Bruksela ostrzega: Niemieckie prawo nie chroni przed Gazpromem

29 kwietnia 2016, 06:45 Alert
Komisja Europejska

(Bartłomiej Sawicki/Wojciech Jakóbik)

– Komisja Europejska przesłała wczoraj do Niemiec opinię wraz z uzasadnieniem, wzywając Berlin do zapewnienia prawidłowego i pełnego wdrożenia zapisów trzeciego pakietu energetycznego. Niemcy nie wdrożyły jeszcze zaleceń Komisji mimo, że wezwanie do usunięcia uchybień Komisja wysłała do rządu w Berlinie w lutym 2015 r. Zdaniem Komisji, Niemcy w niedostateczny sposób zadbały o poszanowanie uprawień krajowego organu regulacyjnego, który nie dysponuje pełną swobodą np.: w określaniu warunków dostępu do sieci. To rodzi pytania czy rosnąca sieć zależności rosyjskiego Gazpromu w Niemczech poprzez kooperacje z niemieckimi firmami, nie zagraża zasadom konkurencji, wolnego rynku a także bezpieczeństwu energetycznemu naszego sąsiada ale także Polski.

Uwagi Komisji dotyczą problemów z wdrożeniem przez Berlin przepisów dyrektywy w sprawie energii elektrycznej (dyrektywy 2009/72/WE) oraz dyrektywy w sprawie gazu (dyrektywy 2009/73/WE).Obie dyrektywy stanowią część trzeciego pakietu energetycznego i zawierają podstawowe przepisy dotyczące prawidłowego funkcjonowania rynków energii, w tym nowe przepisy dotyczące rozdzielenia elementów działalności operatorów systemów przesyłowych od dostawców i producentów energii, wzmocnienia niezależności i uprawnień krajowych organów regulacyjnych oraz poprawy funkcjonowania rynków detalicznych z korzyścią dla konsumentów.

Zdaniem Komisji Europejskiej Niemcy niewłaściwie przetransponowały do prawa krajowego niektóre wymagania dotyczące sposobu rozdzielenia elementów działalności operatorów systemów przesyłowych (np. w przepisach odnoszących się do niezależności ich pracowników i kierownictwa nie w pełni uwzględniono przepisy dyrektyw, a definicja przedsiębiorstwa zintegrowanego pionowo wyklucza prowadzenie działalności poza UE). – Nie zapewnia to pełnego poszanowania niektórych przepisów dotyczących uprawnień krajowego organu regulacyjnego. Dla przykładu, regulator nie ma pełnej swobody określania taryf sieciowych oraz innych warunków dostępu do sieci i usług bilansujących; nie zadbano w pełni o uprawnienia regulatora do nakładania na operatora systemu przesyłowego lub przedsiębiorstwo zintegrowane pionowo kar w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu – argumentuje w swoim stanowisku Komisja. Co więcej Komisja ma również zastrzeżenia co do transpozycji przepisów dotyczących ochrony konsumentów.

Sytuacja kiedy, organ regulacyjny nie ma pełnej kontroli nad określaniem warunków dostępu do sieci możne sprzyjać sytuacji, kiedy dany podmiot zajmujący się sprzedażą surowca może wykorzystywać luki w prawie dla osiągnięcia wymiernych korzyści wykorzystując uprzywilejowaną pozycję na rynku. Zarzuty dotyczące niewłaściwej definicji przedsiębiorstwa zintegrowanego pionowo, może stwarzać pokusę manipulowania taryfami dostępu do sieci czy zdolnościami przesyłowymi i dystrybucyjnymi.

Jak pisał jesienią zeszłego roku, portal BiznesAlert.pl, Polacy rozmawiali z Brukselą w kwestii możliwych problemów na fizycznym rewersie w punkcie odbioru gazu jamalskim w Mallnow.

Na mocy porozumienia z Gascade, Gaz-System rozbudował stację pomiarową w Mallnow, dzięki czemu Polacy mają możliwość fizycznego sprowadzenia gazu ziemnego z Niemiec w ilości 5,4 mld m3 rocznie. Jednak 14 lipca 2015 roku doszło do technicznej przerwy w dostawach przez rewers niemiecki. Trwała ona tylko sześć godzin i zaszła w czasie zaplanowanej na 11-20 lipca przerwy technicznej w funkcjonowaniu Nord Stream. Przepustowość tłoczni w Mallnow została zmniejszona tylko o pięć procent. Ale to prawdopodobnie wtedy Polacy zdali sobie sprawę, że rewers niemiecki może być zablokowany.

Z polskiego punktu widzenia istotny jest obiekt znajdujący się pod kontrolą rosyjskiego koncernu, magazyn gazu Katharina w Peissen (Saksonia). Gazprom posiada 10,5 procent udziałów w firmie Verbundnetz Gaz AG, która posiada z kolei połowę akcji Kathariny. Druga połowa udziałów w obiekcie należy zaś do Gazprom Germania – spółki-córki Gazpromu. Zbiorniki mają pojemność 110 mln m3. Do 2024 roku wzrośnie ona do 600 mln m3. Magazyn jest połączony z gazociągiem JAGAL (Połączenie Gazowe Jamał). Jego operatorem jest Gascade. W tej spółce 49,98 procent udziałów posiada Gazprom, a resztę niemiecki BASF. Ten sam operator zarządza niemieckimi odnogami gazociągu Nord Stream – OPAL i NEL – oraz samą bałtycką magistralą. JAGAL łączy się z Gazociągiem Jamalskim.

Na mocy instrukcji przesyłowej Gascade, na gazociągach pod nadzorem tej firmy dopuszczono do konkurencji przepustowości (competing capacities) z priorytetem w dostarczaniu gazu do magazynów. Zatem w wypadku zwiększonego zainteresowania dostawami tym szlakiem, priorytetem JAGAL będzie dostarczenie surowca magazynowi w Peissen. W 2017 roku moc zatłaczania gazu do Kathariny wyniesie 26 mln m3 gazu ziemnego dziennie. Tymczasem przepustowość rewersu fizycznego z Niemiec do Polski to 620 tysięcy m3 na godzinę, czyli 14,88 mln m3 dziennie. Oznacza to, że w wypadku gdyby Gazprom Germania zechciał zatłoczyć gaz do Kathariny, zostałaby zablokowana możliwość sprowadzenia gazu z Niemiec do Polski. W konsekwencji fizyczny rewers przestałby zapewniać Polakom moc na zasadach ciągłych

Wezwanie do usunięcia uchybienia przesłano do Niemiec w lutym 2015 r. – Ponieważ nadal nie zapewniono zgodności z prawem unijnym, Komisja przesyła obecnie uzasadnioną opinię – podkreśla Komisja.

Niemcy mają teraz dwa miesiące na powiadomienie Komisji o środkach przyjętych w celu poprawienia tej sytuacji, w przeciwnym razie Komisja Europejska może postanowić o skierowaniu sprawy przeciwko Niemcom do Trybunału Sprawiedliwości UE.