy. W kwietniu prezydent Petro Poroszenko zarzucił stronie rosyjskiej sprzedaż antracytu d pochodzącego ze złóż donbaskich. Łatwo to ocenić badając skład fizyko-chemiczny węglowodorów, który jest charakterystyczny dla każdego złoża. Tak więc może się okazać, że 80 USD kosztuje węgiel, który do niedawna był zasobem narodowym Ukrainy.

Według danych opublikowanych przez Państwową Służbę Fiskalną Ukrainy w dniu 07 sierpnia Kijów wydał blisko 1, 257 mld dol. na zakup węgla w okresie od stycznia do końca lipca 2107 roku. Głównym dostawcą węgla była Rosja, a krajowe spółki energetyczne wydały na ten cel około 631,1 mln USD. Stanowi to 51 proc. wartości całego wolumenu zakupu tej kopaliny w pierwszych 7 miesiącach bieżącego roku. Na drugim miejscu znalazł się węgiel z USA, którego koszt importu oszacowano na kwotę 340,5 mln dol. i 27 proc. udział w rynku. Trzecim źródłem dostaw stała się Kanada z opłatą w wysokości blisko 49 mln dol., co stanowiło 8,7 proc. całości importu węgla na Ukrainę.

Sezon wzrostów

Od czerwca bieżącego roku wyraźnie widać tendencję wzrostową ceny węgla na dwóch największych giełdach w Europie i RPA. Ma to związek ze zmniejszona podażą węgla na rynkach ze względu między innymi na zredukowanie dostaw surowca z Rosji, strajku w australijskich kopalniach oraz zwiększonego chińskiego popytu w związku z problemami z wydobyciem w zakłóceń w dwóch największych państwowych kopalniach. Z drugiej zaś strony wzrost zużycia energii z węgla w takich krajach jak Korea Południowej, Tajwan, czy Chiny związany był z wyjątkowo upalnym latem oraz zwiększonym popytem na klimatyzację. Tak więc kwota jaką Ukraina zgodziła się płacić za swoją wolność energetyczną, opłata za stałe, regularne dostawy których Rosja w żadne sposób nie jest w stanie zakłócić na dłuższą metę może okazać się bardzo atrakcyjna.

Polska podejmuje podobną decyzję w kwestii zakupu amerykańskiego LNG. Oba nasze kraje decydując się na droższy surowiec od sojusznika płacą za energetyczną suwerenność. Jest to wartość, o której zapominają kraje Europy Zachodniej. Jedną ręką nakładają sankcje na Rosję, drugą ręką płacąc jej za gaz.