Kucharski: Transformacja wymaga czasu i pieniędzy (ROZMOWA)

9 grudnia 2020, 07:30 Energetyka
Bogdan Kucharski
Bogdan Kucharski. Grafika: Gabriela Cydejko

– Oczywiście wszyscy chcielibyśmy iść jak najszybciej w kierunku OZE, ale pamiętajmy też, że transformacja energetyczna wymaga potężnych inwestycji, które zwracają się w długiej perspektywie czasowej. Żeby móc je prowadzić, cały czas potrzebny jest przypływ gotówki z dotychczasowych modelów biznesu, i dlatego nie można jej przeprowadzić z dnia na dzień, w oderwaniu od rachunku ekonomicznego – mówi prezes BP w Polsce Bogdan Kucharski w rozmowie z BiznesAlert.pl.

BiznesAlert.pl: Czy zmierzch ropy jest nieunikniony? Jest zapowiadany od kilkudziesięciu lat i nie nadszedł.

Bogdan Kucharski: Współczesna gospodarka światowa oparta jest na modelu energetycznym, w którym niezbędne są wszystkie użytkowane dziś rodzaje energii. 1/4 energii wykorzystywanej obecnie na świecie pochodzi z węgla, 1/4 z ropy, 1/4 z gazu i 1/4 z szeroko rozumianych paliw alternatywnych. Ta proporcja będzie się na pewno zmieniać, ale stopniowo.

Obecnie z prawie osiem miliardów ludzi żyjących na świecie, dwa miliardy ma ograniczony lub w ogóle nie ma dostępu do energii, bez której nie mają szans na rozwój. Na dziś nie ma możliwości zapewnienia im tego wyłącznie w oparciu o energię alternatywną. Dlatego trzeba znaleźć pewien balans między oczekiwaniami jak najszybszej transformacji energetycznej a możliwością zapewnienia energii w sposób, jak najbardziej sprzyjający transformacji. Tradycyjne modele biznesowe generują przychody i gotówkę, a ta gotówka jest potrzebna, żeby inwestować w alternatywne źródła energii.

W opublikowanym przez OPEC przeglądzie rynku ropy 2020  globalne zapotrzebowanie na surowce na świecie będzie rosnąć mimo pandemii o 25 procent do 2045 roku. Największy udział w nim ma mieć ropa (27 procent). Zapotrzebowanie na gaz  ziemny urośnie w tym okresie o 25 procent. OZE ma zwiększać udział w globalnym miksie energetycznym o średnio 6,6 procent rocznie.

Ta analiza w dużej mierze nie stoi w sprzeczności z zarysowanymi przez bp w Energy Outlook scenariuszami.

Najnowszy Raport Energy Outlook analizuje możliwe ścieżki globalnej transformacji energetycznej, scenariusze rozwoju globalnych rynków energii w ciągu najbliższych trzydziestu lat oraz kluczowe niewiadome, które mogą wpływać na ich kształt. Świat nie znajduje się na ścieżce zrównoważonego rozwoju: scenariusze pokazują, że osiągnięcie szybkiego i trwałego spadku emisji dwutlenku węgla będzie prawdopodobnie wymagało szeregu działań w postaci wdrożenia odpowiednich polityk, w tym przede wszystkim znacznego wzrostu cen emisji dwutlenku węgla, co będzie wymuszać efektywne wykorzystanie energii i transformacje energetyczna. Polityki te mogą wymagać dalszego wzmocnienia poprzez zmiany zachowania i preferencji społecznych. Opóźnienie wdrożenia tych polityk i zmian społecznych może znacznie zwiększyć skalę wyzwania i doprowadzić do istotnych dodatkowych kosztów gospodarczych oraz zakłóceń.

Według podstawowych scenariuszy rozważanych w raporcie globalne zapotrzebowanie na energię będzie nadal rosło przynajmniej przez część okresu, który pozostał do roku 2050. Jednakże w tym czasie struktura popytu na energię ulegnie zasadniczej zmianie, a odpowiedzią na malejącą rolę paliw kopalnych będzie rosnący udział energii odnawialnej i wzrost znaczenia energii elektrycznej.

W raporcie z 2020 roku przeanalizowano przebieg transformacji energetycznej do 2050 r. według trzech głównych scenariuszy: scenariusz Rapid (szybki) zakłada wdrożenie określonych polityk, w tym prowadzących do znacznego wzrostu cen emisji dwutlenku węgla, które spowodują, że emisje CO2 pochodzące ze zużycia energii spadną o około 70 procent do 2050 roku w porównaniu z poziomem z 2018 r.oku Scenariusz Rapid jest zasadniczo zgodny ze scenariuszami spójnymi z ograniczeniem wzrostu temperatury na świecie do 2100 roku do znacznie mniej niż 2°C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej.  Scenariusz Net Zero (zero netto) zakłada, że polityki wprowadzone w ramach scenariusza Rapid zostaną wzmocnione przez znaczące zmiany zachowania i preferencji społecznych i konsumenckich – takie jak powszechniejsze przyjmowanie gospodarki obiegowej i ekonomii współpracy oraz przechodzenie na niskoemisyjne źródła energii. Pozwoli to uzyskać redukcję emisji dwutlenku węgla do 2050 roku o ponad 95 procent. Scenariusz Net Zero jest w dużej mierze zgodny z szeregiem scenariuszy prowadzących do ograniczenia wzrostu temperatury do 1,5°C. Wreszcie scenariusz Business-as-usual (BAU = wszystko jak dotąd) zakłada, że polityka rządowa, technologie i preferencje społeczne nadal będą się rozwijać w sposób i w tempie obserwowanym w niedawnej przeszłości. W ramach BAU emisje dwutlenku węgla pochodzące ze zużycia energii osiągną szczytowy poziom w połowie lat 20-stych XXI wieku, a następnie nie zaczną istotnie spadać, lecz do roku 2050 będą o mniej niż 10 procent niższe niż w 2018 roku.

Koronawirus i zawirowania na rynku ropy, które się ewidentnie łączą, tylko przyspieszyły potrzebę transformacji. Te wydarzenia pokazały, jak bardzo tradycyjny model biznesowy jest narażony na wahania i zmienność makroekonomiczną i że nie ma już odwrotu od tej zmiany. Jednak tu jest ważne zastrzeżenie – nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Dlatego strategią BP globalnie jest przyspieszyć transformację, ale cały czas wykorzystywać tradycyjny model biznesu, po to żeby móc sfinansować rozwój niskoemisyjnych rozwiązań.

Jaki będzie podstawowy element działalności BP w 2050 roku i co dalej z wydobyciem węglowodorów?

Dziś  naprawdę jeszcze nie wiemy, jakie będą nowe standardy mobilności. Jesteśmy w sytuacji, gdy wszyscy wciąż korzystają z tradycyjnych paliw, alternatywne rozwiązania, takie jak CNG, LNG czy floty elektryczne, nadal są niszowe i nie do końca wiadomo, w którym kierunku pójdzie rynek. Dziś nie jest wciąż do końca przesądzone, która z tych konkurujących ze sobą technologii wygra, ale bp jest na cały ten potencjalny wachlarz możliwości gotowa i będzie go rozwijać.

Wodór jako paliwo przyszłości prominentnie pojawia się w globalnej strategii koncernu bp, który chce osiągnąć 10-procentowy udział w tym obszarze na wybranych, kluczowych rynkach. Jeżeli Polska stanie się takim dużym wodorowym rynkiem, to oczywiście będziemy w tym kierunku zmierzać.

Obecnie wydaje się, że rynek samochodów osobowych pójdzie w kierunku elektromobilności, a rynek transportu ciężkiego w kierunku wodoru.  Będziemy na to gotowi. Nawet jeżeli gospodarka będzie odchodzić od tradycyjnych silników spalinowych i iść w inne rozwiązania technologiczne, to cały czas różnego rodzaju środki smarne czy płyny technologiczne będą niezbędne do zapewnienia tej nowej mobilności i z tego punktu widzenia myślę, że nasz biznes olejów smarnych, który prowadzimy pod marką Castrol, świetnie się w tą zieloną agendę wpisuje.

W przypadku paliw lotniczych sprawa jest bardziej skomplikowana. Obecnie, o ile są już rynkowe alternatywy dla transportu lądowego, czy to w formie elektromobilności, LNG, czy CNG, to na skalę globalną nie ma takiej alternatywy dla paliwa lotniczego. Oczywiście BP już teraz produkuje biopaliwo do samolotów, podobnie jak i inne firmy, które proponują różnego rodzaju alternatywne rozwiązania, ale na masową skalę nie są one jeszcze dostępne. W tym kontekście myślę, że tu jest znacznie większe wyzwanie, jak przestawić ten biznes z obecnego modelu na niskoemisyjność, ale to też się wydarzy. Dlatego strategią BP globalnie jest przyspieszyć transformację, ale cały czas wykorzystywać tradycyjny model biznesu, po to żeby móc sfinansować rozwój nowych technologii.

Myślę, że tak jak dzisiaj, tak samo za 10-20 lat stacje benzynowe wciąż będą potrzebne, choć prawdopodobnie będą funkcjonować w zupełnie innym formacie. Cały czas jednak będziemy sprzedawać jakąś formę mobilności i świadczyć cały szereg dodatkowych usług. Stacje paliw przestają być tylko i wyłącznie miejscem do tankowania samochodów, stają się wielofunkcyjnymi centrami, w których szybko możemy zaspokoić wiele potrzeb życia codziennego.

Kiedyś stacje paliw zajmowały się tylko sprzedażą paliwa i pewnych podstawowych artykułów sklepowych. Później zaczęły się obudowywać myjniami, sklepami z ofertą spożywczą, często pełnowymiarowymi, pojawiły się bankomaty, paczkomaty, pralniomaty… Tych różnych formatów, na stacjach i wokół nich jest coraz więcej. Dlatego ten trend w kierunku tzw. formatu convenience, który obserwujemy od dawna, będzie dalej przyspieszać. Przenosimy tam w znaczącym stopniu naszą aktywność, coraz więcej swoich potrzeb chcemy załatwiać efektywnie. Pandemia tylko przyspieszyła te procesy.

Będziemy podążać w tym kierunku, ale trzeba zawsze traktować priorytetowo wszystkie składowe oferty. Nie prowadzimy sklepu internetowego, stacja paliw wciąż żyje z tego, że klient fizycznie na niej się pojawia i co więcej zakładam, że tak będzie przez następne  dekady.

Czy wszystkie firmy energetyczne będą ostatecznie zajmowały się tylko OZE?

Powtórzę, dzisiaj na świecie jest nas blisko osiem miliardów. Z tego prawie dwa mld osób nie ma dostępu do energii w ogóle albo ma w sposób bardzo ograniczony. Mamy więc dodatkowe zapotrzebowanie na energię dla osób, które jej potrzebują. W ciągu dwóch kolejnych dekad przybędzie nas nawet dwa mld. Wszystkie te osoby, a co za tym idzie kraje, gospodarki i firmy będą potrzebowały energii. Według różnych szacunków świat za dwie dekady będzie potrzebował od 30 do 40 procent energii więcej niż obecnie, nawet biorąc pod uwagę efektywność energetyczna i lepsze technologie .I trzeba ta energie zapewnić. Ani obecnie, ani w krótkim okresie nie będzie jednego, pierwotnego źródła energii, które by ten popyt w pełni zaspokoiło. Obecnie w skali globalnej mniej więcej po 25 procent energii jest zaspokajanych z węgla, ropy naftowej, gazu i energii odnawialnej. Ta proporcja będzie się zmieniała, ale nie stanie się to natychmiast. Świat będzie odchodził od węgla na rzecz ropy, na rzecz gazu, na rzecz OZE. To jest kierunek, który ogranicza intensywność węglową. Możliwe będą przyspieszone transformacje w poszczególnych obszarach geograficznych w zależności od zamożności społeczeństwa, zasobów naturalnych.

Firma BP ogłosiła, jako pierwsza w branży paliwowej, bardzo ambitne cele neutralności emisyjnej do roku 2050. Cieszę się, że wiele firm, zarówno globalnych, jak i krajowych, podąża w tym samym kierunku. To jest nasze wspólne zadanie, by świat był lepszy w przyszłości, żebyśmy mogli w jego ramach po prostu funkcjonować w sposób nie degradujący środowiska. Oczywiście jest aspekt wstrzymywania inwestycji, niepewności w co inwestować i kiedy, żeby to miało sens. Ale jest też aspekt finansowania nowych inwestycji przez cashflow z istniejących biznesów. Oczywiście wszyscy chcielibyśmy iść jak najszybciej w kierunku OZE, ale pamiętajmy też, że transformacja energetyczna wymaga potężnych inwestycji, które zwracają się w długiej perspektywie czasowej – żeby móc je prowadzić, cały czas potrzebny jest przypływ gotówki z dotychczasowych modelów biznesu, i dlatego nie można jej przeprowadzić z dnia na dzień, w oderwaniu od rachunku ekonomicznego.

Co ze złożami węglowodorów na Morzu Północnym i projektami wydobywczymi na całym świecie?

W ramach nowej strategii firma BP ogłosiła, że nie będzie prowadzić poszukiwań i wydobycia na nowych rynkach, a jedynie skoncentruje się na najbardziej efektywnych złożach, na których już operuje. Z tej perspektywy wszystkie nasze operacje wydobywcze podlegają ocenie w tym zakresie, w tym również te na Morzu Północnym.

Jak oceniają Państwo ideę stworzenia koncernu multienergetycznego w Polsce? Czy BP będzie takim koncernem globalnym?

Polska stoi przed dużymi wyzwaniami dotyczącymi transformacji energetycznej do 2040 roku, ale są to wyzwania jak najbardziej możliwe do realizacji. Startujemy oczywiście z obecnego stanu gospodarki, która w dużej mierze jest oparta jeszcze o energetykę węglową, ale cieszy mnie to, że rządzący i tak samo firmy, podmioty komercyjne, coraz bardziej dostrzegają, że ta transformacja jest, po pierwsze, niezbędna, a po drugie, musi przyspieszyć. Nie możemy czekać, bo ona się nie wydarzy sama z siebie, musimy inwestować i musimy inwestować już teraz w konkretne programy po to, żeby do roku 2030, a potem 2040 rzeczywiście przejść do niskoemisyjnej gospodarki.

Myślę, że polski rynek energetyczny w ciągu najbliższych 20 lat zmieni się diametralnie. Na dużą skalę odejdziemy od energetyki opartej o węgiel. Będziemy zmierzać w kierunku paliw przejściowych, m.in. gazu, a docelowo coraz bardziej będziemy opierać naszą energetykę i gospodarkę o odnawialne źródła energii. To jest kierunek wręcz niezbędny, tego oczekuje lokalne społeczeństwo, tego oczekują od nas partnerzy z Unii Europejskiej. Co więcej, to jest dobry biznes, w który warto inwestować.

Firma BP w ciągu najbliższych lat i dekad będzie mocno inwestować w odnawialne źródła energii, w elektromobilność, w ofertę usług dla Klientów naszych stacji. Będziemy mocno inwestować w energię słoneczną, natomiast w tym samym czasie będziemy ograniczać inwestycje tradycyjne w wydobywanie paliw kopalnych. Nie jest możliwe co prawda wyłączenie produkcji paliw kopalnych z dnia na dzień, bo cała gospodarka światowa nie przetrwałaby tego. Konieczna jest transformacja, konieczne jest przejście całej tej podróży od punktu startu do końcowego w postaci niskoemisyjnej gospodarki, w związku z tym bp będzie ograniczać inwestycje w paliwa kopalne i coraz więcej przestawiać inwestycje właśnie na odnawialne źródła energii.

Plan globalnej transformacji BP jest ambitną agendą, ale jedyną możliwą, bo oczekiwania świata w tym obszarze istotnie przyspieszają.. O ile jeszcze parę lat temu mówiło się, że ta zielona transformacja musi się wydarzyć, tak teraz wszyscy oczekują już konkretów, co zostanie zrobione jutro, pojutrze, w ciągu najbliższej dekady. Dlatego koncern bp ogłosił nie tylko ambitne cele długoterminowe, które chce osiągnąć do 2050 roku, ale tak samo określił, co się konkretnie wydarzy w ciągu najbliższej dekady w zakresie ograniczenia wydobycia, przetwórstwa, generacji czystej energii, elektromobilności i ograniczenia emisji. To dobry krok w skali globalnej, z którego też bardzo się cieszymy lokalnie, bo naszymi biznesami na polskim rynku – tymi obecnymi i przyszłymi – dobrze wpisujemy się w tę strategię.

W Polsce jesteśmy w dość dobrym punkcie, jeśli chodzi o transformację energetyczną, nie prowadzimy tu ani wydobycia, ani produkcji. Oczywiście sprzedajemy cały czas nasze klasyczne produkty, czyli tradycyjne paliwa, których ta transformacja na pewno też będzie dotyczyć, ale na to, jako polski odział bp, jesteśmy gotowi. Promujemy i cały czas rozwijamy sprzedaż paliw uszlachetnionych, efektywniejszych i mniej zanieczyszczających środowisko. Będziemy też gotowi na wszelkie nowe oferty i usługi, jak i alternatywne paliwa. Koncern BP jest jednym z liderów elektromobilności w skali globalnej. Kilka lat temu przejęliśmy firmę Chargemaster, która w Wielkiej Brytanii ma 7,5 tys. punktów ładowania i oprócz tego sprzedaje też instalacje domowe, których ma ok. 40 tys. Dzięki temu mam własną technologię szybkich ładowarek. Korzystając z wiodącej pozycji na rynku brytyjskim, rozwijamy teraz rozwiązania z zakresu elektromobilności na wybranych rynkach na świecie. Po Wielkiej Brytanii naszym priorytetem jest rynek niemiecki i chiński. Na kilku kolejnych rynkach również testujemy tę technologię. W ciągu najbliższej dekady planujemy operować siecią 70 tys. punktów ładowania samochodów elektrycznych.

Jeśli chodzi o Polskę, to również tu jesteśmy gotowi na rozwój elektromobilności na dużą skalę, natomiast chcemy to zrobić wtedy, kiedy rynek będzie na to gotowy. Dzisiaj po polskich drogach jeździ raptem kilka tysięcy samochodów w pełni elektrycznych. Widzimy, że ta liczba rośnie, ale cały czas jest to mikroskala. Mogę natomiast zapewnić, że w perspektywie paru najbliższych lat będziemy w stanie szybko i na dużą skalę pojawić się z rozwiązaniami dla elektromobilności w Polsce. Z punktu widzenia naszych trzech głównych linii biznesowych w Polsce, dobrze wpisujemy się w strategię koncernu. Są też oczywiście potencjalne inne możliwości, przed którymi bp stoi globalnie i które na pewno będzie oceniać również z perspektywy polskiego rynku. Jest to chociażby energia solarna. W tym obszarze działamy już na 13 rynkach poprzez joint venture z Lightsource BP. Cały czas trwa ocena kolejnych priorytetów inwestycyjnych i Polska jest wysoko na tej liście. W przyszłości taką możliwością może być również morska energia wiatrowa.

Rozmawiał Wojciech Jakóbik